Koleje Śląskie doczekały się własnej aplikacji, w której można kupić bilety. Na początek są one o jedną trzecią tańsze, ale nie dotyczy to wszystkim biletów.
Krzysztof Klimosz, prezes Kolei Śląskich wprowadzenie własnej aplikacji do sprzedaży biletów regionalnego operatora kolejowego zapowiedział już kilka miesięcy temu podczas debaty "Wyborczej" na temat systemów biletowych. Dodał, że już 53 proc. biletów spółka sprzedaje kanałami elektronicznymi. Przy czym do tej pory każdego miesiąca Koleje Śląskie musiały płacić właścicielom aplikacji kilkaset tysięcy złotych prowizji.
Koleje Śląskie z własną aplikacją
Teraz, w momencie wprowadzenia własnej aplikacji o nazwie Kaeśka, Koleje Śląskie liczą na to, że ta kwota się zmniejszy. By "przekierować" pasażerów do nowej aplikacji przewoźnik zlikwidował właśnie 10 proc. ulgę na bilety kupowane w innych aplikacjach oraz w biletomatach. Jednocześnie wprowadzono 30 proc. zniżkę na bilety KŚ kupowane w Kaeśce.
Wszystkie komentarze
> Jaki jest sens wprowadzania kolejnej, tym razem własnej aplikacji, skoro są już aplikacje sprzedające bilety Kolei Ślaskich?
W artykule jest to napisane - prowizje dla właścicieli komercyjnych aplikacji to koszt kilku milionów rocznie. KŚ zakłada, że koszty utrzymania ich własnej aplikacji będą niższe, niż te prowizje. Swoją drogą, ciekawe czy to się sprawdzi... Własna aplikacja oznacza zespół informatyków wprowadzających na bierząco zmiany i naprawiających usterki, a oni nie są tani. Do tego prowizje dla operatorów płatności (Blik, karty kredytowe itp). Do tego call center dla obslugi problemów, koszty serwerów i łączy - te rzeczy KŚ już mają, ale wzrośnie obciążenie. Mam nadzieję, że ktoś faktycznie policzył, że to się opłaci.
> Czy na kolei nie może być normalnie, aby istniała chociaż jedna aplikacja, gdzie można kupić bilet bez zastanawiania się nad tym, która spółka uruchomiła ten pociąg?
Takie aplikacje istnieją, np. Skycash, Koleo.
> Takie aplikacje istnieją, np. Skycash, Koleo.
Aplikacje istnieją, tylko nie zawsze sprzedają wszystkie rodzaje biletów, bo to zależy od podpisanej umowy z przewoźnikiem.
> W artykule jest to napisane - prowizje dla właścicieli komercyjnych aplikacji to koszt kilku milionów rocznie.
Doświadczone handlowo spółki kolejowe (ŁKA, KD) nie wprowadzają własnych aplikacji, ale działają na już istniejących. I wbrew pozorom nie są to jakieś wysokie prowizje. Poza tym przy przychodach ze sprzedaży biletów na poziomie ok. 150 mln (z czego ok. 80 mln to sprzedaż internetowa) rocznie to nie są jakieś gigantyczne kwoty za utrzymanie systemu plus prowizje od sprzedaży. Standardowe kanały sprzedaży kosztują znacznie drożej.
A, no i oczywiście taryfa krakowska w nowej aplikacji zniżki nie ma. Tak więc pic na wodę.
Edit: mój błąd z ceną do Zakopanego, finalnie wychodzi drożej. Resztę podtrzymuję.
Ogólnie KŚ ostatnio mocno podrożały, przy jeździe w dwie osoby chyba na każdej relacji samochód wychodzi taniej. KŚ są konkurencyjne z samochodem (chociaż nie tańsze) tylko przy jeździe w pojedynkę, albo gdy ma się zniżki.