Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na południu Polski w województwach: śląskim, podkarpackim i małopolskim działa ponad 100 restauracji McDonald’s, dając w sumie zatrudnienie około 6 tys. osób. Aż 11 restauracji prowadzi pochodząca z Tarnowskich Gór Irene Jurek. Z McDonald’s związała się dzięki siostrze. – Moja siostra była jednym z pierwszych franczyzobiorców McDonald’s w Polsce. W 1992 roku otworzyła restaurację w Katowicach, wówczas trzecią restaurację sieci w naszym kraju. W miarę upływu lat przybywało jej lokali – opowiada Irene Jurek. Gdy siostra budowała swój biznes, Irene Jurek pracowała w Niemczech w koncernie chemiczno-farmaceutycznym. Siostra namówiła ją jednak na wejście do systemu franczyzy. Razem z mężem złożyła podanie do McDonald’s. W 2006 roku przejęła pierwszą restaurację.

Dla ludzi i blisko ludzi

Dzisiaj Irene Jurek prowadzi 11 restauracji, a 12. jest w trakcie budowy. Łącznie dają one zatrudnienie ponad 500 osobom. Pani Jurek jest stale obecna w lokalach.

Jestem tutaj, w restauracjach, blisko mojego zespołu. Pracownicy zawsze mogą mnie poprosić o wsparcie, także jeśli chodzi o sprawy prywatne.

Ludzie są dla Irene Jurek najważniejsi. Doskonale wie, jak trudno odnaleźć się w różnych życiowych sytuacjach. Sama pracowała na wielu stanowiskach, a do Niemiec wyjechała w niełatwym okresie, bez znajomości języka. Nie są jej także obojętne sprawy lokalnych społeczności. Wie, skąd pochodzi i jaką ma to wartość. – Jestem mocno związana z Tarnowskimi Górami. Znam się z ludźmi. Mieszkam w dzielnicy, w której zawsze żyłam. Tu przyszłam na świat i tu mam dom po przodkach. Jestem dobrym sąsiadem, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Jako restauracja angażujemy się w różne przedsięwzięcia i dotujemy różne inicjatywy. Dodatkowo, osobiście aktywnie działam razem z Fundacją Ronalda McDonalda. Wspólnymi siłami wspieramy i realizujemy programy, które pomagają dzieciom oraz ich rodzinom w trudnym okresie choroby – mówi.

W swoich restauracjach Irene Jurek ma anonimową skrzynkę dla pracowników. Mogą zgłosić każdy problem dotyczący współpracy czy samego zespołu. Dotychczas, przez wszystkie lata funkcjonowania, zgłoszono tylko 2 incydenty. Inicjatywa ma sprzyjać jeszcze lepszej integracji i wsparciu, jednak statystyki potwierdzają, że w swoim zespole pani Irene stawia na otwartą komunikację. I to się udaje. Jeszcze mocniej pokazała to pandemia. Ludzie stanęli za Irene Jurek murem. Każdy był gotowy do pomocy. – Ludzie są cudowni. To takie momenty, że się łza w oku kręci.

To cudowne uczucie, gdy zespół jest razem w trudnych sytuacjach. Jedno wiem na pewno. Będę pracowała dożywotnio, nie wybieram się na emeryturę.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.