Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oficer dyżurny komendy w Katowicach odebrał w niedzielę zgłoszenie, że jakiś mężczyzna w centrum Katowic demoluje meble w swoim mieszkaniu. - Kiedy nasi ludzie podjechali pod blok, ktoś zaczął krzyczeć z okna, aby się pośpieszyli, bo mężczyzna rani się nożem - mówi podkom. Agnieszka Żyłka, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.

Mężczyzna stał i metodycznie wbijał nóż w szyję

Mundurowi wpadli do mieszkania i zobaczyli 21-latka, który metodycznie wbija sobie nóż w szyję. Na widok policjantów zaczął się dźgać jeszcze intensywniej. - Był tak agresywny, że nasi ludzie najpierw musieli go obezwładnić, a dopiero potem zacząć udzielać pierwszej pomocy - mówi podkom. Żyłka.

21-latek bardzo mocno krwawił. Mundury ratujących go policjantów nasiąkły krwią. Funkcjonariusze towarzyszyli potem ratownikom medycznym w drodze do szpitala, bo 21-latek krzyczał, że zdemoluje karetkę. Asystowali także podczas zabiegu w szpitalu, bo pacjent ciągle był agresywny.

- Nie można mu było podać żadnych leków na uspokojenie, bo lekarze nie wiedzieli, czy nie jest pod wpływem dopalaczy - mówi jeden z oficerów policji. Po zabiegu lekarze zdecydowali o przewiezieniu pacjenta do szpitala psychiatrycznego.

W mieszkaniu zatrzymano poszukiwanego 30-latka

W mieszkaniu 21-latka policjanci zatrzymali jego 30-letniego kolegę. Mężczyzna był poszukiwany listem gończym, bo miał na siedem dni trafić do aresztu śledczego za niezapłaconą grzywnę. 30-latek uiścił zaległości i został zwolniony do domu.  

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.