Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemysław Jedlecki: Gdy czyta się niektóre posty w portalach społecznościowych można odnieść wrażenie, że w Tarnowskich Górach nie dzieje się nic oprócz wycinki drzew.

Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór: Czas jest gorący. Za chwilę powrócą do nas ptaki na lęgi. Zestawianie poglądu „drzewo jest najważniejsze” z tezą, że „człowiek jest najważniejszy”, jest zupełnie bezcelowe. Realizowane przez samorządy inwestycje mają poprawiać warunki życia mieszkańców. Niestety, mimo najlepszych chęci, odbywa się to czasami kosztem drzew. Tarnowskie Góry są zielonym miastem, a wycinanie drzew nie jest naszym priorytetem.

Może część opinii bierze się stąd, że mieszkańcy mają za mało informacji o przyczynach wycinki. Na warsztatach padły głosy, że warto to zmienić.

- W tej dziedzinie zawsze można coś poprawić. Staramy się już na etapie projektowania przeprowadzać konsultacje z mieszkańcami (dotyczyły one np. przebudowy ul. Sobieskiego w związku z budową drogi rowerowej; przekonano nas do zaniechania pomysłu ujednokierunkowienia tej ulicy). Nie wypracowaliśmy jeszcze sposobów konsultowania zamiarów inwestycyjnych odrębnie z różnymi środowiskami. Nie wiem czy jest to praktycznie wykonalne.

Jak pan ocenia pomysł z warsztatów, by zatrudnić w mieście osobę, która będzie kimś w rodzaju pełnomocnika ds. przestrzeni publicznych, w tym zieleni?

- Funkcji pełnomocnika nie ma w ustawie o pracownikach samorządowych, tym niemniej osoba o takich zadaniach jest już w naszym urzędzie zatrudniona.

Powołano też zespół ds. zieleni. Są w nim urzędnicy, a widzi pan tam miejsce dla mieszkańców?

- Tak - i mam taki zamiar. Zespół nie pracuje tylko nad zielenią, jest interdyscyplinarny i zajmuje się miejską przestrzenią. Udział mieszkańców w pracach zespołu to jedynie problem reprezentatywności środowisk. Będą o tym rozmawiał z organizacjami pozarządowymi.

Czy rekomendacje zespołu będą wiążące np. dla projektantów dróg rowerowych?

- Te projekty są już w trakcie realizacji. Projektanci są w ciągłym kontakcie z zamawiającym, także w sprawie zadrzewienia. Uratowaliśmy np. przed wycinką kilkanaście starych drzew w rejonie przebudowywanej ul. Sobieskiego. Czas nie jest tu naszym sprzymierzeńcem. Kończy się perspektywa unijna 2014-2020 i musimy zakończyć to zadanie przed 2023 rokiem.

Kolejny wniosek z warsztatów: wpisanie do miejskich przetargów wymogów dotyczących zieleni. Chodzi o to, żeby przyznawać oferentom dodatkowe punkty za zachowanie zieleni. Jest taka możliwość?

- Tak, w ogłoszonych przetargach na prace projektowe będziemy wprowadzać takie kryterium.

Niektóre miasta mają tzw. standardy miejskiej zieleni. To podręcznik zarządzania nią w mieście, dostępny dla inwestorów, spółdzielni mieszkaniowych, wspólnot, urzędników i mieszkańców. Przydałby się taki dokument w Tarnowskich Górach?

- Oczywiście. Taki podręcznik powstał m.in. w Tychach. Każde miasto ma swoją specyfikę, nie sposób jednak zaprzeczyć, że „księga dobrych, zielonych praktyk w przestrzeni miejskiej” byłaby instrumentem pomocnym dla inwestorów.

Co jeszcze można zrobić, by ograniczyć do minimum wycinki drzew w Tarnowskich Górach? Przykłady z Katowic czy Pszczyny pokazały, że dochodzi do nich także np. podczas budowy dróg rowerowych.

- Specyfika miasta... Projektowane drogi rowerowe mają wpływać na ograniczenie ruchu samochodów i zmniejszyć niską emisję. Muszą więc przede wszystkim uzupełnić funkcję komunikacyjną i prowadzić wzdłuż głównych, istniejących ciągów komunikacyjnych miasta. A te ulice jeszcze w XIX wieku zostały pięknie zadrzewione. Nie wolno w tym wszystkim zapominać o bezpieczeństwie osób korzystających z przestrzeni miejskiej. Drzewa też się starzeją...

Mieszkańcy Tarnowskich Gór są też ciekawi, jak będzie się zmieniał park Miejski. Po co wycinać w nim drzewa?

- Wszelkie zmiany w parku Miejskim podlegają wielostronnym eksperckim uzgodnieniom. Niekontrolowany wieloletni rozrost koron drzew spowodował ich nieprawidłowe wykształcenie się oraz całkowite zatarcie wewnętrznych powiązań widokowych. Zaplanowana rewitalizacja przewiduje odtworzenia pierwotnych założeń parku z jego punktami i osiami widokowymi, a to wymaga ingerencji w istniejące zadrzewienie.

Nowa zieleń ma się także pojawić na rynku. Wiadomo już dokładnie, jak ma wyglądać ten element wystroju placu?

- było wiele pomysłów na zmianę wystroju rynku. Podlegały też konsultacjom. Ostateczny projekt został zatwierdzony przez wojewódzkiego konserwatora zabytków i jest w końcowej fazie realizacji. Powstająca nowa strefa zadrzewienia będzie pierwszą w mieście - spośród kilku planowanych - strefą chill-out.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.