Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ta opowieść to efekt kilkutygodniowego sprawdzania przeszłości ministra zdrowia oraz biznesów, jakie prowadził z bratem. Przed wejściem do rządu PiS Łukasz Szumowski przepisał udziały na żonę Annę, z którą ma rozdzielność majątkową. Nie musi więc wykazywać w oświadczeniach, co wspólnie posiadają. "Fakt" informował np., że ich majątek to kilkuhektarowa posiadłość z okazałym domem na Suwalszczyźnie, warta kilka milionów złotych.

Co wiemy:

- Łukasz i Marcin Szumowscy stworzyli sieć powiązań. Spółka OncoArendi dostała ok. 300 mln zł dotacji, choć efekty jej prac nad lekami nie wyszły poza fazę badań laboratoryjnych.

- Bardzo przychylnie na projekty spółki patrzyło Narodowe Centrum Badań i Rozwoju – od 2012 r. płynął stamtąd do OncoArendi strumień pieniędzy. Wcześniej Łukasz Szumowski, znany i ceniony lekarz, wykonał ważny krok – został szefem Zespołu Specjalistycznego Nauk o Życiu przy ministrze nauki w rządzie PO-PSL.

- NCBiR podlega właśnie resortowi nauki. To w tym ministerstwie w listopadzie 2016 r. Łukasz Szumowski zaczął karierę w rządzie PiS, zostając zastępcą Jarosława Gowina.

- Dziś Łukasz Szumowski zarzeka się, że nigdy nie miał wpływu na to, co robi Centrum. – Przychodząc do Ministerstwa Nauki, wspólnie z wicepremierem Gowinem zdecydowaliśmy, że nie będę podejmował żadnych decyzji związanych z Centrum – zapewniał 19 maja w PAP.

– To kłamstwo – stwierdzili w poniedziałek parlamentarzyści KO Dariusz Joński i Michał Szczerba, którzy od kilku dni prowadzą w NCBiR kontrolę poselską. 6 lutego 2017 r. wiceminister Szumowski przyznał Centrum – na podstawie pełnomocnictwa Gowina – 57 mln zł na obsługę Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. W tym samym roku OncoArendi dostało właśnie z tego programu dwa granty na 54 mln zł.

.. .

- Rok wcześniej inna spółka Szumowskich – Life Science Innovations – starała się o grant w NCBiR. Łukasz Szumowski występował we wniosku jako udziałowiec firmy i osoba kluczowa dla realizacji projektu. Ale LSI zdobyło za mało punktów i Centrum projekt odrzuciło. Sytuacja się zmieniła, gdy 24 listopada Szumowski został wiceministrem nauki. Już cztery dni później LSI złożyło protest w NCBiR, dostało dodatkowe punkty i 24 mln zł. Umowę podpisano w marcu 2018 r., kiedy Szumowski był już ministrem zdrowia.

- Niezwykła seria OncoArendi – w tym dwa projekty w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój – zainteresowała CBA w czasach rządów PiS. Nie przeszkodziło to Gowinowi powołać Szumowskiego na wiceministra nauki.

- Samo CBA od 12 stycznia do 30 czerwca 2017 r. sprawdziło 14 umów, w tym pięć zawartych z OncoArendi. Wyniki znamy tylko z projektu wystąpienia pokontrolnego – są porażające, mówią m.in. o niebywałym konflikcie interesów.

- Ostateczna wersja wystąpienia jest w aktach śledztwa Prokuratury Krajowej i na tej podstawie wszyscy odmawiają jego udostępnienia.

Jak do tego wszystkiego doszło, piszemy poniżej.

Marcin Szumowski chce utrzymać rodzinę

Brat ministra zdrowia Marcin Szumowski studiował w USA, napisał doktorat z fizyki atmosfery. W wywiadzie sprzed trzech lat zatytułowanym „Po szczeblach małych sukcesów na szczyt” w portalu Biotechnologia.pl mówi: – Nie chciałem całe życie pracować naukowo, siedząc tylko za biurkiem i modelując chmury.

Jak podkreśla, „szybko wykalkulował”, że rodziny z trójką dzieci nie utrzyma z pracy naukowej, więc postanowił jeszcze w USA nawiązać biznesowe kontakty. Po powrocie do Polski na początku lat 2000 założył firmę Europroject Management Consulting, która zajmowała się pisaniem unijnych grantów. Cytat z wywiadu: „To był interesujący biznes usługowy, gdyż poznawałem wielu wybitnych naukowców”.

Potem zaczął pracę w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego Polskiej Akademii Nauk, został szefem Biura Współpracy Międzynarodowej i Zarządzania Projektami. W tym czasie jego młodszy o cztery lata brat Łukasz był po doktoracie i objął kierownictwo pracowni elektrofizjologii w Instytucie Kardiologii w podwarszawskim Aninie.

W 2005 r. pojawiła się nowa spółka Medicalgorithmics. Marcin Szumowski założył ją wspólnie z młodym wynalazcą Markiem Dziubińskim, którego – jak twierdzi – poznał przypadkiem na jakiejś konferencji. – Zaczęliśmy rozmawiać o nowej firmie, bazując dodatkowo na merytorycznym wkładzie ze strony klinicznej oraz licznych kontaktach mojego brata, który jest elektrofizjologiem. To pozwoliło pozyskać pierwszą rundę finansowania i potem szło już wytyczonym przez nas torem – mówił Szumowski we wspomnianym wywiadzie.

Równocześnie Łukasz Szumowski obronił habilitację (tytuł profesora zwyczajnego odebrał w czerwcu 2016 r. z rąk Andrzeja Dudy) i w 2011 r. objął Klinikę Zaburzeń Rytmu Serca w Aninie. W tym samym 2011 r. został powołany na szefa Zespołu Specjalistycznego Nauk o Życiu przy ministrze nauki w rządzie PO-PSL. Zespół zajmował się oceną wniosków o przyznanie pieniędzy na działalność statutową instytutów biologicznych podległych resortowi. Łukasz Szumowski zatwierdzał więc budżet Instytutu im. Nenckiego, gdzie pracował jego brat.

CBA pyta, Szumowski wchodzi do rządu

Zaledwie kilka miesięcy później – w 2012 r. – Marcin Szumowski zakłada nową firmę: OncoArendi Therapeutics sp. z o.o., która dziś notowana jest na giełdzie. Ma się zajmować biotechnologią i szukaniem nowych leków. Do Krajowego Rejestru Sądowego została wpisana w marcu, a już w grudniu dostała z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju pierwsze pieniądze – ponad 5,3 mln zł. Projekt pod nazwą „Nowe leki do celowanej terapii szpiczaków mnogich” był realizowany w konsorcjum z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN – jednym z tych, których budżety opiniował Łukasz Szumowski.

Pół roku później NCBiR przyznał OncoArendi kolejne pieniądze – 5,6 mln zł na „Opracowanie kandydata na lek przeciwnowotworowy na bazie nowej grupy związków OAT-449”. Ten projekt spółka realizowała w konsorcjum z Instytutem im. Nenckiego. Marcin Szumowski już wtedy występował w podwójnej roli – reprezentował swoją spółkę i Instytut, w którym był szefem od projektów. Z czasem NCBiR przyznaje OncoArendi coraz więcej pieniędzy.

Wrzesień 2014 r.: 7,1 mln zł na „Opracowanie selektywnych inhibitorów kwaśnej chitynazy u ssaków do leczenia astmy”.

Kwiecień 2015 r.: 3 mln zł na pracę nad nowym lekiem blokującym rozwój padaczki (projekt znów realizowany w konsorcjum z Instytutem im. Nenckiego).

Czerwiec 2015 r.: 25,5 mln zł na projekt pod nazwą „Opracowanie nowych terapii opartych na stymulacji przeciwnowotworowego działania układu odpornościowego”.

Listopad 2015 r.: 22,5 mln zł na „Badania przedkliniczne i kliniczne kandydata na innowacyjny lek w terapii astmy i nieswoistych chorób zapalnych jelit”.

Grudzień 2015 r.: 20 mln zł na „Opracowanie kandydata na lek w terapii idiopatycznego włóknienia płuc”.

To właśnie ta niezwykła seria – w tym dwa projekty w ramach jednego konkursu na pieniądze z Programu Operacyjnego „Inteligentny Rozwój’’ – zainteresowała CBA. Sprawę zaczęła także badać Prokuratura Krajowa. – Sygnatura akt śledztwa wskazuje, że sprawę wszczęto jeszcze w 2015 r. – zwraca uwagę poseł Michał Szczerba, który wraz z Dariuszem Jońskim (obaj KO) prowadzi od kilku dni w NCBiR i resorcie nauki kontrolę poselską.

Ta sygnatura podana jest w piśmie szefa Biura Ernesta Bejdy do Jarosława Gowina z 17 października 2016 r. Bejda, zaufany człowiek koordynatora służb Mariusza Kamińskiego, informuje ówczesnego szefa resortu nauki o toczącym się śledztwie i żąda od ministerstwa przeprowadzenia w NCBiR kontroli oraz przekazania jej ustaleń do CBA. W piśmie wymienione są umowy NCBiR z beneficjantami, które wzbudziły podejrzenia – wśród nich te z OncoArendi.

Pięć tygodni później prof. Łukasz Szumowski zostaje przez Gowina powołany na wiceministra nauki.

Kontrolerzy: Jaskrawy konflikt interesów

Kontrola CBA trwała od 12 stycznia do 30 czerwca 2017 r., objęła 14 umów, w tym pięć zawartych z OncoArendi. Jej wyniki znamy z projektu wystąpienia pokontrolnego – samo wystąpienie jest w aktach śledztwa i na tej podstawie wszyscy odmawiają jego udostępnienia, nawet posłom.

Są porażające. W NCBiR nie istniał system wyboru recenzentów ekspertów, który w jasny i czytelny sposób wskazywał kryteria. W części konkursów dobór ekspertów do oceny wniosków był całkowicie dowolny: nie było wymogów dotyczących wykształcenia, dorobku naukowego, sami eksperci mogli polecać inne osoby na ekspertów i recenzentów. Przez to niektóre recenzje były pisane przez osoby bez kompetencji, słabe albo od kogoś przepisane.

Marek Chrzanowski, przewodniczący komisji oceniającej projekty [przypadkowa zbieżność z szefem Komisji Nadzoru Finansowego, oskarżonym o korupcję], tym się nie przejmował. Pisał do współpracowników: „Jeśli nie ma dramatu, to przyjmujemy te opinie”. Eksperci oceniali swoje wnioski nawzajem, nie przestrzegano procedur dotyczących braku konfliktu interesów.

Nie było też jasnych kryteriów oceny wniosków. Kontrolerzy uznali, że było to działanie zaplanowane, bo „pozwalało na dużą dowolność, a nawet swobodę ekspertów”. Pozytywną ocenę dostawały nawet te wnioski o dofinansowanie, które nie spełniały wymogów formalnych. Działo się to na polecenie kierownictwa NCBiR: ustne albo w mailu. W dodatku dokumentacja jest wybrakowana. Wszystkie te zarzuty odnoszą się także do firmy OncoArendi, a szczególnie dwóch jej wniosków.

W maju 2015 r. NCBiR zaprosiło Marcina Szumowskiego do współpracy w roli panelisty oceniającego wnioski. Napisał wtedy do wicedyrektora Centrum Leszka Grabarczyka: „Leszku, planujemy złożenie dwóch projektów do szybkiej ścieżki, w tym jeden już w majowym naborze. Rozumiem, że to nie jest problem pod warunkiem, że to zgłoszę i nie będę brał udziału w panelu oceniającym nasz projekt. Proszę o potwierdzenie, że dobrze rozumiem tutaj kwestie związane z ew. konfliktem interesów”.

Grabarczyk: „Marcin, (…) będziemy w stanie zarządzić konfliktem interesów. Nie ma bezwzględnej przeszkody dla Twojego udziału w panelu”.

Wniosek na dofinansowanie projektu „Badania przedkliniczne i kliniczne kandydata na innowacyjny lek w terapii astmy i nieswoistych chorób zapalnych jelit” OncoArendi złożyło jeszcze w maju 2015 r. 7 lipca wiceszefowa komisji oceniającej projekty Magdalena Ignar dodała go do tzw. paczki na pre-panel (oceniający). Dwa dni później usunęła go jednak z tej paczki i stworzyła nową paczkę – był w niej tylko ten jeden wniosek. Oceniano go 24 lipca, OncoArendi reprezentował Marcin Szumowski. Jednocześnie na tym samym panelu wystąpił jako ekspert oceniający pozostałe wnioski wchodzące w skład pozostałych paczek. To ważne, bo oświadczenie o tym, że nie ma konfliktu interesów, nie odnosiło się do paczki z jego wnioskiem, tylko do tej, w których były też inne wnioski.

W protokole rubryka „Ujawnione wątpliwości co do bezstronności członków panelu” nie została wypełniona. W miejscu na „inne uwagi” napisano jedynie, że Marcin Szumowski został wyłączony z oceny wniosku, który złożyła jego własna firma. Zapisano, że z powodu konfliktu interesów Marcin Szumowski uczestniczył w panelu oceniającym w godz. 9.30-16, a wniosek jego firmy był oceniany przed godz. 9.30.

Marcin Szumowski pisze w swojej sprawie

30 lipca 2015 r. do NCBiR wpłynął kolejny wniosek OncoArendi – na projekt „Opracowanie kandydata na lek »First-in-class« w terapii idiopatycznego włóknienia płuc w oparciu o substancje czynne blokujące chitotriozydazę”. Scenariusz był podobny. 28 sierpnia wiceprzewodnicząca komisji oceniającej dodała wniosek do „paczki na pre-panel”, a 21 września o godz. 8.43 usunęła go i zaledwie po paru minutach stworzyła dla niego nową osobną paczkę.

W październiku odbył się panel oceniający projekt OncoArendi. Kontrolerzy ustalili, że zgodnie z listą obecności na panelu był obecny Marcin Szumowski (znów w podwójnej roli eksperta i przedstawiciela wnioskodawcy), ale w systemie brak jest jego oświadczenia o bezstronności. W listopadzie NCBiR przyznał OncoArendi na nowy lek 20 mln zł.

Marcin Szumowski osobiście zabiegał, by panele przebiegły właśnie w ten sposób. W mailu do Marcina Chrzanowskiego, szefa komisji oceniającej projekty, pisał: „Czy mógłbym wskazać, gdzie chciałbym być ekspertem wiodącym? Jest kilka wniosków, gdzie akurat posiadam większą wiedzę lub kompetencje, z racji tego, że pokrywa się to z branżą, w której obecnie działam, lub analizowałem/oceniałem lub inwestowałem w zbliżone technologie w niedalekiej przeszłości. W ciągu paru godzin skończę klikanie przez projekty (…)”.

Szumowski nie był jedyny. Z dokumentów wynika, że w jednym z konkursów w 2015 r. aż osiem firm, które dostały dofinansowanie z Centrum, było powiązanych z siedmioma panelistami: „Wnioskodawcy nie tylko wiedzieli, kto ocenia ich wnioski, ale znali się z ekspertami”. Za skrajny przykład stronniczości kontrolerzy uznali sytuację, w której Marcin Szumowski wchodził w skład panelu, na którym był oceniany jego wniosek (na lek „First-in-class”) i równocześnie jako wnioskodawca prezentował swój projekt pozostałym panelistom, którzy następnie go oceniali.

Szumowski wiceministrem, kolejne 24 mln zł

O projekcie protokołu z kontroli NCBiR jako pierwsze poinformowały kilka dni temu TVN 24 i OKO.press. Marcin Szumowski odpowiedział oświadczeniem: „OncoArendi Therapeutics i Marcin Szumowski informują, że nigdy, w tym w 2015 roku, nie doszło do sytuacji konfliktu interesów przy ocenie wniosków spółki, a w szczególności nie doszło do sytuacji, w której Marcin Szumowski brałby udział w panelu oceniającym wniosek spółki”. Powołuje się na korespondencję z wicedyrektorem Centrum Leszkiem Grabarczykiem.

Zapytaliśmy Marcina Szumowskiego, dlaczego sam zgłaszał się na wiodącego eksperta? Czy nie widział konfliktu interesów we wzajemnym opiniowaniu projektów? Jak ocenia swoją bezstronność w roli eksperta i wnioskodawcy jednocześnie? Wreszcie, jakie są efekty projektów OncoArendi, które zostały dofinansowane przez NCBiR? W odpowiedzi otrzymaliśmy tylko link do strony z wydanym wcześniej oświadczeniem.

Podobne pytania wysłaliśmy także do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego: Jak pan ocenia fakt, że pański brat był jednocześnie ekspertem oceniającym wnioski i wnioskodawcą? Czy może pan wskazać na konkretne efekty finansowanych przez NCBiR projektów firmy OncoArendi, której szefem jest pański brat, a w której poprzez spółkę Szumowski Investments i SIA Assets udziały ma pańska żona? Czy którykolwiek projekt zakończył się wdrożeniem?

W odpowiedzi biuro prasowe resortu zdrowia poinformowało nas, że wszystkie kwestie wyjaśnił wiceminister Janusz Cieszyński na jednej z konferencji prasowych. Dołączyło link do oświadczenia Marcina Szumowskiego. Biuro w imieniu rzecznika prasowego Ministerstwa Zdrowia dodało też: „Kontrola na zlecenie CBA jest jasnym świadectwem, że nie było żadnych względów dla żadnego podmiotu występującego o granty. Kontrola zarządzona w NCBiR jest dobitnym zaprzeczeniem stawianej tezy, że minister Szumowski w jakikolwiek sposób pomagał swojemu bratu w ubieganiu się o granty”.

Kilka godzin później Joński i Szczerba opowiedzieli na konferencji prasowej, jak obecność Łukasza Szumowskiego w resorcie nauki pomogła innej spółce jego brata – Life Science Innovations. W maju 2016 r. LSI też startowała w konkursie o grant w NCBiR. Łukasz Szumowski występował we wniosku jako udziałowiec LSI i osoba kluczowa dla realizacji projektu. Ale zdobył za mało punktów i 17 października 2016 r. NCBiR go odrzuciło.

24 listopada Łukasz Szumowski został wiceministrem nauki. Już cztery dni później LSI złożyła protest w Centrum, a NCBiR przyznało projektowi dodatkowe punkty i 24 mln zł na jego realizację. Umowę podpisano w marcu 2018 r., kiedy Szumowski był już ministrem zdrowia.

Agencja brata z pieniędzmi na badania

Marcin Szumowski nie pracuje już w Instytucie im. Nenckiego, ale utrzymuje z nim dobre kontakty. Pod koniec 2017 r. dostał medal 100-lecia Instytutu „za szczególne zasługi na rzecz jego rozwoju”. Jego brat Łukasz Szumowski po przyjściu do resortu nauki zaczął przekonywać do stworzenia instytucji, która finansowałaby badania medyczne. Udało mu się. Pod koniec grudnia 2017 r. premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że rząd przeznaczy 500 mln zł na stworzenie Instytutu Biotechnologii Medycznej, który zajmie się m.in. badaniami nad nowymi lekami. Autorem koncepcji Instytutu był właśnie Łukasz Szumowski, który dwa tygodnie później został ministrem zdrowia.

Resort nauki nie utworzył Instytutu Biotechnologii Medycznej, ale Szumowski i tak zrealizował swój plan. Doprowadził do powstania w 2019 r. Agencji Badań Medycznych. Ma się ona zajmować m.in. finansowaniem projektów badawczych, wydawaniem opinii i ekspertyz, oceną skuteczności nowych leków oraz zlecaniem badań dotyczących zarządzania i rozwoju ochrony zdrowia.

Eksperci zwracali uwagę, że te funkcje pełnią inne instytucje: badania finansuje NCBiR i Narodowe Centrum Nauki, leki rejestruje Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, a oceną ich skuteczności zajmuje się Agencja Oceny Technologii Medycznych. Nikt nie finansuje niekomercyjnych badań leków (np. która substancja jest skuteczniejsza w danej chorobie), ale i to zadanie mogłoby wziąć na siebie ministerstwo albo podległa mu AOTMiT. Resort odpowiada tak: „Zadania projektowanej Agencji Badań Medycznych w żadnym stopniu nie pokrywają się z zakresem działania istniejących już instytucji”.

Szumowski powierzył stworzenie Agencji 32-letniemu dziś Radosławowi Sierpińskiemu, który był jego doktorantem i asystentem w klinice w Aninie, a potem – już w resorcie – członkiem gabinetu politycznego. W pierwszym projekcie ustawy o ABM napisano, że jej wicedyrektor musi być doktorem habilitowanym, a dyrektor tylko doktorem. To był przepis pod Sierpińskiego, ale po fali krytyki go zmieniono. Pierwszym prezesem Agencji został więc w zeszłym roku prof. Piotr Czauderna, chirurg dziecięcy z Gdańska, gorący zwolennik PiS bliski Andrzejowi Dudzie, członek prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju.

Po zaledwie dwóch miesiącach Czauderna zrezygnował. – Warszawa to nie mój świat – tłumaczył w mediach. Nikt nie uwierzył. Pojawiły się za to pogłoski o tym, że za bardzo poczuł się w siodle. Odtąd p.o. prezesa Agencji jest znów Sierpiński.

Budżet ABM miał wynosić 1 mld zł, z czego ok. 300 mln zł to odpis z naszych składek na leczenie, które wpływają do NFZ, reszta pieniędzy pochodzi z budżetu państwa. Budżet na razie nie dał nic, ale Fundusz musiał.

Sierpiński reprezentuje też ministra zdrowia w radzie NCBiR, jest również w radach nadzorczych PZU Zdrowie i Totalizatora Sportowego. Ważna informacja – ABM ma wprawdzie głównie dzielić pieniądze na badania, ale zgodnie z ustawą może również sama tworzyć spółki, kupować w nich udziały i prowadzić działalność gospodarczą.

Prokuratura: OncoArendi nie sprawdzaliśmy

Kilka miesięcy temu NCBiR przyznał OncoArendi kolejne pieniądze: 23 mln zł na prace nad lekiem, który ponoć może również być skuteczny w zwalczaniu koronawirusa. W swojej ośmioletniej historii i realizacji wartych ok. 300 mln zł projektów żadna z cząsteczek tej firmy nie wyszła poza fazę badań laboratoryjnych.

Śledztwo w sprawie NCBiR nadal trwa. „Prokurator przedstawił zarzuty pięciu osobom, w tym m.in. Krzysztofowi K., byłemu dyrektorowi NCBiR w okresie od stycznia 2011 do stycznia 2016 roku, który jest podejrzany o przestępstwa o charakterze korupcyjnym” – napisała w odpowiedzi na nasze pytania Prokuratura Krajowa.

I dodała, że działalność OncoArendi i jej prezesa „nie była przedmiotem postępowania”. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.