Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od 1 kwietnia uzdrowisko w Goczałkowicach-Zdroju zostało przekształcone w izolatorium dla osób, które mogą być zakażone koronawirusem. Jest gotowe na przyjęcie 118 osób, choć, jak mówi Tomasz Kordon, prezes uzdrowiska, przyjętych może być więcej.

12 osób w izolatorium w Goczałkowicach Zdroju

- Wypisaliśmy już 19 osób. U wszystkich wynik testów był ujemny, za wyjątkiem jednej osoby. Jej stan był na tyle dobry, że decyzją sanepidu leczenie będzie odbywała w domu - mówi prezes Kordon.

W czwartek w izolatorium przebywało 12 osób z różnych miejscowości województwa śląskiego. Nie wiedzą, kiedy będą gotowe wyniki testów, ani tego, gdzie spędzą Święta Wielkanocne.

Prezes Kordon wyjaśnia, że czas oczekiwania na wyniki jest różny.

Zapewnia, że wszystkie osoby w jego placówce mają dobre warunki. Dla każdego wyznaczono jednoosobowy pokój z łazienką. Dwa razy dziennie pielęgniarka mierzy im temperaturę, dostarczane są posiłki. Przebywają w pokojach z pięknymi widokami na park lub jezioro.

- Wszyscy wiedzą, że muszą być w odosobnieniu, nic więcej nie możemy zrobić. Na szczęście dzięki wsparciu firm i osób prywatnych mamy zapewnione pełne wyposażenie. Mamy dużą liczbę rękawiczek, masek, płynów dezynfekcyjnych - zapewnia prezes Kordon.

Różne firmy dostarczają do jego placówki wodę mineralną, bieliznę oraz inne potrzebne rzeczy. Zgłaszają się też osoby, które chcą być wolontariuszami.

Zdarza się też wsparcie finansowe, np. od "Solidarności" oświatowej z Czechowic-Dziedzic.

- Ludzie nie pozostają obojętni na to, co się dzieje - zaznacza Kordon.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.