TVP emituje lekcje, które prowadzą nauczyciele ochotnicy. Niektórym z nauczycieli mocno się oberwało za błędy i nudną formę, ale więcej winy jest po stronie telewizyjnych realizatorów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lekcje emitowane są na kilku kanałach TVP. Dariusz Piontkowski, minister edukacji narodowej, wyjaśniał, że telewizyjne lekcje ułatwią uczniom naukę w czasie, gdy zajęcia w szkołach są zawieszone z powodu epidemii koronawirusa.

- Zaangażowanie w ten projekt umożliwia nam pokazanie, że TVP jest spółką nowoczesną i dynamiczną, która w szybkim tempie odpowiada na społeczne oczekiwania i wychodzi naprzeciw wyzwaniom - zachwalał ten pomysł Maciej Łopiński, pełniący obowiązki prezesa zarządu TVP.

Dodawał, że wspólny projekt TVP i MEN zapewni uczniom edukację na najwyższym możliwym poziomie. Niestety, wyszło inaczej.

Lekcje z błędami i w nudnej formie

Lekcje dla uczniów z poszczególnych etapów edukacyjnych powstają w studiach telewizji regionalnych. TVP Katowice skupia się na materiałach dla klas siódmych. Do współpracy zaprosiła nauczycieli ze śląskich i zagłębiowskich szkół.

Pani Iwona, nauczycielka plastyki z SP nr 10 w Sosnowcu, prowadzi lekcję poświęconą ekspresjonizmowi oraz Vincentowi van Goghowi. Czyta z kartki, głos jej drży. Widać, że jest zdenerwowana, a w emocjach zdarza jej się powiedzieć chyba nie do końca to, co by chciała. Padają słowa, że van Gogh „był krnąbrnym małym człowiekiem” albo że „był bardzo wrażliwym artystą, tak jak wszyscy w tamtych czasach byli przeważnie wrażliwi”. Najgorsze, że w lekcji roi się od błędów merytorycznych. Przemysław Głowacki, historyk sztuki, edukator muzealny i nauczyciel, w 25- minutowym materiale znalazł aż 60 błędów, które wypunktował na swoim blogu. Dotyczą one m.in. tytułów obrazów („Noc z tańczącymi gwiazdami” zamiast „Gwiaździstej nocy”), nazwisk artystów (Eduardo Monet zamiast Claude Monet lub Édouard Manet) czy chronologii kierunków w sztuce.

Wpadkę zaliczyła też pewna nauczycielka matematyki ze Śląska. Powiedziała, że mnożenie liczby ujemnej przez dodatnią daje liczbę dodatnią.

Nauczyciele świecą oczami, autorzy programu anonimowi

Z powodu różnych wpadek na nauczycieli wylała się krytyka.

Tymczasem nic nie wiadomo o pracownikach TVP, którzy realizują ten program. Nie wiadomo, kto pilnuje telewizyjnych lekcji od strony merytorycznej ani tego, żeby wszystko zostało podane w atrakcyjnej, a nie nudnej formie.

Powstające w TVP Katowice lekcje dla siódmoklasistów prowadzą przede wszystkim nauczyciele z Siemianowic Śląskich, zapewne dlatego, że do siedziby telewizji przy ul. Bytkowskiej mają niedaleko. Barbara Kozłowska, dyrektorka siemianowickiej SP nr 4, opowiedziała nam, że ze szkołą skontaktowali się pracownicy wydziału edukacji urzędu miejskiego oraz Kuratorium Oświaty w Katowicach. Szukali chętnych do poprowadzenia telewizyjnych lekcji. W SP nr 4 zainteresowanych było czterech nauczycieli, ostatecznie przed kamerą wystąpiło trzech. Pani dyrektor obiecała zapytać polonistkę, czy nie zechciałaby z nami porozmawiać o kulisach pracy na planie. Po chwili oddzwoniła, że polonistka nie chce rozmawiać, a ona sama po konsultacji z Kuratorium Oświaty prosi o to, by o nic więcej jej nie pytać, tylko dzwonić do rzeczniczki kuratorium. Podobnie jest w innych szkołach. Jedynie Stefan Kowalczyk, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących „MERITUM” w Siemianowicach Śląskich, rozmawia chętnie, bo jest dumny ze swojego fizyka, który prowadzi telewizyjne lekcje w rewelacyjny sposób. Sam nauczyciel nie jest jednak chętny do rozmowy z mediami.

Nauczycielka z Sosnowca nie dziwi się koledze po fachu. – Staliśmy się pośmiewiskiem. W rezultacie nawet ci, którzy radzą sobie nawet całkiem nieźle, żałują, że zgodzili się na udział w tej amatorszczyźnie. Nie chcą być kojarzeni ze Szkołą z TVP – mówi nauczycielka z Sosnowca.

Inna nauczycielka wyjawia kulisy powstawania programu. – W niedzielę dostałam telefon, we wtorek już kręciliśmy. Podczas nagrania nie miałam w studiu żadnej merytorycznej opieki. Jedynie realizator zwracał uwagę na kwestie techniczne. Materiały miał ktoś weryfikować, ale nie poznałam żadnych nazwisk osób za to odpowiedzialnych. Gdy następnego dnia zobaczyłam, co się dzieje w internecie, na kolejne nagranie szłam na ugiętych nogach – mówi nasza rozmówczyni.

Nikt nie pytał o wynagrodzenie

Uważa, że autorzy programu wykorzystują przekonanie o tym, że zawód nauczyciela to misja. – Czytamy o sobie, że robimy z siebie pośmiewisko dla pieniędzy, tymczasem nawet nie powiedziano nam, jakiej wysokości wynagrodzenie otrzymamy. Nie było czasu, by o tym rozmawiać. Wiemy tylko, że jakaś gratyfikacja ma być – mówi nauczycielka.

Tymczasem z pieniędzmi na wynagrodzenie dla nauczycieli oraz profesjonalne przygotowanie programu nie powinno być przecież problemów. W marcu, tuż przed wybuchem epidemii koronawirusa, posłowie przegłosowali 2 mld zł dla mediów publicznych. Projekt Szkoła z TVP sponsoruje również Fundacja PGNiG.

Anna Kij, rzeczniczka Kuratorium Oświaty w Katowicach, przyznaje, że to kuratorium poszukiwało nauczycieli do programu. - Prośba spotkała się z dużym zrozumieniem, nauczyciele szybko deklarowali chęć podzielenia się z innymi swoim doświadczeniem. Nikt nie pytał o wynagrodzenie. Jesteśmy pełni uznania, że byli gotowi niemal od razu, nie zwracając uwagi na porę dnia, dzień tygodnia, także w soboty i niedziele, stanąć przed kamerą, często po raz pierwszy w życiu, mając świadomość, że ich lekcja będzie otwarta dla tysięcy obcych ludzi. Serdecznie za to dziękujemy – mówi Kij.

Dodaje, że niestety, hejterzy od razu zaatakowali, także tych nauczycieli, których lekcje zbierały znakomite recenzje. - Niektórzy z atakujących z pewnością nie widzieli ani jednej lekcji, natomiast chętnie udostępniali wyrwane z kontekstu fragmenty, wytykając najdrobniejsze potknięcia. Nie twierdzimy, że nigdzie nie było błędu, ale nikt z nas nie jest od nich wolny. Każdy błąd można naprawić, z każdego wyciągnąć wniosek, ale nie wolno niszczyć drugiego człowieka – mówi Kij.

Zapewnia, że program będzie stale modyfikowany, a ministerstwo wzmocni nadzór merytoryczny nad jego realizacją. - Po fali hejtu niektórzy nauczyciele zrezygnowali, nad czym bardzo ubolewamy. Wśród nich są także ci, którzy nie spotkali się z zarzutami merytorycznymi. Mamy jednak też nowe zgłoszenia – mówi Kij.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Przecież kuratoria powinny oddelegować swoich pracowników. Metodycy przedmiotowi obecnej władzy, zatrudnieni w kuratoriach, to creme de la creme Polskiego Narodowego Szkolnictwa. Oni nudzą się teraz nie mogąc wjeżdżać w szkoły i wytykać błędy nauczycielom i dyrektorom mogliby pokazać jak należy prowadzić lekcje w sposób ciekawy, bezbłędny. Mogą sprawdzić jak to się robi w swoich konspektach.
@2016
A przykład powinien pójść z samej góry, czyli od Czesia, który przecież jest historykiem.
Niech Czesio pokaże, jak robi porywającą lekcję!
już oceniałe(a)ś
4
0
Parcie na szkło jest groźne. Parcie na szkło ku...zji jest przytulaniem krokodyla, a poza tym mnożenie dwóch miliardów przez zero, daje zero ujemne, czego im życzę,
Wasza Jagusia.
@bra-tanki
A nawet dwa zera, żeby była para.
już oceniałe(a)ś
11
0
@amalia
Spuśćmy zatem wodę i zasłonę milczenia...
już oceniałe(a)ś
11
0
@niepoprawna
Nie można spuszczać, bo nie będzie kogo w pakiecie z wirusem dostać 10.maja.
Wirusa duda da i pis da.
już oceniałe(a)ś
3
0
Nowoczesne i dynamiczne w TVP to są co najwyżej samochody służbowe.
już oceniałe(a)ś
29
0
Nauczyciele, którzy biorą w tym udział nie rozumieją, że wspierają obrzydliwą tubę propagandową - instytucję zajmującą się na co dzień wypaczaniem rzeczywistości. W obecnych czasach jest dużo innych, i to neutralnych, możliwości prowadzenia profesjonalnej dydaktyki. Wszystko byle nie TVP...
@dorota70_krakow
Chyba zaczynają to rozumieć, jak poczuli na własnej skórze działanie tej maszynki
już oceniałe(a)ś
2
0
Nie, to zdecydowanie wina niedouczonych, nudnych nauczycieli. Uważacie, że te panie w codziennej pracy prowadzą porywające lekcje? Naprawdę?
Taka jest po prostu polska szkoła.
@joankb
A stała pani kiedyś na żywo przed kamerą?
już oceniałe(a)ś
2
2
@66pavlos
a stales kiedy nie "na zywo" przed kamera ??
już oceniałe(a)ś
1
0
a przy głupim programie kulinarnym pracuje 10 osób i jest nawet pan podbiegający aby poprawić kołnierzyk kucharza celebryty. No ale to przynosi pieniądze , a na nauczycielach można zaoszczędzać !
już oceniałe(a)ś
16
1
Ja rozumiem, że można się gdzieś pomylić, czy przejęzyczyć. I to powinien wyłapać nadzór merytoryczny, którego w TVP nie ma, bo każdy kto coś tam potrafił został już zastąpiony sprawdzonym towarzyszem. Ale opowiadać duby smalone i walić 60 błędów w 25 minut? To znaczy, że osoba przed kamerą nie ma bladego pojęcia o temacie i równie dobrze można było zatrudnić aktora czy prezentera telewizyjnego, który wyuczyłby się tekstu i go opowiedział wiedząc, jak się zachować przed kamerą. I żeby było jasne - nie twierdzę, że ta nauczycielka od 60 błędów jest beznadziejna; najwyraźniej porwała się na prowadzenie lekcji spoza swojej dziedziny.
już oceniałe(a)ś
5
0
Za poziom programu odpowiada producent. Wylewają pomyje na tych nauczycieli, ich wina najmniejsza, trema ich zjadła, nic nowego. Warto pomyśleć o tym, jak taki człowiek się czuje czytając to wszystko, a z założenia pewnie chciał dobrze.
już oceniałe(a)ś
2
0