Polacy, których epidemia koronawirusa zastała za granicą, wracają do kraju. Muszą odbyć 14-dniową kwarantannę. Choć w Katowicach na ten cel oddano akademiki, to mieszkaniec Katowic musiał się udać do Istebnej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od niedzieli wszystkie osoby wjeżdżające do kraju, także Polacy, muszą się poddać obowiązkowej, 14-dniowej kwarantannie. Dlatego też nie wszyscy decydują się wracać. Magda zdecydowała się zostać w Belgii, gdzie wyjechała w odwiedziny do swojego narzeczonego jeszcze przed zarządzeniem o stanie epidemii. - Nie chcę wracać, bo mieszkam z rodzicami, którzy są już na emeryturze. Naraziłabym ich - mówi.

Nie każdy ma jednak warunki i pieniądze, aby zostać i utrzymać się za granicą na czas epidemii. Część Polaków wraca do kraju samolotami w ramach akcji "Lot do Domu", zaś inni autobusami albo samochodami. Ludzie zastanawiają się, gdzie powinni odbyć kwarantannę i czy na pewno bezpiecznie jest wrócić do swoich rodzin. Na internetowych forach i grupach jak np "Lot do Domu - grupa wsparcia" to jeden z głównych tematów.

O swojej podróży opowiedział nam pan Michał, katowiczanin, którego epidemia koronawirusa zastała w Hiszpanii. Samolotem z Madrytu dotarł do Berlina, stamtąd samochodem do Słubic, ale granicę zdecydował się pokonać pieszo, bo uznał, że tak będzie szybciej. Kolejka samochodów i autobusów po niemieckiej stronie granicy ciągnie się bowiem na wiele kilometrów. Po powrocie do Katowic pan Michał zamiast do domu musi się udać do ośrodka kwarantanny. - Zdecydowałem się, że nie wrócę do rodziny, bo dzielimy małe mieszkanie. Ryzyko, że jestem zakażony jest - duże mówi nam. 

Wiedząc, że będzie miał taki obowiązek, jeszcze w trakcie pobytu w Hiszpanii próbował się dowiedzieć, gdzie przyjdzie mu spędzić najbliższe dwa tygodnie. Z pytaniami w tej sprawie dzwonił najpierw do polskiego konsula w Hiszpanii, a potem w trakcie podróży do sanepidu, a w końcu do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Chciał bowiem jeszcze przed przekroczeniem polskiej granicy się upewnić, gdzie zostanie skierowany.

Koronawirusa można złapać nawet po drodze do ośrodka kwarantanny

- Nigdzie nie chcieli mi niczego powiedzieć, jakby to była tajemnica wojskowa. Dowiedziałem się tylko, że będzie to albo miejsce w Istebnej albo w Szczyrku. Może służby się boją reakcji ludzi mieszkających w pobliżu takiego ośrodka kwarantanny? - zastanawia się pan Michał.

Przyznaje, że choć nic mu nie dolega, nie ma pewności, czy gdzieś nie złapał koronawirusa. Niekoniecznie musiało się to stać za granicą, ale już po polskiej stronie, bo - jak się przekonał - w podróży takie osoby jak on nie mają jak uniknąć kontaktu z innymi ludźmi.

Na ośrodki dla osób poddanych kwarantannie przeznacza się m.in. domy akademickie Uniwersytetu Śląskiego i Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Studenci musieli z obiektów o takim przeznaczeniu się wyprowadzić. Pan Michał nie został jednak skierowany do żadnego z tych miejsc, bo akademiki jeszcze nie są gotowe. - Dotychczasowi mieszkańcy zostali wykwaterowani z trzech akademików. Akademik UŚKA w Cieszynie jest już przygotowany do przekazania, akademik DS2 w Katowicach będzie przygotowany w sobotę, akademik DS4 w Sosnowcu będzie przygotowany w poniedziałek - mówi Jacek Szymik - Kozaczko. W przygotowaniu jest też akademik SUM. 

Z przejścia granicznego w Słubicach pan Michał znów zadzwonił do wydziału kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i dowiedział się, że ma pojechać do Istebnej.

- Podano mi nazwę ośrodka, ale nic więcej. Dopiero na miejscu mam się dowiedzieć, czy będzie tam wyżywanie i jak będą wyglądać warunki pobytu - dziwi się katowiczanin.

Prosi, aby nie ujawniać, o jakie miejsce w Istebnej chodzi ("nie wiadomo, co komu strzeli do głowy" - tłumaczy), ale w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach przekazano nam, że ośrodek kwarantanny w Istebnej stworzono w jednym z sanatoriów - to centrum pediatrii dla dzieci. - Miejsca, gdzie kierujemy ludzi na kwarantanne nie są tajemnicą - mówi Alina Kucharzewska, rzecznik prasowa Urzędu Wojewódzkiego. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    A mateuszek kłamczuszek od tygodni zaklina się, że jesteśmy od dawna przygotowani, wszystko działa sprawnie, wystarczy zadzwonić pod numer 800- 190-590 ...
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Mając świadomość tego że może wlec Covid nie chciało mu się czekać na granicy więc przewalił ją pieszo. A potem co? Jechał co najmniej kilkoma pociągami i autobusami narażając wiele innych osób, powodując ewentualne dalsze rozprzestrzenianie się wirusa w wielu niekontrolowanych kierunkach. Junusz, gratuluję, jesteś wielki. Wygrałeś buraka.
    już oceniałe(a)ś
    0
    5