Z powodu epidemii koronawirusa zamykane są kolejne szkoły, ale minister edukacji Dariusz Piontkowski we wtorek nie zdecydował o odwołaniu zajęć w całej Polsce. - Przepisy pozwalają dyrektorom podjąć taką decyzję w każdej chwili - przypomniał.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

8 marca weszła w życie ustawa dająca ministrowi edukacji uprawnienia m.in. do zamykania szkół w związku z wystąpieniem koronawirusa. Rodzice uczniów i dyrektorzy szkół z niepewnością czekali na zapowiedzianą na wtorek konferencję prasową premiera Mateusza Morawieckiego, w której wziąć udział miał również minister Piontkowski. Spodziewano się, że może ogłosić zawieszenie zajęć w placówkach edukacyjnych w całym kraju. We wtorek rano rekomendację dla dyrektorów, by od środy przez dwa tygodnie wszystkie żłobki, przedszkola i szkoły w mieście były zamknięte, ogłosiły władze Poznania. Minister nie zdecydował się jednak na taki krok. Przypomniał natomiast, że każdy dyrektor, w razie zagrożenia koronawirusem, ma prawo zdecydować o zawieszeniu zajęć w swojej placówce.

Z podobnego rozwiązania skorzystali już dyrektorzy kilku szkół w województwie śląskim. W poniedziałek decyzję o zawieszeniu zajęć od wtorku wydali dyrektorzy SP nr 9 z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego, Zespołu Szkół nr 3 oraz Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 14 w Rybniku. Kilka godzin później taką samą decyzję ogłosił Powiatowy Inspektor Sanitarno-Epidemiologiczny w Cieszynie odnośnie do SP nr 5 z Oddziałami Integracyjnymi, SP nr 4 i II LO im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie. Póki co nie wiadomo, kiedy zajęcia zostaną wznowione, choć w żadnej z tych szkół nie stwierdzono zakażenia u jakiegokolwiek ucznia czy pracownika. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że mieli oni kontakt z zakażonymi osobami, które obecnie przebywają w szpitalu w Raciborzu. Obecnie to jedyny szpital w województwie śląskim, w którym leczeni są nosiciele koronawirusa – w sumie pięć osób.

Katowice, Sosnowiec, Gliwice, Bielsko-Biała zajęć w szkołach przez koronawirus nie odwołują

Samorządy z województwa śląskiego nie planują jeszcze podobnej decyzji co Poznań.

– Na razie nie ma potrzeby zawieszania zajęć w szkołach i przedszkolach, bo w Katowicach nie odnotowano dotychczas ani jednego przypadku koronawirusa. Na bieżąco monitorujemy jednak sytuację i jesteśmy w stałym kontakcie z dyrektorami placówek. Przesłaliśmy im również wytyczne, jak postępować w przypadku podejrzenia, że uczeń czy pracownik mógł mieć kontakt z osobą zakażoną – mówi Grażyna Burek, wicenaczelniczka Wydziału Edukacji i Sportu w Urzędzie Miasta w Katowicach.

Na zawieszenie zajęć w szkołach nie zdecydowały się także władze Sosnowca, choć w poniedziałek postanowiły o przełożeniu na inny termin marcowych imprez masowych, zaleciły odwołanie wycieczek i wyjść szkolnych oraz jubileuszy z udziałem seniorów, a także zakazały odwiedzin w domach pomocy społecznej i ograniczyły je w szpitalu miejskim. – Na ten moment nie ma decyzji w sprawie zawieszenia zajęć w szkołach – mówi Rafał Łysy, rzecznik Urzędu Miejskiego w Sosnowcu.

Podobną informację przekazał Łukasz Oryszczak, rzecznik Urzędu Miejskiego w Gliwicach. Także w Biesku-Białej, oddalonym zaledwie 30 km od Cieszyna, na razie nie ma planów zamykania szkół. – Sytuacja jest jednak dynamiczna i może zmienić się z godziny na godzinę – zastrzega Tomasz Ficoń, rzecznik Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Odpowiedzialność na barkach dyrektorów

Dla dyrektorów placówek edukacyjnych sytuacja jest niekomfortowa. – Władze znów umywają ręce i zrzucają odpowiedzialność na nasze barki. Jeśli nie odwołamy lekcji, a ktoś zachoruje, będziemy winni. Jeśli je odwołamy, rodzice będą źli, że ulegliśmy panice, a oni nie mają z kim zostawić dzieci – mówi dyrektorka podstawówki w Bielsku-Białej.

Dodaje, że podobnie było z odwoływaniem zagranicznych wycieczek. Zamiast zakazu takich wyjazdów, MEN wydało jedynie zalecenia, by szkoły nie zabierały uczniów za granicę. W efekcie rodzice uczniów podzielili się na zwolenników odwoływania wyjazdów i przeciwników obawiających się utraty wpłaconych zaliczek. 

W przypadku zamknięcia placówek mamy i ojcowie nie zostaną jednak na lodzie. Gdy żłobek, klub dziecięcy, przedszkole lub szkoła, do którego uczęszcza dziecko, zostały zamknięte, a rodzica poinformowano o tym w czasie krótszym niż siedem dni, może on pójść na płatne zwolnienie, w czasie którego otrzyma 80 proc. pensji. Prawo do tego mają rodzice dzieci poniżej ósmego roku życia objęci ubezpieczeniem chorobowym. Aby z niego skorzystać, powinni złożyć u pracodawcy wniosek Z-15A. Dodatkowo ustawa z 8 marca dała podobne uprawnienie rodzicom dzieci poddanych kwarantannie lub obowiązkowej izolacji, o której zdecydował powiatowy inspektor sanitarny lub Państwowy Graniczny Inspektor Sanitarny.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem