Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jako katolik i zarazem mieszkaniec Piekar Śląskich, a także jako były poseł na Sejm wybrany w wyborach 4 czerwca 1989 roku składam na ręce Księdza Arcybiskupa zdecydowany protest przeciwko temu, by zaszczyt głoszenia Słowa Bożego u stóp Piekarskiej Pani spotkał kapłana, który nie tylko w moim przekonaniu szkodzi Kościołowi i go niszczy, a w sojuszu tronu i ołtarza niszczy także demokratyczne państwo prawa i depcze wolności obywatelskie. Z ogromnym zdziwieniem, ale i zażenowaniem, tudzież nieukrywaną złością przyjąłem tę wiadomość. Zapewne nie jestem jedyną osobą, która przeciwko temu protestuje.

Ten kapłan dzieli, a nie łączy

Arcybiskup Marek Jędraszewski nie od dziś jest kapłanem, który publicznie bierze w obronę przestępców w sutannach, niewybrednie krytykuje UE, wygłasza tezę o zamachu w Smoleńsku, a Okrągły Stół, przy którym Kościół był gwarantem historycznych i demokratycznych przemian, nazywa zdradą. To jest kapłan, który swoją pychą, arogancją i zakłamaniem dzieli, a nie łączy, który często wygłasza publicznie polityczne sądy na temat obecnej sytuacji i jest politycznie zaangażowany po stronie obecnie rządzących. Arcybiskup Jędraszewski swoją postawą i poglądami głoszonymi od lat jest zaprzeczeniem podstawowej misji Kościoła otwartego na wszystkich ludzi, jest zaprzeczeniem miłości i sprawiedliwości społecznej. Organizowane są w całym kraju protesty przeciwko obecności tego kapłana w przestrzeni publicznej, zwłaszcza państwowej.

Wiem, że wiele osób zapowiada, i ja też, że nie będzie w tym roku pielgrzymowało do Piekarskiej Pani, jeżeli się nic nie zmieni. Dlatego ośmielam się zwrócić do Księdza Arcybiskupa z gorącym apelem o zmianę tych ustaleń dla wspólnego dobra.

Składam ten protest jako katolik

Mój protest w formie listu otwartego jest podyktowany przede wszystkim troską o dobro wspólne wszystkich obywateli, bez względu na wyznanie, światopogląd, status społeczny czy orientację seksualną. Mój życiorys działacza opozycji solidarnościowej nie pozwala mi milczeć wobec zła, które niszczy demokratyczne państwo, przy milczącej, a często nawet jawnie aprobującej postawie większości polskiego Kościoła katolickiego. Składam ten protest jako katolik także w obronie Kościoła, który winien łączyć, a nie dzielić, który będzie mi towarzyszył w naśladowaniu Syna ubogiego cieśli z Nazaretu, a nie stanowił zagrożenie dla mojej wiary.

Bronię Kościół, który będzie przemawiał do mnie, jak naucza papież Franciszek, językiem pozytywnym, a nie karcącym, który będzie częściej odwoływał się do moralności miłości i przebaczenia niż moralności przykazań i zakazów.

Z wyrazami szacunku Piotr Polmański

(Tytuł pochodzi od redakcji)

Piotr Polmański jest działaczem pierwszej „Solidarności”, jednym z organizatorów strajku w kopalni Andaluzja w 1980 roku. Po wprowadzeniu stanu wojennego skazany na 3 miesiące więzienia, był też aktywny w podziemiu. W 1989 roku uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, a w czerwcowych wyborach został wybrany na posła z listy Lecha Wałęsy, potem w Sejmie zasiadał w ławach Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Od prezydenta RP za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.