Muszę to zrobić, bo chyba jeszcze to do PO nie doszło, w środę było słychać tylko „płacz i zgrzytanie zębów”.

Wiem, głupio się naigrywać z kogoś, kto jak Andrzej Gołota wyszedł na ring po mistrzowski pas i w chwilę po pierwszym gongu zaliczył tak silne ciosy, że legł na deskach. Ale wiecie, co wam powiem? Wcale mi was nie żal! Sami jesteście sobie winni, bo daliście dowód, że pozostaliście politycznymi amatorami. Uprawiacie swoją działkę jako dodatek do wielu innych działalności.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej