14 września 2017 roku Celejewski miał robić dla „Wyborczej” zdjęcia na meczu Ruchu Chorzów z GKS-em Tychy. Na parkingu przed stadionem podeszli do niego ochroniarze. Poprosili, żeby pokazał, co ma w torbie. Reporter odpowiedział, że ma drogi sprzęt fotograficzny. Zapytał, gdzie ma go pokazać. Ochroniarze powiedzieli, żeby wyciągnął aparaty i położył je na ziemi.

Noc w izbie zatrzymań

Celejewski odparł, że pokaże sprzęt, ale w odpowiednich warunkach. Ochroniarze nie chcieli słuchać.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.