Wojciech Lempart z Małej Polskiej Floty Powietrznej przekonuje, że powietrzne połączenia biznesowe to coś normalnego, ale Polska wciąż pozostaje w tyle. – Na Zachodzie podniebne taksówki i transport lekkimi samolotami to już codzienność. Sprawdzają się przede wszystkim w biznesie, ale nie tylko. W Czechach lądowiska dla małych śmigłowców, wiatrakowców czy lekkich samolotów mamy co 20 kilometrów. W porównaniu z naszymi sąsiadami wyglądamy naprawdę słabo – mówi.

Mała Polska Flota Powietrzna chciałaby wybudować sieć małych lotnisk i lądowisk w specjalnych strefach ekonomicznych i centrach miast.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej