Wojciech L. pochodzi z Gorlic. W 2012 r. zaczął studiować w Zabrzu stomatologię. Zamieszkał w wynajętym mieszkaniu. Co jakiś czas przygarniał ze schroniska nowego kota. Wolontariuszki, które przekazywały mu zwierzęta, chciały sprawdzić, jak zwierzęta czują się w nowym miejscu. Student odpowiadał im, że nie ma czasu, ciągle przekładał terminy wizyty. W końcu przestał odbierać telefony. Jedna z wolontariuszek zaczęła podejrzewać, że coś złego się dzieje. Zaczekała na Wojciecha L. przed jego domem.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej