Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W poniedziałek rano policjanci z gliwickiej drogówki zobaczyli na DTŚ stojący przy krawędzi jezdni samochód audi A8. Silnik auta pracował na pełnych obrotach. Luksusowe audi było poobijane. W pobliżu zatrzymał się wóz strażacki oraz dwa samochody, w które - jak się okazało - wcześniej uderzyło audi.

W samochodzie siedział mężczyzna, który nie reagował na polecenia otwarcia drzwi. Gdy funkcjonariusze zobaczyli, że próbuje włączyć bieg, natychmiast wybili szybę i wyłączyli silnik.

Kontakt z mężczyzną był bardzo ograniczony. Policjanci nie wyczuli wprawdzie od niego alkoholu i nie stwierdzili też objawów zapaści cukrzycowej, ale ewidentnie nie był on świadomy tego, co przed chwilą zaszło. Funkcjonariusze znaleźli w jego telefonie kontakt do syna i wykonali połączenie. Okazało się, że mężczyzna nie miał prawa prowadzić auta z uwagi na stan swojego zdrowia. Cierpiał na schorzenia neurologiczne.

Jak wstępnie ustalono, 52-letni mieszkaniec Rudy Śląskiej jeszcze na terenie Zabrza uderzył w wyprzedzanego przez siebie opla, a następnie w bariery energochłonne i, jadąc dalej, najechał na tył fiata. Na szczęście w samochodzie napędzanym 4-litrowym silnikiem „wyskoczył” bieg automatycznej skrzyni, dzięki czemu audi zjechało na pobocze i zatrzymało się pomimo wciśniętego pedału gazu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.