Podczas pobytu w Londynie Maja poznała redakcję, jakiej w Polsce nie było - miejsce, które tworzą sami młodzi ludzie. Udało się ją stworzyć także w Bielsku-Białej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maja Dębowska po maturze wyjechała do Londynu. Pracowała tam dla agencji marketingu społecznego Livity, która przez wiele lat wydawała magazyn „Live". Magazyn bardzo oryginalny, bo prowadzony przez młodych ludzi z bardzo różnych środowisk.

Maja wróciła do Bielska-Białej i zdecydowała, że spróbuje przenieść londyński projekt do rodzinnego miasta. Zapukała do drzwi biura Grażyny Staniszewskiej, byłej parlamentarzystki i europarlamentarzystki, która szefuje prężnie działającemu Towarzystwu Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia. Staniszewskiej pomysł się spodobał, zgodziła się go wesprzeć. Udało się zdobyć unijne fundusze. Pierwsza edycja projektu odbyła się w 2014 r.

– Mam tutaj swój mały, własny świat, gdzie nikt nikogo nie udaje – mówiła jedna z uczestniczek projektu. Młodzi dziennikarze wydają papierowy magazyn, mają stronę internetową, możliwość skorzystania nie tylko z warsztatów dziennikarskich, fotograficznych czy filmowych. Organizują spotkania, debaty i inne ciekawe wydarzenia. Społeczność skupiona wokół redakcji liczy już kilkaset osób. Powstała fundacja, która zajmuje się projektem. – To takie nasze dziecko, które już się usamodzielniło – powtarza często Grażyna Staniszewska. Usamodzielnili się też pierwsi uczestnicy projektu. Studiują, pracują, realizują własne projekty.

Niesztampowo o ekologii

Fundacja Ekologiczna „Arka", znana z niesztampowego podejścia do ochrony środowiska naturalnego, to aktywiści, którzy stawiają przede wszystkim na edukację. Walczą o czyste powietrze, świat bez śmieci, oszczędzanie wody. Członkowie Arki wymyślili Mobilne Centrum Edukacji Ekologicznej – ekopojazd, który pełni rolę warsztatów ekologicznych na kołach. Ma zamontowane wiatraki i systemy solarne. Produkują one energię, która zasila małą pracownię komputerową we wnętrzu pojazdu. Dodatkowo pojazd jest wyposażony w kino. Żeby zobaczyć film, uczniowie wsiadają najpierw na rowery stacjonarne i za pośrednictwem prądnic produkują potrzebną energię. Mogą też grać w gry związane z ochroną przyrody, zmianami klimatycznymi i recyklingiem śmieci.

Mobilne centrum edukacji ekologicznej fundacji Arka w SP nr 3 w Bielsku-Białej
Mobilne centrum edukacji ekologicznej fundacji Arka w SP nr 3 w Bielsku-Białej  Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Wyborcza.pl

– Wykorzystujemy nasz pojazd do prowadzenia warsztatów i lekcji przyrody w szkołach województwa śląskiego. Wszystkie zajęcia są tak pomyślane, by przez zabawę jej uczestnicy uczyli się zasad funkcjonowania nowoczesnych instalacji ekologicznych – wyjaśnia Wojciech Owczarz, szef Arki. – Takie zajęcia dzieci zapamiętują na całe życie. Uczą się też postaw i zachowań ekologicznych, które mogą na co dzień wykorzystywać w życiu – dodaje.

W Mobilnym Centrum Edukacji Ekologicznej można prowadzić zajęcia dla dzieci i dorosłych w różnych miejscach – na boisku szkolnym, na rynku, na placu, w parku. – Mobilne Centrum Edukacji Ekologicznej powstało dzięki unijnym środkom – mówi Wojciech Owczarz.

Tajemniczy ogród

Klub Gaja, którego twarzą jest Jacek Bożek, jest jedną z najstarszych organizacji pozarządowych w Polsce. Zaczynali pod koniec PRL, gdy prawie wszystko musiało być rządowe. Oni byli niezależni, w dodatku upominali się o ekologię. Gaja zaczęła się 1988 r. od kilku topoli w centrum Bielska-Białej, które urzędnicy chcieli wyciąć pod budowę banku. Drzew postanowili bronić: Bożek, wtedy właściciel szkoły hatha jogi, oraz poeta z Cieszyna Jerzy Oszelda. Wdrapali się na drzewa i zapowiedzieli, że będą siedzieć na nich aż do skutku. Zrobiło się wielkie zbiegowisko. Drzewa udało się ocalić.

W ciągu ponad 30 lat akcji w obronie drzew Klub Gaja zorganizował setki. O roli drzew i w ogóle zieleni mają także przypominać różne akcje edukacyjne – takie jak ta związana z cmentarzem żydowskim przy ul. Cieszyńskiej. To jedna z najpiękniejszych nekropolii w Bielsku-Białej. Kirkut jest otoczony murem, pomiędzy macewami rosną wiekowe drzewa, niektóre oplata bluszcz. Tajemniczy Ogród powstaje tutaj dzięki projektowi łączącemu edukację na temat ochrony klimatu i środowiska z kulturą, historią i sztuką oraz realnym działaniem, czyli założeniem dwóch ogrodów edukacyjnych.

– W Tajemniczym Ogrodzie pokażemy tajemnicę życia i śmierci. Ten park będzie odbiegał od innych tym, że będą w nim leżały martwe drzewa. Mieszkańcy Bielska-Białej będą mieli okazję zobaczyć, jak one stają się żywe, bo na cmentarzu licznie występuje bluszcz pospolity – gatunek wiecznie zielony, który nie obumiera; to będzie takie miejsce refleksji. Będzie tu też bardzo dobrze zachowany podszyt, aby było miejsce żeru dla ptaków. Mamy tu również gatunki podlegające ochronie prawnej, o które trzeba będzie się troszczyć. Ale jest też problem – to gatunki inwazyjne roślin, które trzeba będzie wyplenić. To wyzwanie w unaturalnieniu tego miejsca – mówi o szczegółach najbliższych prac Zbigniew Wilczek, biolog z Instytutu Biologii, Biotechnologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Projekt jest realizowany z funduszu Aktywni Obywatele.

embed
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem