- Dzięki biografiom odkrywamy różne postawy ludzi wobec losu. Górnośląska Nagroda Literacka "Juliusz" sprawia, że mogą być one przekazywane nam w jeszcze bardziej kunsztowny sposób - mówi Piotr Kuczera, prezydent Rybnika.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Marta Odziomek: Trwająca od roku pandemia zaszkodziła konkursowi?

Piotr Kuczera, prezydent Rybnika: Absolutnie nie! Konkurs znakomicie wpisał się w krajobraz Rybnika, ponieważ nasze miasto chce być postrzegane między innymi właśnie poprzez literaturę, którą od wielu lat popularyzuje. Długo szukaliśmy formuły, która pozwoliłaby przywrócić świetność organizowanym od ponad pół wieku Rybnickim Dniom Literatury i myślę, że dzięki Górnośląskiej Nagrodzie Literackiej „Juliusz" to się udało. Narracja wokół konkursu, jego przebieg, przyznawanie nagrody wraz ze statuetką – wszystko to sprawiło, że impreza ta, w ramach której odbywa się finał „Juliusza", odzyskała swój blask.

Pamiętam zeszłoroczny finał, bez widzów na widowni, bez koncertu, który miał go uświetnić...

– Liczę, że okres wakacji będzie intensywnym czasem szczepień dla tych, którzy jeszcze tego nie uczynili i że dzięki temu kolejna fala pandemii nie nadejdzie. Tylko szczepienia mogą jej zapobiec i mam nadzieję, że nadchodząca jesień będzie wyglądała inaczej niż ta poprzednia.

W pandemii to właśnie książki dawały nam najczęściej okazję do obcowania z kulturą.

– W czasie pandemii literatura stała się dla ludzi rodzajem ucieczki. Pozytywnie na nas wpływała, kiedy siedzieliśmy zamknięci w domach, była lekarstwem na nasze smutki.

Wiele osób wróciło do książek, które sprawiały im kiedyś przyjemność. Myślę też, że literatura daje nam poczucie pewnej mobilizacji – skoro księga może przetrwać, to my też! Pandemia kiedyś się skończy, wrócimy do normalności. Trawestując Cycerona – szczęśliwi byli w tym czasie ci, którzy mieli ogród i bibliotekę! Bo – powiedzmy sobie szczerze – niełatwo jest się skupić i oddać lekturze, dzieląc z rodziną małe mieszkanie w bloku.

Pandemia uświadomiła nam też, że nie wszędzie musimy być i nie wszystko musimy mieć. Że warto się czasem zatrzymać. Bywać rzadziej, ale bardziej…

Patronem nagrody jest Juliusz Roger, lekarz. A to dziś zawód szczególnie przez społeczeństwo ceniony.

– Warto dodać, że Roger przybył na Górny Śląsk – ówczesną prowincję niemiecką – po fali głodu i pandemii tyfusu. Jako lekarz przyboczny księcia raciborskiego rezydował w Rudach Raciborskich i leczył mieszkańców okolicznych miejscowości. Robił to społecznie. Co więcej – był etnologiem z zamiłowania, więc odkrywał tutejszą kulturę i zbierał dorobek związany ze śląskimi pieśniami, które były przekazywane dotychczas jedynie z ust do ust. Sam nauczył się śląskiego i wydał owe pieśni, które dzięki niemu ocalały. To symboliczne, że śląskie pieśni zbierał Niemiec, który przybył tu z daleka i się nimi zachwycił. Fascynowała go też lokalna fauna i flora.

Roger był człowiekiem renesansu, jest więc bardzo dobrym patronem naszej nagrody i mam nadzieję, że jego duch będzie sprzyjał autorom nominowanym do „Juliusza". Myślę, że czułby satysfakcję z tego powodu, że jego działania z II połowy XIX stulecia oddziałują po dziś dzień!

Z satysfakcją patrzę na dotychczasowe książki – laureatki konkursu. Są to biografie Oty Pavla – pisarza i dziennikarza oraz Marii Jaremy – artystki wizualnej. A wcześniej, zanim konkurs został poświęcony biografiom, laureatką pierwszej edycji była książka o rzeźbiarce Katarzynie Kobro. Można więc wysnuć wniosek, że najlepsze biografie to takie, które są o artystach.

– Pewnie dlatego, że są to postaci niezwykle barwne, często też szalenie trudne i trzeba je nam na nowo odkrywać. Zadziwia nas ich złożoność życia i wyborów, które poczynili. Ota Pavel nie jest dziś postrzegany przez pryzmat choroby psychicznej, na którą cierpiał, ale wspaniałej literatury, którą nam zostawił. Ona jest wyznacznikiem jego życia.

Maria Jarema zaś zmuszona była dokonywać trudnych wyborów. Stawała po stronie rodzącego się feminizmu, nie była tylko „kobietą zajmującą się malarstwem", czego od niej wówczas oczekiwano. Jej biografia pokazuje walkę, jaką stoczyła, by żyć po swojemu.

Dzięki biografiom odkrywamy różne postawy ludzi wobec losu. Jeśli Górnośląska Nagroda Literacka „Juliusz" sprawia, że mogą być one przekazywane nam w jeszcze bardziej kunsztowny sposób, to bardzo się z tego powodu cieszę.

Zachwycił się pan ostatnio czyimś życiem, postawą, działaniem?

– Jestem aktualnie w trakcie lektury reportażu „Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma" autorstwa angielskiego dziennikarza Newmana Bernarda. Zaimponował mi tym, że w 1934 roku wsiadł na rower i pojechał do nieznanej, egzotycznej dla niego Polski, chcąc przybliżyć ją Brytyjczykom.

Opisuje przedwojenną Polskę z wielką przychylnością, ale i krytycyzmem. Wskazuje na zapóźnienie kraju, ale pisze również o próbach jego naprawy. Pokazuje też w swoim reportażu kraj wielokulturowy i ta wieloetniczność była wielkim atutem Polski. Różnorodność wszak jest dobrym budulcem, cywilizacja zaś lepiej się rozwija w dialogu z innym. Imponują mi ci, którzy chcą i potrafią mówić o ludziach, którzy są inni – wyglądają i myślą inaczej, ale przecież są ludźmi.

„Rowerem przez II RP" to rodzaj literatury o dobrej przeszłości, która pozwala mi wysnuć wniosek, że przyszłość też nie będzie zła.

Na tegoroczną edycję „Juliusza" nadesłanych zostało aż 68 książek. Wiele z nich opisuje życiorysy sławnych ludzi, m.in. Józefa Piłsudskiego, Wojciecha Korfantego, Leszka Kołakowskiego, Anny Walentynowicz, Wisławy Szymborskiej, Leopolda Tyrmanda i wielu innych.

– Taka liczba nadesłanych publikacji pokazuje renesans biografii, który obserwujemy od jakiegoś czasu w literaturze. Ale może też świadczyć o kryzysie, który przeżywamy. Poszukujemy wzorców ludzi, którzy przeżyli dobre życie, wypełnione zwycięstwami, ale i porażkami. I chcemy do nich wracać. A literatura chce ich upamiętniać.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem