Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez ostatnie tygodnie pisaliśmy o centrum przesiadkowym w katowickiej Ligocie. To pierwsze takie miejsce na mapie stolicy województwa śląskiego. Większość kierowców tylko obok niego przejeżdża. Dlatego postanowiliśmy dokładnie sprawdzić, jak centrum przesiadkowe funkcjonuje. Parking jest tu darmowy, a podróż pociągiem do centrum Katowic (zwykły bilet kosztuje 4 zł) trwa zaledwie sześć minut. Zorganizowaliśmy też wyścig z ul. Owsianej w Panewnikach do naszej redakcji na ul. Słowackiego 13. Podróż autobusem i pociągiem zajęła nam 26 minut. I choć czas przejazdu samochodem był podobny, to osobom, które korzystają z tych dwóch pierwszych środków komunikacji, odpadają koszty parkowania. Nie muszą się martwić, że utkną w korku, i nie tracą dodatkowych minut w poszukiwaniu miejsca parkingowego. A za te, zgodnie z zapowiedziami władz Katowic, będzie trzeba płacić wkrótce więcej niż dziś.

Katowice chcą stworzyć nową politykę parkingową

Katowice chcą stworzyć nową politykę parkingową. Debatę na ten temat rozpoczęliśmy w zeszły piątek. Zanim jednak zapadną ostateczne decyzje, warto zdać się na głos ekspertów. Instytut Rozwoju Miast i Regionów opublikował niedawno raport na temat transportu i mobilności w polskich miastach.

Autorzy podkreślają, że miasta mają obowiązek zapewnić mieszkańcom dostęp do komunikacji publicznej oraz budować drogi. Wbrew temu, co pojawia się w postulatach części mieszkańców, samorząd nie ma obowiązku dostarczania darmowych miejsc parkingowych.

PLEBISCYT
LUDZIE ROKU 2018 CZYTELNIKÓW WYBORCZEJ

Zapraszamy Was, Czytelnicy, byście wybrali Ludzi Roku 2018.
Można głosować na jedną osobę w każdej kategorii.

Aby oddać głos, niezbędne jest posiadanie lub założenie konta w serwisie Wyborcza.pl

ZAGŁOSUJ

Przejdź do serwisu

W raporcie pojawiają się też rekomendacje dla miast. Wybraliśmy osiem, naszym zdaniem najważniejszych, rekomendacji.

Po pierwsze, każde miasto powinno stawiać na poprawę transportu publicznego. Brzmi jak banał, ale spróbujcie z południa Katowic dojechać do Strefy Kultury. Zajmie wam to grubo ponad godzinę.

Po drugie, kręgosłupem transportowym komunikacji w aglomeracjach powinna być kolej. I właśnie dlatego Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia przygotowała koncepcję kolei metropolitalnej. Od determinacji wszystkich prezydentów oraz lokalnych polityków zależy, czy uda się taką kolej stworzyć. Początek już jest. Od czerwca GZM wykupi więcej połączeń między miastami. Te zaś mogą włączyć się w budowę nowych przystanków na swoim terenie. Tak już ładnych parę lat temu zrobiły Tychy.

Po trzecie, ogromną szansą dla zatłoczonych miast jest rosnący ruch rowerowy. Katowice co roku budują nowe drogi rowerowe, co zwiększa ilość podróży jednośladami.

Po czwarte, konieczna jest integracja różnych środków transportu. Przesiadki z samochodu czy roweru na pociąg, autobus czy tramwaj to w dużych miastach norma. Centra przesiadkowe „w różnych odległościach od centrum miasta powinny ograniczyć problem kongestii, zredukować niekorzystne oddziaływania na środowisko, a co więcej – umożliwić także ograniczenie przestrzeni przeznaczonej dla transportu kołowego” – wynika z raportu.

Kolejne rekomendacje dotyczą m.in. działań urzędników. Muszą cały czas zdobywać wiedzę o mobilności w mieście, by wiedzieć, jak nią zarządzać. Dlatego konieczne są m.in. badania ruchu. Należy też pamiętać, że problemy komunikacyjne nie kończą się na granicach miast. W przypadku Katowic można zaryzykować tezę, że problemy zaczynają się na granicy stolicy województwa śląskiego.

Kolejna cenna rekomendacja to planowanie transportu dziś, by uniknąć problemów w przyszłości. Znowu brzmi jak banał, ale nie wszystkie miasta mają własne polityki transportowe, np. w formie uchwały rady miasta. Ósma wybrana przez nas rada dotyczy kompleksowego myślenia o mieście i transporcie. Każda inwestycja, czy to sklep, biurowiec, czy nawet jednorodzinny dom, ma wpływ na to, jak się poruszamy po mieście. Warto zdawać sobie z tego sprawę.

Autorzy raportu zwracają też uwagę, że w miastach wojewódzkich w latach 2011-2016 rośnie liczba pasażerów komunikacji publicznej. „Największy wzrost odnotowano w Olsztynie (38,7 proc.), Lublinie (27,1 proc.) i Rzeszowie (25,3 proc.), a spadek w Gorzowie Wielkopolskim (21,7 proc.) i Katowicach (11,8 proc.).

Co to oznacza? Że takich inwestycji jak centrum przesiadkowe w Ligocie potrzebujemy więcej. Katowice muszą stale poprawiać jakość komunikacji miejskiej, tak by stała się konkurencją dla samochodów. Dla kierowców zmiana polityki miasta może być szokiem i bardzo trudno będzie im zmienić nawyki („jak wsiadłem pod domem, to nie widzę powodu, by przesiadać się po paru kilometrach na pociąg czy tramwaj”). Katowice muszą zatem zainwestować czas i pieniądze. Inaczej pewnego dnia wszyscy staniemy w korku.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.