Początkowo wydawało mi się, że zaczyna o sobie dawać znać wręcz panika, ale teraz, po kilku dniach ludzie przyzwyczaili się do nietypowej sytuacji. Pytanie: co dalej? - zastanawia się Andrzej Bledzewski, trener bramkarzy w GKS-ie Katowice.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Andrzej Bledzewski jest trenerem bramkarzy w GKS-ie Katowice. Co dzieje się w GieKSie?

Paweł Czado: Na kwarantannie są w Polsce wszyscy, którzy mogą. Ligi nie grają. To problem dla trenera bramkarzy? Kiedy przerwa w rozgrywkach się skończy nadejdą mecze najważniejsze w sezonie, decydujące o pozycji w tabeli. Trzeba jakoś utrzymać formę.

Andrzej Bledzewski: - Wiadomo, że sytuacja jest niecodzienna. Nasz klub jako jeden z pierwszych reagował na to co się dzieje [prezes Marek Szczerbowski apelował o przerwanie II-ligowych rozgrywek, z inicjatywy m.in. GKS-u Stowarzyszenie Drugiej Ligi Piłkarskiej przeprowadziło ankietę wśród klubów tej ligi czy chcą grać. Za kontynuowaniem rozgrywek były tylko Widzew Łódź (obecnie pierwsze miejsce w tabeli), Górnik Polkowice (ósme), Skra Częstochowa (15., zagrożone spadkiem), Stal Stalowa Wola (16., zagrożone spadkiem), przyp.aut.].

Niektórzy myśleli, że będziemy grać do pierwszego przypadku zachorowania wśród piłkarzy ligowych, ale tak się nie stało. Rozgrywki zostały przerwane wcześniej. Sztab trenerski rozpisał więc dokładny plan, szczegółowy mikrocykl, który jest realizowany przez chłopaków - chodzi o kwestię podtrzymywania siły i szybkości. Jeśli chodzi o motorykę piłkarza to według różnych opracowań żadnych ubytków w tym względzie nie powinno być przy odpowiednim wcześniejszym przygotowaniu. Z takiego założenia wyszliśmy na ten pierwszy tydzień. Piłkarze składają krótkie raporty dotyczące formy i zdrowia na prywatnej grupie na WhatSapp. Tyle. Czekamy co dalej.

Koronawirus szaleje, wiadomo, że bez zdrowia nic się nie zrobi. W czasach, kiedy ludzie martwią się o siebie i o bliskich, trudno jednak nie zauważać wpływu tego co się dzieje na wszelkie aspekty życia. Także na zawodową piłkę. Niektórzy nie zdają sobie sprawy z chaosu w jaki wpadnie nasz futbol, jeśli rozgrywki nie zakończą się przed 30 czerwca.

- To prawda. Niektórzy zawodnicy mają przecież podpisane kontrakty w nowych klubach obowiązujące od 1 lipca. Chaos może być niewyobrażalny. Tak naprawdę chyba nikt nie zdaje sobie sprawy jak bardzo...

Trudno więc powiedzieć, kiedy uda się wrócić do grania. Początkowo wydawało mi się, że zaczyna o sobie dawać znać wręcz panika, ale teraz, po kilku dniach ludzie przyzwyczaili się do nietypowej sytuacji. Pytanie: co dalej? To jest temat rzeka...

Andrzej Bledzewski, trener bramkarzy GKS-u Katowice
Andrzej Bledzewski, trener bramkarzy GKS-u Katowice  Fot. Jan Kowalski / Agencja Wyborcza.pl

Wydaje mi się, że trzeba zapoznać się z różnymi punktami widzenia i umieć je wyważyć. Zdrowie najważniejsze. Zwolennicy gry też mają swoje racje - za chwilę niektóre kluby mogą nie wytrzymać tej przerwy i zbankrutować.

Uważam, że aby zaliczyć ten sezon - trzeba dograć go do końca. Tylko wtedy będzie sprawiedliwie.

Też tak uważam. Ale kiedy wrócicie do gry może zdarzyć się, że będziecie grali co trzy dni.

- Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Ale wydaje mi się, że terminarz w naszej lidze jest możliwy do dogrania. Ekstraklasa patrzyła na to czy Euro będzie przesunięte [ostatecznie do tego doszło, we wtorek UEFA zdecydowała się, że finał mistrzostw Europy odbędzie się w 2021 roku, przyp. aut.], my na to nie musimy zwracać uwagi. Myślę, że tego czasu będziemy jeszcze mieć [II liga rozegrała na razie 22 kolejki [do końca sezonu jeszcze 12, przyp.aut.]. Czekamy ze spokojem.

Jest pan z rodziną na Śląsku?

- Sam siedzę, mogę nadrobić zaległości (uśmiech). Wczoraj wieczorem na Netflix odpaliłem serial "Apache: Historia Carlosa Teveza". Świetna rzecz o argentyńskim napastniku. Albo inny film - "Na zawsze czyści". To o Beitarze Jerozolima, ulubionym klubie prawicowych kibiców, szczycących się wcześniej faktem, że w ich klubie nie grał żaden arabski piłkarz. Ale w 2013 roku właściciel Beitaru, rosyjski oligarcha podpisał kontrakty z dwoma muzułmańskimi graczami z Czeczenii. Oburzeni kibice zwrócili się przeciw własnemu klubowi, a idoli, którzy ujęli się za nowymi zawodnikami, nazwano zdrajcami. Warto zobaczyć.

Jest pan kibicem Torino. Co tam w Serie A?

- Wiadomo, że cisza kompletna. Ze względu na sytuację we Włoszech kluby skończyły dość wcześnie. Przerwali rozgrywki i jak dotąd ich nie nadrobili. W pod koniec lutego Torino miało zagrać mecz z Parmą i już nie zagrało. Obowiązuje hasło: #Zostań w domu.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem