Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trudnym, ale jedynie słusznym wyborem jest dla nas decyzja o zawieszeniu wszelkich rozgrywek piłkarskich. Pełne stadiony to pożywka dla pandemii. Jeśli dzięki temu, że są puste, uratujemy kilku ludzi – trzeba i warto.

Słusznie brzmią słowa Marka Szczerbowskiego, prezesa GieKSy – kto teraz myśli sportowymi regulaminami, ten ma inny rodzaj wrażliwości.

Marek Szczerbowski, prezes GKS-u KatowiceMarek Szczerbowski, prezes GKS-u Katowice Fot. Kamila Kotusz / Agencja Wyborcza.pl

Jesteśmy za tradycyjną wrażliwością, nie zamierzamy przy tym rezygnować z piłki nożnej. Ale gra przy pustych trybunach tylko po to, żeby wypełniać kolejne terminy, nie miała sensu. Ryzykowanie życiem i zdrowiem piłkarzy nie miało sensu.

W tym momencie chcemy jednak zwrócić uwagę: nie wolno dopuścić do absurdu zakończenia rozgrywek całkowicie i ogłoszenia już teraz, kto mistrzem, a kto spada po ostatniej dogranej kolejce. To otwarcie puszki Pandory – absurdalny pomysł, który daje pretekst do sporów sądowych i przepychanek na długie lata. W przypadku ekstraklasy zdroworozsądkowym rozwiązaniem wydaje się dogranie 30 kolejek, co oznacza, że każda drużyna z każdą rozegrałaby mecz i rewanż, a potem rezygnacja z siedmiu kolejek dodatkowych, które i tak są przecież cyrkiem niestosowanym w żadnym kraju z poważnymi tradycjami piłkarskimi.

Zasada mecz i rewanż musi zostać jednak zachowana, bo to elementarny przejaw sportowej sprawiedliwości. Rozgrywki zawieszone – pierwszy słuszny krok został zrobiony. Wkrótce czas na drugi – trzeba je jeszcze dokończyć.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.