Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O Jesusie Jiménezie ostatnio głośno. W ostatnim meczu ligowym ze Śląskiem we Wrocławiu pięknym strzałem w ostatnich minutach meczu zapewnił Górnikowi bardzo ważne ligowe zwycięstwo.

Tomasz Czoik: Jesteś w Polsce niemal od roku. Co wiedziałeś o naszym kraju?

Jesus Jiménez: Przed przyjazdem do Polski zadzwoniłem do Igora Angulo. O Polsce i Górniku mówił w samych superlatywach. Ostrzegł mnie tylko, że pogoda jest tu inna niż w Hiszpanii. U nas temperatura poniżej 20 stopni zimą jest niespotykana. Ale mimo paskudnej zimy nie żałuję mojej decyzji.

Jesus Jimenez w meczu z Legią WarszawaJesus Jimenez w meczu z Legią Warszawa GRZEGORZ CELEJEWSKI

Wielu kibiców liczyło na to, że szybko staniesz się silnym punktem zespołu. Ale runda jesienna nie była dobra. Dopiero ostatnie tygodnie pokazują, na ile cię stać.

Na początku było mi ciężko, musiałem się zaaklimatyzować. Górnik jest moim pierwszym klubem poza Hiszpanią. Grałem tam w niższych ligach, poprzednie drużyny nie były tak profesjonalnie zorganizowane. Do tego doszły problemy z językiem i dostosowaniem się do życia w Polsce. Teraz czuję się już znacznie lepiej. Wszystko zaczyna się układać.

Kto najbardziej pomógł ci zadomowić się w klubie?

Najwięcej zawdzięczam Igorowi, ale także kolegom, którzy grali wcześniej w Hiszpanii: Szymonowi Matuszkowi i Pawłowi Bochniewiczowi. Na szczęście coraz więcej rozumiem po polsku.

Dobrego kumpla masz też w drużynie Piasta Gliwice.

Z Jorge Felixem graliśmy razem w AD Alcorcon. Mamy dobre kontakty, ale rzadko się spotykamy – może ze względu na to, w jakich klubach gramy.

Jak ci się współpracuje z trenerem Marcinem Broszem?

To świetny trener i człowiek, potrafi dotrzeć do każdego z zawodników – zarówno młodych, jak i doświadczonych – i zjednać sobie całą drużynę. Cieszę się, że mam okazję z nim współpracować.

Jesus Jimenez w meczu ze Śląskiem WrocławJesus Jimenez w meczu ze Śląskiem Wrocław JAN KOWALSKI

Przed wami teraz trudne tygodnie i wymagająca walka o utrzymanie w lidze.

Jestem dobrej myśli. Gramy teraz lepiej niż jesienią. Wiosną pojawiło się u nas kilku świetnych piłkarzy: „Wako” Gwilia, Janis Mistakidis czy Mateusz Matras, a Igor Angulo czy Szymon Żurkowski są jednymi z najlepszych zawodników w lidze. Igor to wielki profesjonalista. Ma 35 lat i najlepszy okres w karierze. Widać, jak bardzo dba o siebie. Jest wzorem dla innych.

Żurkowski jest bardzo utalentowany. Wrażenie robi na mnie jego siła fizyczna. Mógłby grać w każdej lidze świata. W Fiorentinie, do której niebawem przechodzi, z pewnością świetnie sobie poradzi.

W ostatnich meczach stwarzamy dużo dogodnych sytuacji, ale niestety czasem brakuje szczęścia i odpowiedniego wykończenia. Musimy poprawić ten element gry. Żurkowski może zapewnić nam jeszcze niejedno zwycięstwo. Każdy następny mecz będzie dla teraz nas najważniejszy.

Co sądzisz o polskiej lidze?

Jej poziom jest naprawdę niezły. Większość zespołów z powodzeniem poradziłaby sobie w Segunda División [druga liga hiszpańska – przyp. red], a te najlepsze – Legia czy Lech – nawet w Primera División [hiszpańska ekstraklasa – przyp. red]. Grają tu naprawdę dobrzy piłkarze. Duże wrażenie zrobili na mnie Carlitos i Sebastian Szymański z Legii Warszawa oraz Marco Paixao z Lechii Gdańsk.

Gra w Primera División jest twoim największym marzeniem?

Oczywiście, to najlepsza liga świata. Już jako dzieciak oglądałem Primera División. Gdy dorastałem, reprezentacja Hiszpanii miała niezwykłą passę – dwa tytuły mistrza Europy i mistrzostwo świata. Przeżywałem te sukcesy przed telewizorem i bardzo chciałem być na miejscu tych piłkarzy. Gdyby się udało kiedyś zagrać w Primera División, byłoby kapitalnie. Moim ulubionym hiszpańskim klubem jest Atlético Madryt.

Dani Suarez i Igor Angulo podzielają twoją sympatię do Atlético?

Nie. (uśmiech) Igor kibicuje Athleticowi Bilbao, on zresztą pochodzi z tamtych stron i grał kiedyś w tym klubie. Dani wychował się zaś w szkółce Realu Madryt, ale on ogólnie uwielbia futbol i nie ma drużyny, której by szczególnie kibicował.

Podoba ci się na Śląsku?

Bardzo lubię ten region. Mieszkam w Gliwicach, z dziewczyną Rocio i dwoma psami. To ładne miasto. Mam tam swoją ulubioną knajpę, „Chatę Polaka”. Zdążyłem też zobaczyć kilka innych miejsc w Polsce. Bardzo spodobało mi się Zakopane.

Jesus Jimenez w meczu ze Śląskiem WrocławKAMILA KOTUSZ

Z klubu też jestem bardzo zadowolony. Górnik ma świetnym kibiców. Mam jeszcze dwa lata kontraktu i nie myślę na razie o zmianie otoczenia.

Wspomniałeś o psach. Jeden z nich znalazł się u ciebie w wyniku niezwykłych okoliczności.

– Robin, bo o nim mowa, jest chartem. Brał kiedyś udział w wyścigach psów tej rasy. To okrutna dyscyplina, która budzi w Hiszpanii duże kontrowersje, podobnie zresztą jak corrida.

Gdy charty są młode i sprawne, wszystko jest w porządku, ale gdy nie mogą się już ścigać, są maltretowane i wyrzucane na ulice.

Wielu ludzi protestuje przeciwko takiemu ich traktowaniu. Dlatego z moją dziewczyną postanowiliśmy przygarnąć Robina. Trafił do nas w złym stanie, ze złamaną nogą.

Zabierasz go czasem na treningi?

Nie, nigdy nawet nie pytałem o to w klubie. Robin jest dużym psem i robi spore wrażenie na innych. Nie czuje się jednak komfortowo w miejscach, gdzie jest dużo ludzi. W domu czuje się najlepiej, może spędzać czas z naszym drugim psem Kyrą.

Jesus Jimenez z chartem Robinem i drugim psem - KyrąJesus Jimenez z chartem Robinem i drugim psem - Kyrą ARCHIWUM PRYWATNE

Rozmawiał Tomasz Czoik

Tłumaczył Bartosz Poloczek

Jesus Jiménez

ur. 5 listopada 1993

skrzydłowy Górnika Zabrze (gra z numerem 9). W sezonie 2018/2019 rozegrał do tej pory 30 ligowych spotkań. Zdobył trzy bramki i zaliczył siedem asyst. Wcześniej występował m.in. w CF Talavera de la Reina, CD Illescas i AD Alcorcon.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.