Świętujemy stulecie niepodległości Polski. Z tej okazji powstają różne zestawienia, okrągłe rocznice im sprzyjają. W mediach społecznościowych kibice przerzucają się pomysłami na najlepszych sportowców tego okresu. Dla mnie wybór może być tylko jeden.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Górny Śląsk zawsze stał najbardziej popularną dyscypliną na świecie. Wybitnych postaci u nas nie brakowało. Ale tylko jeden heros ma moim zdaniem miejsce w dziesiątce najlepszych futbolistów świata wszech czasów.

REPR. BART?OMIEJ BARCZYK

Ernest Wilimowski był jakimś wybrykiem natury. Nie chodzi mi wcale o sześć palców u nogi. Chodzi o nieziemski wręcz talent do piłki nożnej. Tak wielki, że zazdrościli mu go wprost i bez ogródek niektórzy koledzy z reprezentacji Polski.

Zazdrość

Miał w sobie coś takiego, że zapierał dech nie tylko kibicom, ale i innym piłkarzom. W jego przypadku niektórzy mogliby wręcz mówić o jakiejś boskiej niesprawiedliwości, która dopuściła tego rodzaju genetyczną anomalię. Jakaś wada w ustawieniu chromosomów, która zmieniła się w niezwykły dar. Bo to przecież nie było normalne, że niepozorny, dosyć nieśmiały w codziennych kontaktach rudzielec z odstającymi uszami w jednym momencie zmieniał się w geniusza, którego blask zadziwiał wszystkich, którzy mieli szczęście zobaczyć jego występ.

Piłkarze reprezentacji Polski podczas zgrupowania w Wągrowcu przed mistrzostwami świata 1938 r. Od prawej Ewald Dytko, Ernest Wilimowski, Leonard Piontek
Piłkarze reprezentacji Polski podczas zgrupowania w Wągrowcu przed mistrzostwami świata 1938 r. Od prawej Ewald Dytko, Ernest Wilimowski, Leonard Piontek  ARCHIWUM PAWŁA CZADO

Niektórzy mu zazdrościli. Niektórzy mu zazdrościli i jednocześnie go podziwiali. Ale większość ograniczała się do bezgranicznego, bezinteresownego podziwu. Do historii futbolu przeszły fenomenalne mecze tego zawodnika w barwach Polski – przeciw Brazylii w 1938 r. (cztery gole i piąty z karnego po faulu podczas mistrzostw świata) i ówczesnym wicemistrzom świata Węgrom w 1939 r. (trzy gole i czwarty z karnego po faulu).

„Ezi” trafił na czasy, kiedy nie udało się pokazać wszystkich możliwości. Głęboko wierzę, że gdyby w 1942 r. odbyły się mistrzostwa świata, Polska z Wilimowskim w składzie walczyłaby wręcz o najwyższe laury, o tytuł.

Oczywiście pamiętam, że powojenna propaganda uczyniła z Wilimowskiego zdrajcę, obwołała renegatem – przede wszystkim za występy w reprezentacji Niemiec w okresie, gdy Polska była okupowana. Jednak czyż jego powikłane losy nie są najlepszym przykładem pokręconej historii tej ziemi?

Niezłomni i "złomni"

A przecież nie tylko on był w Berlinie u Seppa Herbergera na zgrupowaniach kadry. Ze Śląska byli tam również: Paweł Cyganek z Wirka – wyrzucony w końcu za nagminne odzywanie się na treningach po polsku – czy świętochłowiczanin Ewald Cebula (po wojnie reprezentant Polski na olimpiadzie w Helsinkach). Ale oni się jednak nie załapali – zespół Herbergera był dla nich za silny. Właśnie to różniło ich od szykanowanego „Eziego”. Dziś czasy mamy takie, że łatwo osądzać, łatwo dzielić ludzi na niezłomnych i „złomnych”.

Karykatura przed spotkaniem Niemcy o Polska z 18 września 1938 r. W Chemnitz reprezentacja Polski grała oficjalny mecz międzypaństwowy z Niemcami. Polska przegrała  1:4. W wyjściowej jedenastce zagrał m.in. Ryszard Piec z Naprzodu Lipiny
Karykatura przed spotkaniem Niemcy o Polska z 18 września 1938 r. W Chemnitz reprezentacja Polski grała oficjalny mecz międzypaństwowy z Niemcami. Polska przegrała 1:4. W wyjściowej jedenastce zagrał m.in. Ryszard Piec z Naprzodu Lipiny 

Chciałbym więc ponowić apel sprzed lat: Wilimowski to idealna, bo niepomnikowa postać na... pomnik. Tak, postawmy mu w Katowicach pomnik! Miał wiele ludzkich słabości: uwielbiał miłosne podboje, słodkie alkohole, ale kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Wielbimy go przecież nie za skłonność do likieru i perlistego kobiecego śmiechu. Świat jest jakoś tak zbudowany, że jeśli ktoś zwykłą z pozoru czynność potrafi podnieść do rangi sztuki, to potrafi nas wzruszyć. Czyż futbol nie wyciska łez? Wilimowski jak nikt inny grę w piłkę potrafił podnieść do rangi sztuki.

Moje poparcie dla „Eziego” jako sportowca stulecia nie jest demonstracją polityczną, narodowościową czy jakąkolwiek inną. Tak mogą sobie to tłumaczyć ludzie z ograniczeniami. Mój wybór ma proste kryteria: to człowiek, który w Polsce wielokroć przewyższył każdego w dyscyplinie najpopularniejszej, tam gdzie najtrudniej się naprawdę wybić. Był najlepszy wśród najlepszych. I tyle.

Wiecie co? W Polsce za bardzo czcimy polityków. Za mało zwykłych ludzi z niecodziennym talentem.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Najlepszy górnośląski piłkarz, talent, który rodzi się raz na 1000 lat, jeden z najlepszych sportowców wszech czasów!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    I katowiczanin!!!
    już oceniałe(a)ś
    2
    0