Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piast był jedną z niewielu ligowych drużyn, w których podczas przerwy na mecze reprezentacji nie było nerwowo. Cóż, styl gry i sposób zdobywania punktów zadowalają. Piłkarze mogą więc spokojnie trenować. W sobotę Piast podejmuje Arkę. Początek o godz. 18.

Paweł Czado: Oglądałem ostatni wyjazdowy mecz pańskiego zespołu – z Lechem – i naszła mnie myśl, że w tym sezonie udało się osiągnąć coś, co wcześniej nie zawsze było oczywiste. Dziś, już przed meczem, wiadomo, że ligowe spotkanie Piasta będzie interesujące. Zawsze się dużo dzieje, to jest dobra piłka. Jak się udało to osiągnąć? Przypadek?

Waldemar Fornalik: Myślę, że nie przypadek. Pańskie słowa są miłe, ale to wszystko jest efektem pracy. Ciężkiej codziennej pracy na treningach. I odpowiedniej selekcji. Myślę, że mamy zawodników, którzy rywalizują na konkretnych pozycjach, mamy zawodników świadomych, którzy, gdybyśmy chcieli zrobić dziennie trzy treningi, to trenowaliby z wielkim zapałem, z dużym zaangażowaniem.

Uczulam jednak zawodników, że przed nami daleka droga.

Odbyło się dopiero siedem kolejek. W tych meczach zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, ale chcemy iść za ciosem, nie chcemy spuszczać z tonu. Dalej pracujemy – zarówno nad elementami w ofensywie, jak i defensywie. Chcielibyśmy, żeby taka dyspozycja utrzymywała się jak najdłużej i żeby nie było słabszych meczów w naszym wykonaniu.

W meczu z Lechem był pan bardziej niezadowolony po pierwszej połowie [Piast przegrywał 0:1 – przyp. aut.] czy bardziej zadowolony po drugiej [ostatecznie zremisował 1:1 – przyp. aut.]?

– Wie pan co? Wbrew pozorom ta pierwsza połowa nie była w naszym wykonaniu zła. Wiadomo, Lech mógł podwyższyć.

ROBERT WOZNIAK

Po stracie bramki mieliśmy taki moment, kiedy straciliśmy kontrolę nad tym meczem. Ale w tej połowie my też mieliśmy przynajmniej dwie-trzy sytuacje. Gdyby ostatnie podanie było lepiej dograne... Byliśmy w stanie zdobyć bramkę. Choćby ta sytuacja z Valencią, gdzie nie było spalonego. On „wyjeżdżał” sam na sam, sędzia odgwizdał spalonego i nie dopuścił do zakończenia tej akcji. Proszę sobie sprawdzić: VAR powinien zadziałać po zakończonej akcji.

Jednak druga połowa rzeczywiście była lepsza w naszym wykonaniu, nie ma się co czarować. Zawodnicy nie zwątpili, że można wywalczyć dobry wynik.

Patrząc na rywali, z którymi graliście jesienią, możemy stwierdzić, że najgorsze za wami [Piast grał już m.in. z Legią, Jagiellonią, Lechem, Zagłębiem L. – przyp. aut.].

– To tylko teoria. Życie pokazuje, że nie ma podziału na to, co trudniejsze i łatwiejsze. Możemy mieć niedosyt po meczach z Legią i Jagiellonią, ale przed nami spotkania z drużynami, które tanio skóry nie sprzedają.

Każdy zespół, który do Piasta przyjedzie, będzie zmobilizowany, bo będzie wiedział, że nasza drużyna jest w stanie mu zagrozić.

Musimy udźwignąć fakt, że jesteśmy teraz trochę inaczej postrzegani, ale jak mówię: nie rozluźniamy się. Uczulałem na to zawodników podczas ligowej przerwy, dalej muszą być skoncentrowani.

Jak sytuacja kadrowa? Co z Tomaszem Jodłowcem?

– Na najbliższy mecz jeszcze nie będzie gotowy, ale mam nadzieję, że od poniedziałku zacznie już normalne treningi.

A nowi – Karsten Ayong i Damian Byrtek? Co z nimi?

– Trenują, trenują... Coraz lepiej to wygląda. A kiedy zadebiutują? Będzie decydowała dyspozycja dnia. W tej chwili jest duża rywalizacja i ktoś może się nawet nie załapać do osiemnastki.

Ostatnio kontuzjowany Patryk Dziczek?

– W środę odbył już normalny trening i nie było żadnych problemów. Myślę, że nic już złego się nie wydarzy.

Wasz najbliższy rywal, Arka, gra ostatnio dość odważny ofensywny futbol. Raczej nie będzie murowania bramki. Dla Piasta to chyba dobra wiadomość?

– Zapowiada się przez to ciekawy mecz, bo my też nie staramy się murować (uśmiech).

Waldemar Fornalik, trener Piasta GliwiceWaldemar Fornalik, trener Piasta Gliwice JAN KOWALSKI

Jest w Piaście obecnie bramkarz numer 1? [w obecnym sezonie grali już zarówno Jakub Szmatuła, jak i Frantiszek Plach – przyp. aut.]

– (Uśmiech). Zobaczymy. Mamy jeszcze trochę czasu do podjęcia decyzji...

To sympatyczna rozterka.

– Taka była idea. Wszyscy wiemy, że Kuba jest bardzo dobrym bramkarzem, broni długo w Piaście, ale trzeba było szukać człowieka, który kiedyś może go zastąpić. Na tę chwilę jest otwarta rywalizacja. Kto będzie bronił, okaże się w sobotę.

Choć Joel Valencia ostatnio gra bardziej w środku, w Piaście i tak mocne są skrzydła. Interesuje mnie pana opinia na temat Felixa. Wydaje się, że ma technikę i pomyślunek...

– Spełnia oczekiwania, jakie pokładaliśmy w nim, sprowadzając go do Gliwic. Wiedzieliśmy, że może grać na kilku pozycjach. Na tę chwilę jesteśmy zadowoleni z jego występów.

W przerwie na reprezentację pracowaliście nad czymś szczególnym?

– Nad kilkoma aspektami, nad motoryką i taktyką. To też moment, żeby odrobinę zresetować się przed kolejnymi meczami, tak żeby psychika odpoczęła. Ale od poniedziałku wszystko było już podporządkowane meczowi z Arką.

Takie przerwy różnie wpływają na drużynę...

– Mamy nadzieję, że na nas źle nie wpłynie.

rozmawiał i notował: Paweł Czado

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.