Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Powodem był uraz, którego doznał w spotkaniu z Wyspami Owczymi. Dziczek zderzył się w 27. min z Erlendurem Magnussonem. Wrócił do gry, ale po kwadransie opuścił murawę i udał się do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.

Zagłębie Sosnowiec - Piast Gliwice (1:2)Zagłębie Sosnowiec - Piast Gliwice (1:2) GRZEGORZ CELEJEWSKI

– Czuję się już dużo lepiej. Ze zgrupowania wróciłem niestety wcześniej, w niedzielę byłem już w domu.

W poniedziałek wyszedłem z chłopakami na rozgrzewkę, ale niestety po dwudziestu minutach musiałem zejść, bo odczuwałem jeszcze bóle.

Rozmawiałem wcześniej z panią doktor i naszym fizjoterapeutą, że gdyby było coś nie tak, to powinienem odpuścić.

We wtorek trenowałem normalnie, ale wiadomo, że na razie jestem wyłączony ze skakania i główkowania. W środę wziąłem udział w gierce, ale przy stałych fragmentach gry zachowywałem się ostrożnie, w polu karnym jeszcze nie jestem. Myślę, że z każdym dniem powinno być lepiej i szybko będę do dyspozycji trenera. Chciałbym być do dyspozycji już w sobotę [Piast gra z Arką o godz. 18, przyp. aut.] – mówi nam Dziczek.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.