Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Choć przed piątkową rywalizacją to MKS znajdował się kilka pozycji wyżej w ligowej tabeli, to ostatnie dokonania obydwu drużyn zdecydowanie bardziej równoważyły szalę z szansami na zwycięstwo. Przede wszystkim czyniła to zapaść, w jaką wpadli niedawno koszykarze z Zagłębia (seria czterech kolejnych niepowodzeń). A koszalinianie w lutym zadziwili wszystkich, pokonując mistrza kraju z Zielonej Góry.

Okazałe zwycięstwo drużyny Jacka Winnickiego stało się faktem dopiero po zmianie stron – w pierwszych 20 minutach żadna z ekip nie potrafiła wysforować się przed szereg na dłużej. Druga połowa należała już za to w pełni do MKS-u, który odjechał rywalom na dystans kilkunastu punktów. Popisową partię rozegrał Aaron Broussard – zdobywca 23 pkt i autor 4 asyst. Tym razem mniej widoczny był D.J. Shelton, który po raz piąty w sezonie oddał mniej niż 10 rzutów, ale zdominował za to walkę na deskach (13 zb.). Defensywie MKS-u udało się zneutralizować bardzo niebezpiecznego Aleksandara Marejlę, który zanotował jeden z najsłabszych występów w barwach Akademików.

Walka o czwórkę trwa

Wygrana w Koszalinie pokazuje, że MKS nie zamierza odpuszczać walki o czołową czwórkę w tabeli, która zapewni, być może bezcenną, przewagę parkietu w ćwierćfinałach play-off.

AZS Koszalin – MKS Dąbrowa Górnicza 70:86 (14:19, 28:22, 17:30, 11:15)

AZS: Kumpys 15, Baldwin 11, Marejla 11, Dłoniak 10, Woods 9, Młynarski 5, Kiwilsza 4, Jeszke 4, Wadowski, Leńczuk.

MKS: Broussard 23, Gabiński 14, Novak 10, Shelton 10, Pamuła 8, Wołoszyn 7, Kowalenko 7, Kucharek 7, Wieczorek, Trojan.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.