Gliwiczanie pokazali, że porażka na inaugurację była przypadkiem. W meczu z Lechią Piast pokazał się jako zespół grający dojrzałą, konsekwentną i skuteczną piłkę. Trener Waldemar Fornalik może być usatysfakcjonowany.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przed tym spotkaniem Fornalik zdecydował się na dużo personalnych zmian z przodu. Od pierwszej minuty zagrali napastnicy, którzy w poprzednim meczu z Jagiellonią byli zmiennikami, z kolei Michal Papadopulos, podstawowy atakujący, usiadł na ławce. W pierwszym składzie nie wyszli również tym razem rezerwowi Konstantin Vassiljev i Joel Valencia. W ostatnim meczu Piast nie zdziałał wiele z przodu, teraz miało się to zmienić.

Tomasz Jodłowiec z Piasta Gliwice w starciu z Lechią Gdańsk
Tomasz Jodłowiec z Piasta Gliwice w starciu z Lechią Gdańsk  JAN RUSEK

Zmieniło się, choć początkowo niewiele na to wskazywało. W pierwszej połowie Piast nie był zbyt groźny z przodu. To gospodarze od początku zaatakowali: dobrze spisywał się lewoskrzydłowy Sławomir Peszko, żeby go powstrzymać gliwiczanie musieli się naprawdę napracować. W 8. minucie Falvio Paixao groźnie główkował po bardzo dobrej centrze właśnie Peszki, na szczęście fantastycznie zareagował Jakub Szmatuła. Bramkarz Piasta wyciągnął się i odbił piłkę na słupek, która wyszła w pole. Piast w rewanżu zaatakował, ale w ostatniej chwili Gerson zablokował uderzenie Saszy Żivca. Słoweniec w podstawowym składzie zagrał po raz pierwszy od dziesiątej kolejki, czyli meczu z Arką, który odbył się pod koniec września. Gerson wyglądał wczoraj bardzo dobrze, był silny fizycznie, gliwiczanie długo odbijali się od niego trochę bezradnie.

Po pół godzinie doszło do nieoczekiwanej przerwy, bo jeden z asystentów Pawła Gila odniósł kontuzję nogi, po interwencji lekarzy mógł kontynuować grę.

Lechia Gdańsk - Piast Gliwice 1:1
Lechia Gdańsk - Piast Gliwice 1:1  JAN RUSEK

Drugą połowę Piast rozegrał już modelowo. W 65. minucie po rzucie z autu Toma Hateleya piłkę w polu karnym wywalczył Tomasz Jodłowiec, a największym refleksem popisał się Mateusz Szczepaniak, który strzałem z bliska wprawił kolegów w ekstazę. Wypożyczony z Cracovii napastnik harował cały mecz, biegał, pokazywał się, miał swój dzień. Piast jeszcze będzie miał w tej rundzie z niego pociechę. W niedawnym wywiadzie dla „Wyborczej” Szczepaniak stwierdził, że Piast spokojnie się utrzyma i nie ma innej możliwości. Czyżby miał rację?

Po chwili wynik mógł podwyższyć Jodłowiec, ale jego płaski, kąśliwy (choć nie za mocny) strzał w róg złapał Kuciak, jego były kolega klubowy z Legii.

Bez zarzutu spisywali się tym razem obrońcy Piasta. Jakub Czerwiński potwierdził, że jest liderem tej formacji, potrafił świetnie wyłuskać piłkę rywalom. Dla Marcina Pietrowskiego był to szczególny mecz, to przecież wychowanek drużyny z Gdańska. Spisywał się dobrze, nie dał po lewej stronie pograć Pawłowi Stolarskiemu. Trudne zadanie miał Martin Konczkowski, bo Peszko był w gazie, ale im dłużej trwał mecz, tym mniej było go jednak widać.

W końcówce wydawało się, że Piastowi będzie łatwiej. Lechia wykorzystała wcześniej limit zmian, a przykrej kontuzji kolana doznał rezerwowy Rafał Wolski, za którego gdańszczanie nie mogli już wpuścić kolejnego zawodnika. Trener Fornalik trochę się jednak denerwował, bo długimi momentami w końcówce Piast nerwowo się bronił, mimo że był w przewadze. W 84. minucie powinno być 2:0. Hateley świetnie rozwinął atak Piasta, w odpowiednim momencie podał do Papadopulosa, ale Czech w sytuacji sam na sam trafił w Kuciaka! W świetnym stylu zrehabilitował się jednak już w doliczonym czasie gry. Najpierw „przestawił” w polu karnym muskularnego Gersona, wygrał walkę o piłkę, a potem strzałem w długi róg nie dał żadnych szans Kuciakowi.

Waldemar Fornalik
Waldemar Fornalik  JAN RUSEK

Warto dodać, że mecz obserwował obrońca Mikkel Kirkeskov, który już niedługo ma podpisać kontrakt z Piastem. Pięć lat temu rozegrał dwa spotkania w pierwszej reprezentacji Danii.

Sytuacja w tabeli Piasta oczywiście się poprawiła. Zespół Fornalika opuścił strefę spadkową. Ma tylko dwa punkty straty do dwunastej w tabeli Lechii.

Lechia Gdańsk – Piast Gliwice 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Szczepaniak (65.), 0:2 Papadopulos (90.+3)

Lechia: Kuciak – Nunes, Gerson, Chrzanowski – Stolarski Ż., Łukasik (62. Borysiuk), Sławczew, Mladenović (67. Krasić) – Flavio Paixao (46. Wolski), Marco Paixao, Peszko

Piast: Szmatuła – Konczkowski, Czerwiński Ż., Korun, Pietrowski – Badia (71. Valencia), Hateley, Jodłowiec, Żivec – Angielski Ż. (77. Papadopulos), Szczepaniak

Widzów: 7000; sędziował: Gil (Lublin)

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem