Piast Gliwice przegrał z Jagiellonią Białystok (0:2). Po spotkaniu trenerzy obu drużyn byli w zupełnie innych nastrojach.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Nie ma co ukrywać, że te pierwsze mecze są trudne i jest pewna doza niepewności o to, jak będą przebiegać. Nie jestem zadowolony z pierwszych 20 minut i Piast po kilku przechwytach przeprowadził kilka ataków, na szczęście niegroźnych. Centymetry były po naszej stronie, bo szczęście, które mieliśmy przy strzale Frankowskiego, nie uśmiechnęło się, kiedy strzelał Konczkowski. Spotkanie miało momenty, z których jestem zadowolony, ale mam materiał do analizy, co poprawić – mówił Ireneusz Mamrot, trener Jagiellonii Białystok.

– Nie tak wyobrażaliśmy sobie start tej rundy. Postawa drużyny w sparingach napawała optymizmem. Decydującym momentem meczu była bramka – pięknej urody – Przemysława Frankowskiego, która dała rywalowi więcej pewności. Poczuliśmy się jak dobrze trafiony bokser i mieliśmy problemy, żeby wrócić do równowagi. Druga połowa to było bicie głową w mur dobrze zorganizowanej drużyny Jagiellonii. Do bramki na 0:1 był to mecz wyrównany, trudny dla obu zespołów. Później Jagiellonia czekała na kontry. Przegraliśmy z dobrym zespołem, co nie jest dla nas usprawiedliwieniem – powiedział Waldemar Fornalik, trener Piasta.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem