Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ostatnich sekundach spotkania przy jednopunktowym prowadzeniu Polpharmy Starogard Gdański akcją „2+1” popisał się środkowy gości Milan Milovanović. To kluczowe dla ostatecznego werdyktu zagranie było również bardzo symptomatyczne. MKS Dąbrowa Górnicza boryka się z poważnymi problemami na pozycjach podkoszowych (z powodu kontuzji sezon z głowy mają Jakub Parzeński oraz Aleksander Mladenović) i brak centymetrów ujawnił się w najgorszym z możliwych momentów.

Po niefortunnym początku w wykonaniu podopiecznych Jacka Winnickiego, gdy pozwolili rozhuśtać się ofensywie starogardzian na czele z młodym rozgrywającym Jakubem Schenkiem, goście zbudowali dwucyfrową przewagę (6:18). Dąbrowianie gubili się w defensywie, zwłaszcza przy podwojeniach wysokich rywali, a w ataku popełniali proste błędy (trzy straty w ciągu pierwszych czterech minut, czyli prawie połowa wszystkich strat w całym spotkaniu – siedem).

Zespołowi z Zagłębia udało się jednak z czasem uspokoić samych siebie, jak również rywali. Przede wszystkim za sprawą D.J. Sheltona (kolejne double-double Amerykanina, 27 pkt, 12 zbiórek) przejmowali inicjatywę i wydawało się, że jedna porażka we własnej hali w tym sezonie wciąż pozostanie osamotniona. Końcówka należała jednak do starogardzian i to oni cieszyli się ze zwycięstwa.

MKS Dąbrowa Górnicza – Polpharma Starogard Gdański 71:75 (19:23, 20:17, 21:16, 11:19)

MKS: Shelton 27, Broussard 13, Wołoszyn 11, Kowalenko 9, Gabiński 5, Novak 4, Pamuła 2, Wieczorek 0, Kucharek 0.

Polpharma: Davis 19, Milovanović 14, Thomasson 10, Schenk 10, Szymański 6, Flieger 5, Gołębiowski 4, Dąbrowski 3, Jeftić 2, Radukić 2.

Jeszcze większe emocje miały miejsce w gliwickim „Łabędziu” podczas rywalizacji GTK z warszawską Legią. Do wyłonienia tryumfatora potrzebna była dogrywka. Akcja, którą Quentin Hooker doprowadził do dodatkowej części gry, to murowany pewniak do zestawienia najbardziej ekscytujących zagrań sezonu. Przy stanie 80:83, gdy na zegarze migotały trzy sekundy do końca, Amerykanin wykonywał dwa rzuty wolne. Pierwszy pewnie zamienił na punkt, zaś drugi umyślnie spudłował i po własnej zbiórce dołożył kolejne dwa „oczka”.

Jeśli ktoś sądził, że po takich wydarzeniach z „legionistów” zejdzie powietrze, był w błędzie. Warszawianie rzucili w dogrywce aż 18 pkt i wygrali po raz drugi w rozgrywkach. Prócz dramaturgii spotkanie to obfitowało w niebywałe popisy indywidualne. Punktowy rekord sezonu zanotował Anthony Beane z Legii (41), a bardzo rzadko spotykane na polskich parkietach triple-double (podwójna zdobycz w trzech kategoriach statystycznych) padło łupem Hookera – 20 pkt, 13 zbiórek oraz 16 asyst.

GTK Gliwice – Legia Warszawa 94:101 (23:16, 22:25, 18:19, 20:23, 11:18)

GTK: Hooker 20, Williams 17, Morgan 14, Palyza 13, Salamonik 9, Ratajczak 7, Pieloch 7, Piechowicz 6, Radwański 1, Zmarlak 0, Jędrzejewski 0.

Legia: Beane 41, Mickelson 16, Kołodziej 13, Wilczek 10, Robak 8, Andrzejewski 7, Kukiełka 3, Wall 2, Sejakovs 1.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.