Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez 17 lat kibice w województwie śląskim nie mogli pasjonować się spotkaniami derbowymi. Wreszcie, kiedy do ekstraklasy trafiło GTK Gliwice, nadarzyła się okazja, by mogło dojść do emocjonującego pojedynku. Na papierze faworytem do zwycięstwa był MKS Dąbrowa Górnicza, który w czwartym sezonie na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej prezentuje się bardzo dobrze i zajmował przed niedzielnym spotkaniem 2. miejsce w ligowej tabeli. 

Efektowny wsad Witalija

Trener MKS-u Jacek Winnicki, chcąc zaskoczyć rywala i wykorzystać przewagę wzrostu i siły, desygnował do gry od pierwszych minut dwóch swoich najlepszych podkoszowych D.J. Sheltona i Aleksandara Mladenovicia. To posunięcie przyniosło oczekiwany skutek, bo najpierw dwa razy do kosza trafił Serb, a następnie efektownymi zagraniami popisywał się Shelton, który został wcześniej uznany za najlepszego gracza ligi miesiąca grudnia. Po jego wejściu pod kosz dąbrowianie odskoczyli na 11 punktów przewagi (6:17). Szkoleniowiec gospodarzy Paweł Turkiewicz dokonał pierwszych zmian i to właśnie zawodnicy z ławki rozpoczęli pogoń. Z półdystansu trafił Lukas Palyza, a aktywnie w ataku prezentował się także Kacper Radwański. Kiedy po podaniu Roberta Skibniewskiego Łukasz Ratajczak znalazł się sam na sam z koszem i zakończył akcję wsadem, straty miejscowych wynosiły sześć punktów (14:20).

Początek drugiej kwarty należał do MKS-u. Goście zwiększyli prowadzenie do 10 punktów za sprawą między innymi efektownego wsadu Witalija Kowalenki. Ostatecznie po 20 minutach rywalizacji dąbrowianie prowadzili 48:41.

Strata kluczowego gracza

W trzeciej kwarcie MKS stracił Aleksandara Mladenovicia, który w niegroźnej sytuacji podkręcił kostkę i na parkiet już nie powrócił. Jego brak wyraźnie odbił się na grze faworyta. Po 6 minutach gry gospodarze doprowadzili do pierwszego od początku spotkania remisu 58:58. Po wymianie ciosów ta część skończyła się wynikiem 67:65 dla MKS-u.

Otwarcie ostatniej kwarty dla zespołu z Zagłębia. Seria 6:0 i szybki czas dla GTK, po którym punkty zdobywa Paweł Zmarlak. Na trzy minuty przed końcem Lukas Palyza trafia za trzy i mamy remis – szybko odpowiada Aaron Broussard.

GTK wychodzi na kolejne prowadzenie – dzięki rzutom wolnym – na niespełna minutę przed końcem. Po akcji Hookera gospodarze osiągają czteropunktowe prowadzenie na 20 sekund przed końcem rywalizacji. Tej przewagi miejscowi już nie oddali.

GTK Gliwice – MKS Dąbrowa Górnicza 83:77 (14:22, 27:26, 24:19, 18:10)

GTK: Hooker, Williams, Piechowicz, Zmarlak, Morgan – Skibniewski, Ratajczak, Salamonik, Palyza, Radwański, Pieloch.

MKS: Broussard, Pamuła, Wołoszyn, Shelton, Mladenović – Kowalenko, Kucharek, Gabiński, Novak, Wieczorek.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.