Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

6161 dni lub – będąc mniej precyzyjnym – niespełna 17 lat czekali kibice w województwie śląskim na kolejne spotkanie derbowe w ramach najwyższej klasy rozgrywkowej w polskiej koszykówce mężczyzn. Po raz ostatni odbyło się ono w hali Szombierek 24 lutego 2001 roku i miejscowe Bobry Bytom przegrały wówczas z Pogonią Ruda Śląska 69:81.

– Szczerze mówiąc, niewiele z tego meczu pamiętam – przyznaje na łamach internetowej strony GTK ówczesny zawodnik Bobrów, Maciej Guzik. – Zdecydowanie bardziej w pamięci utkwiły mi pojedynki Zagłębia Sosnowiec z zespołem z Bytomia. To były mecze, w których było dużo więcej ostrej czy też, kolokwialnie mówiąc, „brudnej” gry. Raz nawet doszło do poważnej scysji pomiędzy Mariuszem Bacikiem a Ronaldem Thompkinsem. Po takich spotkaniach byliśmy zwykle mocno poobijani, ale po ostatnim gwizdku w zgodzie podawaliśmy sobie dłonie – dodaje zawodnik, który najwięcej derbowych pojedynków rozegrał właśnie w barwach Zagłębia.

Hala będzie pękać w szwach

Dla gospodarzy ówczesnego pojedynku był to ostatni sezon w ekstraklasie. Z powodów finansowych klub przestał istnieć, choć próbowano go reaktywować w Zabrzu na poziomie I ligi. Już pod nazwą MOSiR Bobry Zabrze klub spadł także i bezpośrednio z zaplecza ekstraklasy, by potem kontynuować swoją grę w II lidze przez trzy kolejne sezony, kiedy to słowo Bobry ostatecznie zniknęło z nazwy. Podobny los rok później spotkał także Pogoń, która zajęła ostatnie – 12. miejsce – w nowej już zawodowej Polskiej Lidze Koszykówki w sezonie 2001/02. Obecnie gra na szczeblu II ligi.

Przez 12 kolejnych lat nasz region nie miał żadnego przedstawiciela w ekstraklasie aż do momentu, kiedy zaproszono do niej MKS Dąbrowa Górnicza. Dziś, w czwartym już kolejnym sezonie na tym poziomie rozgrywkowym – obecnie prowadzony przez Jacka Winnickiego – zespół spisuje się bardzo dobrze i zajmuje 2. lokatę. Od bieżących rozgrywek kolejnym przedstawicielem województwa śląskiego w PLK jest GTK Gliwice. W ostatniej kolejce I rundy rozgrywek w końcu dojdzie do tak upragnionych derbów.

– Można powiedzieć: w końcu. Naprawdę długo na to czekaliśmy. Zainteresowanie tym spotkaniem jest ogromne. Docierają do mnie informacje z całego regionu – nie tylko od kibiców obu zespołów – że ludzie chętnie wybiorą się na mecz, i tylko szkoda, że gliwicki obiekt ma tak małą pojemność. Jestem przekonany o tym, że hala będzie pękać w szwach – przewiduje Guzik, który na co dzień biega po parkietach z gwizdkiem, ale w niedzielę przy okazji meczu będzie spikerem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.