Był czas, kiedy byliśmy na górze tabeli, teraz jesteśmy na dole. Takie jest życie... Ale zapewniam, że zrobimy wszystko, żeby to zmienić i wiosną pokażemy, że stać nas na znacznie wyższe miejsce - mówi piłkarz ze Słowacji
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

24-letni pomocnik z Koszyc wyróżnia się wyszkoleniem. Kiedy jest zdrowy, ma u trenera Waldemara Fornalika pewne miejsce w składzie.

Paweł Czado: Lubię pański styl, lubię oglądać pana grę. Jak pan wpasował się w polską ligę? Nie jest zbyt agresywna? Niedawno stracił pan dwa miesiące po ostrym wejściu rywala.

Martin Bukata: Cieszę się, że podoba się panu moja gra. Oczywiście w Polsce pod tym względem jest trochę inaczej niż na Słowacji. Na początku rzeczywiście potrzebowałem trochę czasu, żeby się do tego fizycznego stylu przyzwyczaić, choć muszę dodać, że w mojej ojczyźnie też są mecze, w których gra się ostro. A kontuzje? W piłce ligowej walczy się teraz na sto procent i niekiedy tak się zdarzy, że trzeba to przypłacić urazem. Ja pauzowałem dwa miesiące, ale uważam, że to i tak dobrze, mogło skończyć się w tym wypadku gorzej. Dlatego nie narzekam.

We współczesnej piłce wymaga się twardej gry od każdego, takie są realia.

– Każdy trener chce, żeby grało się agresywnie, chodzi o to, żeby rywal nie miał czasu na przemyślenie akcji kiedy ma piłkę. Oczywiście żaden z nas nie chce specjalnie przeciwnikowi zrobić krzywdy, wejść tak, żeby odniósł kontuzję, takie rzeczy dzieją się przypadkiem.

Piast - Lech 0:0
Piast - Lech 0:0  GRZEGORZ CELEJEWSKI

Generalnie gra pan na środku pomocy, ale zdarzały się mecze, że występował pan na skrzydle. To panu obojętne?

– Trochę lepiej rzeczywiście gra mi się w środku, tam lepiej się czuję, bo na tej pozycji występuję całe życie. Ale jestem zawodowcem i gram tam, gdzie trener mnie postawi. Najważniejsze to grać i pomóc drużynie.

Kiedy przed sezonem patrzyłem na kadrę Piasta, w życiu bym nie uwierzył, że na koniec roku będzie w tabeli w tym miejscu, w którym jesteście (na piętnastym, z punktem straty do bezpiecznego miejsca w tabeli). Jest pan zaskoczony, że nie odpaliliście od razu?

– Tak. Jest zaskoczenie, bo ja doskonale wiem, że mamy superdrużynę, superzespół, że możemy być na pewno znacznie wyżej. W przeszłości pokazaliśmy, na co nas stać, byliśmy wicemistrzem Polski. Wtedy byliśmy na górze, teraz jesteśmy na dole. Takie jest życie... Ale zapewniam, że wiosną zrobimy wszystko, żeby to zmienić, pokażemy, że stać nas na znacznie wyższe miejsce...

Dobrze się pan czuje w Gliwicach? Zaadaptował się pan na Śląsku?

– Tak, mieszkam tutaj. Przyzwyczaiłem się, miasto mi się od razu spodobało i mi odpowiada. Jestem tu już dwa lata i tylko jedno mogę powiedzieć: jestem zadowolony.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem