Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław (2:2) w Gliwicach czują niedosyt. – Jak na wyjazd to mieliśmy bardzo dużo sytuacji. W pierwszej połowie powinniśmy otworzyć wynik i później kontrolować grę. Później Śląsk również miał okazje, ale gdybyśmy prowadzili, to nie dopuścilibyśmy do nich. To spotkanie już za nami i widzimy co się dzieje w tabeli. Podskoczyliśmy o dwa miejsca, ale wciąż nam brakuje zwycięstwa, mimo że notujemy serię bez porażki – mówi Mak, który nie obawia się o zmęczenie zespołu. 

PRZEMEK WIERZCHOWSKI

– Przed starciem ze Śląskiem wiedzieliśmy, że czekają nas trzy mecze w sześć dni. Mamy szeroką kadrę i wydaje mi się, że w tym momencie każdy będzie potrzebny trenerowi. Z tych ostatnich spotkań chcemy wycisnąć jak najwięcej punktów. Nikt ich za dobrą grę nie daje... Możemy wygrać 1:0 po słabym występie i sądzę, że wszyscy będą zadowoleni. Po prostu trzeba zdobywać punkty. Trener nakreślił nam jednak jak mamy grać, więc wszystko w naszych nogach i głowach – dodaje.

Teraz czas na Legię, która depcze po piętach liderowi z Zabrza. – Każdy mecz to osobna historia i nie ma zespołu, którego nie da się pokonać. Dobrze się przygotowaliśmy i gramy u siebie, więc jesteśmy w stanie pokonać Legię. Wszystko musi działać, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Jeśli będziemy jedną wielką drużyną to we wtorek możemy sprawić wszystkim radość – kończy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.