Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pomocnik śląskiej drużyny pauzował od lipca. – Początki zawsze są trudne... jeszcze nie do końca czuję piłkę. Potrzebuję tylko kolejnych minut, aby wrócić do formy – mówi.

– Zaraz po wejściu na boisko [w meczu z Lechem Poznań – przyp. red.] pomyślałem, że to był błąd... Później powiedziałem sobie: „Ok, wszedłeś to teraz musisz grać tak, jak przed kontuzją”. To było jednak niemożliwe, a zmęczenie dawało mi się we znaki. Głowa chciała, a nogi mówiły, że jeszcze nie w tej chwili. Druga sprawa, że mierzyliśmy się z Lechem. To mocny zespół, który gra bardzo dobrze. Cały czas broniliśmy i nie byliśmy zbyt często przy piłce, więc trzeba było sporo biegać. Nie było łatwo. Śmiało mogę powiedzieć, że to był mój najgorszy mecz w karierze – mówi.

Piast lubi grać ze Śląskiem

Teraz przed Piastem i Badią wyjazdowy – sobotni (g.15.30) – mecz ze Śląskiem. Hiszpan, gdy ostatni raz odwiedził Wrocław, strzelił rywalowi trzy gole (4:3 dla Piasta). – To był mój najlepszy mecz, od kiedy trafiłem do Piasta. Teraz nie potrzebuję kolejnego hattricka, wystarczą mi trzy punkty. Wygramy i będę zadowolony. Ze Śląskiem zawsze mieliśmy dobre wyniki, ale wszyscy wiemy, jak to jest... To piłka nożna, więc może być różnie. Wrocławianie też potrzebują punktów, więc czeka nas trudny i – mam nadzieję – ładny mecz – podkreśla.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.