Gdyby nie dobra dyspozycja Jakuba Szmatuły, Lech do przerwy mógłby prowadzić w Gliwicach co najmniej dwoma bramkami. W niedzielne popołudnie w Gliwicach grali przede wszystkim goście z Poznania, a gospodarze tylko próbowali im przeszkadzać. Udało się na tyle, że zremisowali.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piast dobrze wszedł w mecz. Mimo że od środka po pierwszym gwizdku zaczynali poznaniacy, gospodarze szybko przejęli inicjatywę i szybko rozgrywając piłkę, starali się przemieścić pod bramkę rywala. Ich dobra gra w ofensywie skończyła się jednak już w 5. minucie, kiedy po jednej z akcji Lech wyszedł z kontrą. Darko Jevtić minął kilku rywali i oddał groźny strzał, z którym poradził sobie jednak Szmatuła. 

Do gry wchodzi VAR

Później goście z Poznania tylko się rozpędzali. Z każdą akcją byli coraz groźniejsi i konkretniejsi. W przeciwieństwie do podopiecznych Waldemara Fornalika piłkarze Nenada Bjelicy często próbowali sił, strzelając na bramkę. Mieli jednak rywala nie do przejścia – Jakuba Szmatułę. Bramkarz pokazał profesjonalizm – trzeba przypomnieć, że pochodzi z Wielkopolski i prywatnie życzy Lechowi jak najlepiej. 

W 21. minucie rozpoczęły się najciekawsze wydarzenia pierwszej części gry. Wydarzenia dlatego, że kiedy do gry wchodzi VAR, mecz zmienia się na chwilę w kilkuodcinkowy serial. Nie inaczej było w niedzielę przy Okrzei. 

Najpierw typowe „padolino” zaliczył młody obrońca Lecha Robert Gumny, który zdaniem sędziego był faulowany przez Konstantina Vassiljeva. Do piłki ustawionej blisko linii końcowej boiska, aby wykonać rzut wolny, podszedł Jevtić. Szwajcar mocno kopnął piłkę w pole karne, a po zamieszaniu złapał ją Szmatuła. Poznaniacy szybko ruszyli jednak w kierunku sędziego, sugerując arbitrowi, że Martin Konczkowski przy próbie wybicia piłki dotknął jej ręką. Sędzia Bartosz Frankowski przyznał im rację i wskazał na wapno. 

Odwołany karny

Jak jednak piłkarze Lecha walczyli o rzut karny, tak zawodnicy Piasta walczyli o jego odwołanie. Wprawdzie napastnik gości Christian Gytkjaer ustawił już piłkę na 11. metrze od bramki, ale Frankowski zdecydował się jeszcze na VAR. Pobiegł w kierunku przeznaczonej dla niego w takich momentach kamery, obejrzał sytuację i… karnego odwołał. 

Ta sytuacja nie zmieniła jednak obrazu gry. Dalej Lech miał bardzo wyraźną przewagę, a Piast do końca pierwszej połowy nie zdołał oddać strzału na bramkę. W drużynie z Poznania strzelali Maciej Gajos – obok bramki, Darko Jevtić – strzał odbił Szmatuła oraz Maciej Makuszewski – trafił w poprzeczkę. 

W przerwie Waldemar Fornalik zdecydował się na mocną zmianę. Mocną, bo na boisko oddelegował wracającego po kontuzji Gerarda Badię. Badia pauzował od meczu z Cracovią w pierwszej kolejce obecnego sezonu. Kibice czekali na powrót swojego ulubieńca dokładnie 154 dni i jeden mecz, czyli 90 minut. 

Jego obecność zadziałała na drużynę Piasta pozytywnie. Może Hiszpan nie brał na siebie zbyt często odpowiedzialności za grę zespołu i widać było jego zaległości, ale ze swoim kapitanem na boisku Piast grał na pewno ambitniej w ofensywie. 

Podziękowania dla Szmatuły

Nie oznacza to jednak, że lepiej. Gliwiczanie nie mieli żadnego pomysłu na strzelenie gola i często przewracali się o własne nogi. Jedynym sposobem na próbę stworzenia zagrożenia pod bramką Jasmina Buricia był indywidualny rajd któregoś z zawodników gospodarzy, który zawsze kończył się niepowodzeniem.

Wspomniane wcześniej ożywienie po mniej więcej 15 minutach się skończyło i Piast wrócił do głębokiej defensywy. I choć czasem promykiem nadziei dla gospodarzy na groźny atak był Vassiljev, jego koledzy grali bardzo źle. 

Za remis w meczu z Lechem gliwiczanie mogą podziękować chyba tylko zesłanemu dla nich specjalnie z nieba Jakubowi Szmatule. Dla Lecha nieogranie tak słabego Piasta to porażka. Szczególnie, że w doliczonym czasie gry w poprzeczkę trafił jeszcze po uderzeniu głową Deniss Rakels. 

Piast Gliwice – Lech Poznań 0:0

Piast: Szmatuła – Konczkowski, Korun Ż, Hebert, Pietrowski – Vranjes (46. Badia), Dziczek – Bukata Ż, Vassiljev, Mak (84. Valencia) – Papadopulos (68. Angielski)

Lech: Burić – Gumny, Dilaver Ż, Janicki, Kostevych – Trałka, Gajos – Barkroth (71. Jóźwiak), Jevtić (86. Majewski), Makuszewski – Gytkjaer (71. Rakels)

Widzów: 4560

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem