Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostatnia wygrana z Cracovią (1:0) pozwoliła Piastowi Gliwice wydostać się ze strefy spadkowej Ekstraklasy. W tym spotkaniu wyróżniającym się graczem śląskiej drużyny był Martin Konczkowski.

– Pewne rzeczy mogłem zrobić lepiej, szczególnie w pierwszej połowie mogłem lepiej dograć ze dwie piłki, tak samo w defensywie stać mnie na więcej. Najważniejsze, że opuściliśmy strefę spadkową. Udowodniliśmy, że nasza praca przynosi efekty, że potrafimy odzyskać skuteczność, jednocześnie nie tracąc bramki. Daliśmy też powód do radości naszym kibicom, pełna pula w meczu domowym buduje nas psychicznie. Zwyciężyliśmy nad bezpośrednim rywalem w tabeli, teraz pora na Pogoń – mówi obrońca.

Piast Gliwice chce ruszyć w górę tabeli

Piast stracił już w tym sezonie tyle punktów (aż osiem porażek), że na kolejne wpadki pozwolić już sobie nie może. – Jesteśmy w takiej fazie sezonu, że każda dodatkowa porażka znacząco pogarsza sytuację w tabeli. A wiadomo, że chcemy zbudować jak najlepszą pozycję przed rundą wiosenną, by w okres przygotowawczy wejść w możliwie jak najlepszych nastrojach, bez nerwowego spoglądania w tabelę. Okazji jest na tyle, by to osiągnąć. 

Piast Gliwice - Pogoń Szczecin 0:2Piast Gliwice - Pogoń Szczecin 0:2 JAN KOWALSKI

To co przede wszystkim trzeba zmienić w naszej postawie – a co było widoczne w drugiej połowie w meczu z Cracovią – to oddawanie inicjatywy przeciwnikowi po zdobytej przez nas bramce. Nie powinniśmy odpuszczać, tylko iść za ciosem. Gdybyśmy zaatakowali, być może nie dopuścilibyśmy do tak nerwowej końcówki. Poza tym często po groźnych akcjach skrzydłami brakuje ostatniego podania albo zwyczajnie precyzji przy wykańczaniu sytuacji bramkowych – dodaje.

Pogoń Szczecin to zespół, który nie wygrał w lidze od sierpnia. – Portowcy są w bardzo nieciekawej sytuacji, która wymaga od nich przełamania. Wiedzą, że przyjeżdża do nich drużyna trzecia od końca w tabeli i pewnie myślą sobie – „jak nie z nimi, to z kim mamy wygrać?". Tyle tylko, że my przyjedziemy do nich z bardzo bojowym nastawieniem, pewni swoich możliwości i podbudowani ostatnim zwycięstwem. Co więcej, mamy świadomość, że ewentualna wygrana z Portowcami znacznie oddali nas od zagrożonego miejsca w tabeli. Jest więc o co walczyć – kończy Konczkowski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.