Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gliwiczanie po pierwszym historycznym zwycięstwie w ekstraklasie przed tygodniem w starciu z Asseco pragnęli pójść za ciosem i niewiele zabrakło, by podopiecznym Pawła Turkiewicza udało się zatriumfować ponownie. O porażce zadecydowały ostatnie minuty spotkania, gdy gospodarze konsekwentnie egzekwowali kolejne akcje.

Drużyna Asseco to jedna z rewelacji rozgrywek PLK – schodziła pokonana z parkietu raptem raz w sześciu kolejkach. Dodatkowo, w starciu z gliwiczanami potwierdziła swoją tegoroczną tendencję do wywoływania zaciętych końcówek (mają już za sobą dwie rozegrane dogrywki). GTK udało się zlikwidować 12-punktową stratę z pierwszej połowy i po zmianie stron to drużyna ze Śląska długimi fragmentami wybijała rytm meczu. Znakomicie wyglądał Robert Skibniewski, którego pojedynek z Krzysztofem Szubargą, dwóch wybitnych i doświadczonych playmakerów, był piękną ozdobą spotkania. Skończyło się nieznaczną porażką gości, jednak w boiskowych poczynaniach zespołu z Gliwic widać jaskrawy progres w porównaniu do swoich pierwszych epizodów w ekstraklasie.

Asseco Gdynia – GTK Gliwice 84:80 (20:18, 21:17, 16:24, 27:21)

GTK: Morgan 17, Williams 16, Skibniewski 14, Hooker 10, Salamonik 7, Ratajczak 6, Radwański 4, Zmarlak 4, Piechowicz 2, Pieloch 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.