Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sobotni mecz na Arenie Zabrze zapowiadał się niezwykle ciekawie. Mierzyły się ze sobą dwa zespoły z absolutnej czołówki ekstraklasy – liderujący Górnik (z najwyższą liczbą strzelonych goli – 30) i Lech, który mógł się poszczycić najmniejszą liczbą straconych bramek (zaledwie 11 w 14 meczach). Zabrzanie mieli zamiar przełamać niechlubną passę – nie wygrali bowiem żadnego z 11 ostatnich spotkań z ekipą z Poznania (ostatni raz 26 sierpnia 2011 r.).

Pojedynek odważnie rozpoczęli podopieczni Marcina Brosza. Na bramkę Matusza Putnockiego strzelali Szymon Żurkowski i Igor Angulo, ale ich próby były nieudane. Napór zabrzan dość szybko jednak przyniósł efekt – w 11. minucie w polu karnym Lecha Rafał Janicki sfaulował Daniego Suareza. Bartosz Frankowski – mimo protestów piłkarzy „Kolejorza” – wskazał na „wapno”. Piłkę na 11. metrze ustawił Igor Angulo i pewnym strzałem pokonał Putnockiego. Była to już 15. bramka Baska w tym sezonie!

Po stracie bramki inicjatywę przejęli goście. „Kolejorz” kilka groźnych akcji przeprowadził lewą stroną. Wiele zamętu siał Darko Jevtić, który co chwila urywał się spod opieki Adama Wolniewicza. Poznaniacy blisko zdobycia bramki byli w 22. minucie. Wspomniany wcześniej Jevtić zacentrował z lewej strony, a groźny strzał głową oddał Maciej Gajos. Rozgrywającemu Lecha zabrakło jednak dokładności i piłka poszybowała obok bramki. Bliźniaczą akcję poznaniacy przeprowadzili kilka minut później – Gajos minął się jednak z futbolówką.

Spotkanie mogło się podobać – tempo meczu było żwawe, żadna z drużyn nie miała zamiaru zamurowywać swojej bramki. Zdecydowanie skuteczniejsi byli jednak gospodarze. W 34. minucie było już 2:0. Świetnym precyzyjnym strzałem lewą nogą zza pola karnego popisał się Szymon Żurkowski. Golkiper gości był bez szans. Asystę przy bramce Żurkowskiego zaliczył powołany kilka dni temu do reprezentacji Polski Rafał Kurzawa.

JAN KOWALSKI

Lech nie składał broni, ale żadna z akcji ofensywnych podopiecznych Nenada Bjelicy nie przyniosła skutku. W 43. minucie na bramkę gospodarzy strzelał zupełnie niewidoczny w pierwszej połowie Maciej Makuszewski, ale Tomasz Loska nie miał najmniejszych problemów z obroną uderzenia skrzydłowego „Kolejorza” i reprezentacji Polski.

Po wznowieniu gry jakość widowiska zdecydowanie ucierpiała. Pierwsze minuty drugiej połowy były bardzo niemrawe w wykonaniu obu zespołów. Dopiero w 53. minucie groźnie uderzał Jevtić – jego strzał odbił się jednak od pleców Suareza i piłka wyszła na rzut rożny. Chwilę później z ostrego kąta strzelał Radosław Majewski, ale nieznacznie się pomylił.

W 60. minucie wydawało się, że padnie gol dla Górnika. Z rzutu wolnego uderzał Kurzawa i tylko nieznacznie się pomylił. 120 sekund później Lech odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. Z dystansu uderzał Makuszewski, piłka skozłowała kilka metrów przed bramką, dopadł do niej Christian Gytkjaer i nie dał szans Losce na skuteczną interwencję. Po zdobyciu kontaktowego trafienia piłkarze Lecha wyraźnie ożyli. Zabrzanie prezentowali się w tym okresie dużo słabiej.

Sytuacja mogła się jednak dość szybko odwrócić. Świetną indywidualną akcją popisał się Żurkowski. Pomocnik zabrzan niczym rasowy rozgrywający minął dwóch graczy Lecha i przytomnie dograł do wbiegającego w pole karne Kądziora – ten mógł przelobować Putnockiego, ale jego uderzenie było zbyt mocne.

Kilka chwil później przypomniał o sobie Igor Angulo. Bask pognał prawą stroną, wbiegł w pole karne i strzałem z ostrego kąta strzelił swoją drugą bramkę w tym meczu, a 16. w rozgrywkach ekstraklasy w tym sezonie! Obrona Lecha zachowała się w tej sytuacji katastrofalnie...

Poznaniacy ruszyli do ataków. Pod koniec meczu Lech grał w ustawieniu z trzema napastnikami. Dobrą okazję do zdobycia bramki miał wprowadzony w 80. minucie Nicki Bille Nielsen, ale jego strzał z woleja był niecelny. W 89. minucie, po przytomnym dograniu Koja, szansę na skompletowanie hat tricka miał Angulo. Bask nieczysto uderzył jednak w piłkę i Putnocky nie miał najmniejszych problemów z interwencją. Już w doliczonym czasie gry golkipera gości postraszył Żurkowski, ale pomocnikowi Górnika zabrakło precyzji przy strzale z pola karnego. Wynik nie uległ już zmianie – Górnik umocnił się na pozycji lidera ekstraklasy!

Górnik Zabrze – Lech Poznań 3:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Angulo (13.), 2:0 Żurkowski (34.), 2:1 Gytkjaer (62.), 3:1 Angulo (75.).

Górnik: Loska – Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj Ż – Kądzior (78. Grendel Ż), Matuszek Ż, Żurkowski, Kurzawa – Wolsztyński (70. Ambrosiewicz), Angulo. 

Lech: Putnocky – Gumny (60. Rakels), Janicki, Dilaver, Kostewycz – Makuszewski, Trałka, Gajos, Jevtić (80. Radut), Majewski (80. N.B. Nielsen) – Gytkjaer.

Widzów: 24 563. 

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.