Jesteśmy w takiej dyspozycji, że już cieszymy się na ten sobotni mecz z Lechem - zapewnia napastnik Górnika Zabrze Igor Angulo.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bask w tym sezonie to prawdziwa maszyna do zdobywania goli. W rundzie jesiennej strzelił już 18 bramek (14 w lidze i 4 w pucharze).

Paweł Czado: Co pan wie o Lechu?

Igor Angulo: – To mocna, bardzo dobra drużyna. Są gorsi od nas tylko o dwa punkty. Myślę jednak, że powinniśmy skupiać się na sobie, tak jak to robimy do tej pory. Zobaczymy, co się stanie w sobotę.

Ma pan jakiś sposób na przygotowanie do meczu? Coś specjalnego?

– Niekoniecznie. Wiadomo, że chcę jak najwięcej wiedzieć o obrońcach rywala, sam jestem przecież strzelcem. I to wszystko. Koncentruję się na sobie. Mam nadzieję, że uda się podtrzymać strzelecką formę.

Na trybunach podczas tego meczu będzie 24 tysiące kibiców. Jak to na was oddziaływuje?

– Wiadomo, że to wielkie wsparcie. Kibice są zawsze z nami. Czujemy to na boisku.

Zdarza się, że w meczach gracie nierówno. Przykładem ostatnie spotkania z Koroną albo z Sandecją. Dlaczego tak się dzieje?

– Rzeczywiście, nie jesteśmy w stanie zawsze utrzymać dobrej dyspozycji przez cały mecz. Czasami to nie jest proste. To wynika z faktu, że gramy dużo meczów, nie tylko w lidze, ale i w pucharze. Wiele spotkań już za nami. Ale najważniejsze, że w lidze jesteśmy na czele, jesteśmy też blisko półfinałów Pucharu Polski.

Gracie prawie ciągle tym samym składem zarówno w lidze, jak i w rozgrywkach pucharowych. Jak się czujecie?

– Świetnie. Jesteśmy w dobrej formie fizycznej. Jesteśmy w takiej dyspozycji, że już cieszymy się na ten sobotni mecz. A poza tym wkrótce czeka nas przerwa od ligi [reprezentacja rozgrywa mecze towarzyskie – przyp.aut.].

Jak to się dzieje, że jest pan aż tak skuteczny w polskiej ekstraklasie?

– Robię to samo i gram tak samo jak w zeszłym sezonie (śmiech). Ale liczby rzeczywiście są dużo lepsze. W ostatnich trzech miesiącach strzeliłem więcej goli niż przez resztę tego roku. Najważniejsze, że chcę pomagać drużynie ile tylko mogę.

Która bramka z tych strzelonych dla Górnika jest dla pana najważniejsza?

– Ta strzelona w Puławach w I lidze, w ostatnim meczu tamtego sezonu [Górnik wygrał 1:0 – przyp.aut.]. Awans był naszym celem, naszym marzeniem. To było tak ważne dla kibiców, którzy byli z nami w Puławach, ale także dla tych, którzy czekali na nas w Zabrzu.

A bramka najpiękniejsza?

– Nie mogę wybrać jednej. Ważne, że dają punkty.

Który z młodych piłkarzy Górnika może zrobić karierę?

– Myślę, że siłą jest drużyna jako całość, każdy z nas. Każdy może pomóc każdemu – to jest nasza bardzo mocna strona.

Ma pan jakieś ulubione miejsce w Zabrzu poza stadionem?

– Na co dzień mieszkam nie w Zabrzu, a w Gliwicach. Za dużo z domu nie wychodzę, ale lubię spacerować, wszyscy są mili. Ludzie chcą, żebym tutaj był.

Baskijski pan zna?

– Trochę mówię, ale to bardzo trudny język, chyba jeszcze trudniejszy niż polski! Brat za to zna, uczył się w szkole.

Też gra w piłkę?

– Tylko amatorsko.

Kogo z Górnika poleciłby pan selekcjonerowi Adamowi Nawałce?

– Pytacie, czy ja bym poszedł do reprezentacji? Trener nie myśli o mnie, ja nie mam szans (śmiech). A tak poważnie: myślę, że do reprezentacji nadałoby się bardzo wielu piłkarzy Górnika. Jesteśmy na czele tabeli, więc selekcjoner musi obserwować naszą drużynę pod kątem gry w drużynie narodowej [ostatecznie selekcjoner na mecze z Urugwajem i Meksykiem powołał Damiana Kądziora i Rafała Kurzawę, przyp.aut.].

Rozmawiał i notował: Paweł Czado

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem