Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piłkarze Górnika od początku spotkania atakowali z dużą pasją. W 5. minucie świetnym podaniem do Łukasza Wolsztyńskiego popisał się Maciej Ambrosiewicz. Napastnik Górnika pomknął prawym skrzydłem, ale fatalnie dograł do Igora Angulo i obiecująca akcja spełzła na niczym. Chwilę później było 1:0. Wolsztyński zrehabilitował się dobrym podaniem do Damiana Kądziora, a powołany niedawno do kadry Adama Nawałki pomocnik z bliska trafił do bramki.

Gra pod dyktando zabrzan

Zabrzanie bezapelacyjnie dominowali na murawie. W 18. minucie fenomenalnym, kilkudziesięciometrowym przerzutem popisał się Wolniewicz, na strzał z pierwszej piłki zdecydował się Wolsztyński, ale futbolówka trafiła tylko w boczną siatkę. Chwilę później Rafał Kurzawa z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę!

W 26. minucie zabrzanie podwyższyli prowadzenie na 2:0. Fatalnie zagraną piłkę przez Adnana Kovacevicia przechwycił Igor Angulo – Bask przebiegł z nią kilka metrów i precyzyjnym strzałem przy słupku nie dał szans Maciejowi Gostomskiemu. Była to 13. bramka Angulo w Ekstraklasie w tym sezonie!

Świetne zawody Kądziora

Z biegiem czasu piłkarze Korony wyraźnie się rozochocili. Na bramkę Tomasza Loski strzelali Mateusz Możdżeń i Goran Cvijanović, ale golkiper Górnika poradził sobie z tymi uderzeniami. Napór gości przyniósł efekt. W 41. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jakuba Kiełba piłkę na bramkę uderzał Dejmek, futbolówka odbiła się jeszcze od Matuszka i wpadła do siatki. To nie był jednak koniec emocji w pierwszej połowie spotkania. Odpowiedź Górnika była piorunująca. Angulo w heroiczny sposób wywalczył piłkę, przejął ją Wolsztyński, który dograł do Kądziora, a pomocnik zabrzan zmusił Gostomskiego do kapitulacji.

W poczynania Górnika wdarła się niefrasobliwość

W drugiej połowie inicjatywę przejęli podopieczni Gino Lettieriego. Kilka bardzo groźnych akcji prawą stroną boiska przeprowadził Bartosz Rymaniak, ale jego dośrodkowania skutecznie blokowali defensorzy Górnika. W 55. minucie bliski zdobycia drugiej bramki dla Korony był Kiełb – uderzenie pomocnika gości było jednak minimalnie niecelne. Duże ożywienie w szeregu Korony wniósł Nika Kaczarawa, który zastąpił na murawie Kovacevicia. Nadal jednak z akcji gości niewiele wynikało. Aż do czasu. W 73. minucie pięknym, plasowanym strzałem popisał się Cvijanović. Loska wyciągnął się jak długi, ale nie był w stanie sięgnąć piłki. Kilka minut później doskonałej okazji na podwyższenie rezultatu nie wykorzystał Igor Angulo – Bask trafił prosto w ręce Gostomskiego. Ta sytuacja zemściła się już kilka minut później. W samej końcówce spotkania strzałem z bliskiej odległości do remisu doprowadził Kiełb. Można śmiało stwierdzić, że Górnik zwycięstwo w meczu z Koroną stracił na własne życzenie...

Górnik Zabrze – Korona Kielce 3:3 (3:1)

Bramki: 1:0 (Kądzior 6.), 2:0 (Angulo 26.), 2:1 (Matuszek sam. 41.), 3:1 (Kądzior 45.) 3:2 (Cvijanović 73.) 3:3 (Kiełb 84.)

Górnik: Loska – Wolniewicz, Wieteska, Matuszek, Koj – Kądzior (75. Grendel Ż), Ambrosiewicz, Żurkowski (53. Szeweluchin), Kurzawa Ż – Angulo, Ł.Wolsztyński (57. Urynowicz)

Korona: Gostomski – Miś (32. Cvijanović Ż), Kovacević (60. Kaczarawa), Możdzeń, Żubrowski – Jukić, Pape Diaw Ż, Rymaniak, Kiełb – Dejmek, Soriano (60. Cebula)

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Widzów: 22 708

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.