Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po słabym z obu stron początku, kiedy z trudem konstruowane ataki bez problemu były rozbijane przez rywali, przy odrobinie szczęścia piłkarze z Nowego Sącza mogli wyjść na prowadzenie. W 20. minucie mocno z głębi pola w pole karne zagrał były piłkarz Piasta Patrik Mraz, ale jego dobrego dośrodkowania nie sięgnął Aleksander Kolew. Chwilę później znowu zagrywał Mraz, tyle że z rzutu rożnego, ale Płamen Kraczunow nie zdołał pokonać Dobrovija Rusova.

Niedługo potem odpowiedzieli gospodarze. W 29. minucie gliwiczanie wrzucali piłkę z autu na wysokości pola karnego. Hebert zagrał mocno w pole karne, a po sporym zamieszaniu futbolówkę pod nogi dostał Aleksandar Sedlar, który przyjął piłkę i już wydawało się, że nic z tego nie będzie. Jednak bierność Adriana Basty pozwoliła Serbowi wpakować piłkę do siatki.

Piast mógł pójść za ciosem. W 33. minucie na środku boiska Maciej Jankowski odebrał piłkę Grzegorzowi Baranowi. Piłkarz Piasta popędził na bramkę i koncertowo zmarnował sytuację sam na sam z Michałem Gliwą, próbując strzału zewnętrzną częścią stopy.

Najciekawsza w pierwszej połowie była sama końcówka. Minutę przed przerwą jak z armaty w stronę bramki huknął Mateusz Cetnarski. Piłka zmierzająca w prawe okienko bramki odbiła się od poprzeczki i szybko wypadła z powrotem na boisko, a mecz toczył się dalej. Do akcji wkroczył jednak VAR i po chwili sędzia Jarosław Przybył dostał informację, że Cetnarski zdobył gola, bo piłka odbiła się za linią bramkową.

Po zmianie stron gra znów była mało konkretna, za to jej tempo przyzwoite. Gliwiczanie oddali inicjatywę gościom z Nowego Sącza, którzy byli częściej przy piłce, ale niewiele z tego wynikało.

W 73. minucie Michal Papadopulos miał idealną sytuację, aby dać Piastowi prowadzenie. Piłkę wyłożył mu Joel Valencia, ale napastnik Piasta strzałem z woleja trafił w bramkarza.

Co nie udało się gliwiczanom, zrobili piłkarze Sandecji. Tomasz Brzyski popisał się fantastyczną wrzutką w pole karne, a mający sporo miejsca wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Filip Piszczek głową umieścił piłkę w siatce.

Jednak raz jeszcze okazało się, że futbol jest przewrotny. Sędzia Jarosław Przybył doliczył aż sześć minut. W tym czasie aktywny był Denis Gojko, ale wychowanek Piasta nie zdziałał nic w pojedynkę. Wywalczył jednak rzut rożny, po którym gospodarze uratowali cenny punkt. Gojko dośrodkował, najpierw Valencia trafił w słupek, ale skutecznie dobił Mateusz Mak, czym delikatnie poprawił humory kibiców Piasta.

Piast Gliwice – Sandecja Nowy Sącz 2:2 (1:1)

Bramki: 1:0 Sedlar (29.), 1:1 Cetnarski (44.), 1:2 Piszczek (78. głową), 2:2 Mak (90. + 5.)

Piast: Rusov – Konczkowski, Korun Ż, Hebert, Pietrowski – Jagiełło (79. Gojko), Dziczek (85. Mak), Sedlar, Jankowski (66. Angielski), Valencia – Papadopulos.

Sandecja: Gliwa – Basta, Kraczunow, Piter-Bucko, Mraz – Dudzic (75. Piszczek), Cetnarski, Baran, Trochim (77. Korzym), Danek (63. Brzyski) – Kolew.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 4248.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.