Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Były reprezentant Polski ma sprawić, że GKS będzie liczył się w walce o awans. Podczas pierwszego spotkania z dziennikarzami mówił o:

O przejmowaniu drużyny z rąk Jurija Szatałowa

– Zdarzyło się to już w Zawiszy Bydgoszcz. Wcześniej spotykaliśmy się również na boisku, czy w czasie trenerskich konfrontacji. Taka zamiana to nie jest przypadek miły dla trenerów...

O pracy w Tychach

– Generalnie to, gdy klub decyduje się na zmianę trenera, to jest jakiś problem. Problem, który nie musi wynikać z winy szkoleniowca. Taka jest piłka. Takie jest życie. Każdy trener ma swoją filozofię pracy z zespołem. My też będziemy teraz pracować inaczej, niż to było wcześniej. Nikt nie ma patentu na wygrywanie, a czas pokaże czy moje pomysły okażą się skuteczne. Mam nadzieję, że tak. Większość drużyn, które dotąd prowadziłem, cechowała dobra organizacja gry. Staraliśmy się prowadzić grę. Dominować na boisku. Do tego potrzebne jest kilka czynników. Na pewno dobre przygotowanie fizyczne piłkarzy. Na pewno również mocna psychika. W Tychach jest wielu doświadczonych graczy i nie myślę tutaj tylko o wieku, ale i dokonaniach tych graczy. To zawodnicy, którzy znają pierwszoligowe realia. A to nie są łatwe rozgrywki.

O filozofii pracy

Będzie trochę twardej ręki, ale i trochę partnerstwa. Trzeba znaleźć złoty środek. Nie można tylko krzykiem i batem, bo to działa tylko na krótki okres. Prowadzenie zawodowej drużyny piłkarskiej wymaga balansu.

Trzeba rotować różnymi bodźcami. Nie wolno uwłaczać piłkarzom. Odbierać im godności. Piłka to nasz zawód. Pobieramy za to pieniądze. To oznacza, że powinniśmy to robić rzetelnie i z pasją.

O znajomych

Pracowałem już z Łuszkiewiczem i Piotrem Ćwielongiem. To pomaga. Znają już moją filozofię pracy, a dzięki temu mogą ją też przekazać kolegom z drużyny. Wyjaśnią im szybciej lub po raz kolejny czego od nich oczekuję.

O pierwszym telefonie

– Moje rozmowy o przejęciu GKS-u trwały krótko. Nie zdążyłem jeszcze zapomnieć jak się pracuje w I lidze. Śledziłem wyniki. Wiem, że miejsce GKS-u jest na dziś niezadowalające. Nieadekwatne do potencjału tej drużyny. Myślę jednak, że z podobnymi problemami zmagają się drużyny nawet lepsze od GKS-u. Postaramy się temu zaradzić. Uwypuklić to co mamy najlepsze.

O stadionie GKS-u

– Jest piękny. Musimy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej stał się areną zmagań dla rywalizacji w ekstraklasie. Wszyscy życzliwi GKS-owi czekają na taki sukces.

O pierwszych dniach w Tychach

– W sobotę gramy z Puszczą Niepołomice, więc czasu jest niewiele. Będziemy pracowali nad organizację gry, nad taktyką. Nie chcę jednak za wiele mówić o szczegółach. Naszym problemem jest gra obronna. I nie mówię teraz tylko o czterech obrońcach. To musi być praca całej drużyny. Będę kładł na to duży nacisk.

Nie będzie rewolucji w składzie. Wierzę, że zawodnicy GKS-u sprostają zadaniu jakie przed nimi postawię. Nie sprzedam im na dzień dobry zbyt wielu informacji. Zawodnik ma na boisku grać, a nie analizować w kółko założenia trenera. Informacje muszą być więc konkretne. Będziemy również pracować nad sferą mentalną. Psychika w zawodowym sporcie to połowa sukcesu.

O analizie meczów

– Nie widziałem wszystkich meczów GKS-u, ale oglądałem ostatnie spotkanie z Miedzią Legnica. Na pewno musimy poprawić organizację gry w chwili straty piłki. Na tym musimy się skupić przed najbliższym spotkaniem o punkty. Ofensywę warto czasami zostawić kreatywności zawodników.

O awansach

– Trzy razy wprowadzałem drużyny do ekstraklasy. W minionym sezonie zabrakło punktu, żebym tego samego dokonał z Miedzią Legnica. Teraz możemy, gdybać, gdzie ten punkt zgubiliśmy... W większości meczów prowadziliśmy grę. Mieliśmy nad nimi kontrolę. Teraz stoję przed kolejnym wyzwaniem i wierzę, że tego punktu już mi nie zabraknie.

O karierze piłkarza

– Na pewno łatwiej jest trenerowi, który ma za sobą udaną przeszłość piłkarską. Nie mówię, że to warunek konieczny, ale na pewno pomaga. Po prostu zawodnicy czują, że mówi do nich człowiek, który wiele doświadczył na boisku. To atut, który pozwala szybciej reagować. Pomaga w osiągnięciu celu.

O przyszłości

Życzę sobie zdrowia. Bo to najważniejsze. Praca trenera jest bardzo odpowiedzialnym zajęciem. Jest stresująca. Jeżeli człowiek wstaje rano i nic mu nie dolega, to łatwiej przystąpić do pracy z wiarą i entuzjazmem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.