Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem gry Piasta Gliwice. Przyjeżdżał na stadion rozpędzonego lidera jako drużyna z ogona tabeli i trzeba bez ogródek przyznać, że dał radę. Spokojnie obroniłaby się teza, że przegrał niezasłużenie, bo stracił jedynego gola po karnym, którego nie powinno być. Widać, że Waldemar Fornalik i jego sztab uważnie przeanalizował sposób gry Górnika i potrafił wyciągnąć wnioski. Piast przez większość meczu bardzo umiejętnie neutralizował gospodarzy. Na tyle, że zabrzanie nie tyle nie potrafili wykorzystać sytuacji, co w ogóle ich stworzyć! 

Słyszałem opinie, że Górnik zagrał słaby mecz, ale nie mogę się z nimi zgodzić. Moim zdaniem przede wszystkim to gliwiczanie zagrali świetny! Konsekwentnie realizowali wytyczne z szatni. Bardzo podobali mi się dziś Hebert i Aleksandar Sedlar (ten ostatni to paskudnie złośliwy zakapior, ale przecież każda drużyna takich potrzebuje).

Niemniej brawa dla Górnika, bo jeszcze raz powtórzę: silne drużyny poznaje się po tym, że wygrywają nawet, jeśli im nie idzie.

Jednak jak dobre wrażenie stworzył w Zabrzu Piast tak fatalne – jego kibole. Nieuszanowanie minuty ciszy to jedynie chamstwo, ale rzucanie petardami na sektory, gdzie poniżej siedzieli normalni, niczego niespodziewający się kibice Górnika (były tam również dzieci), to już zwykły bandytyzm. A bandziorów trzeba traktować jak bandziorów – z całą należną surowością.

Dlatego gratulując Waldemarowi Fornalikowi drużyny z którą, spodziewam się, jeszcze wiele osiągnie jednocześnie współczuję, że musi znosić tałatajstwo robiące Piastowi złą robotę.

PS Dziękuję Ekstraklasie jako patronowi „Opowieści o złotych latach". Widzieć na bandach ledowych podczas ligowego meczu własne nazwisko jako autora książki o Górniku to zaskakujące – przyznaję – przeżycie. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.