Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeśli się uda, będziemy mieli okazję pierwszy raz zobaczyć na Śląskim wielu byłych wybitnych piłkarzy. Choćby Ronaldinho – Brazylijczyk nigdy wcześniej w Chorzowie nie był, może uda się chociaż teraz? Nie mówcie, że nie chcielibyście go zobaczyć. To ciągle żwawy 37-latek, który uwielbia sztuczki techniczne.

Jednak tak naprawdę Stadion Śląski wraca do żywych przede wszystkim po to, żeby znowu gościła w Chorzowie reprezentacja Polski. Przypominam, że w 1993 roku Polski Związek Piłki Nożnej nadał mu – jako pierwszemu w Polsce – status Stadionu Narodowego. Przypominam również, że nigdy nie cofnął tej rekomendacji.

Oczywiste jest, że nikt na Górnym Śląsku nie może uzurpować sobie praw, by każdy mecz biało-czerwonych o punkty rozgrywać w Chorzowie. To byłoby niesprawiedliwe. Ale Śląski nie miał monopolu na kadrę: w latach 60. biało-czerwoni grali w Chorzowie (także towarzysko) – 12 razy, w złotych latach 70. – 10 razy, w latach 80. – 8 razy.

Byłoby wspaniałą wiadomością, gdyby przynajmniej RAZ W ROKU polska reprezentacja grała w Chorzowie mecz międzypaństwowy. Jedno jest dla mnie  oczywiste: należy jak najszybciej skończyć z monopolem Stadionu Narodowego w Warszawie na mecze reprezentacji Polski o punkty. W 2015 roku Polski Związek Piłki Nożnej przedłużył ze spółką PL.2012+ umowę na wynajem Stadionu Narodowego. Na jej mocy piłkarska reprezentacja Polski wszystkie mecze eliminacji mistrzostw Europy i mistrzostw świata będzie rozgrywać w Warszawie co najmniej do końca 2020 roku. Pacta sunt servanda, ale miejmy nadzieję, że nie „co najmniej”, a „co najwyżej”!

„Stadion Narodowy w Warszawie jest wspaniały i powinny się na nim odbywać mecze reprezentacji Polski”. To zdanie polega na prawdzie. Ale zdaniu „Stadion Narodowy w Warszawie jest wspaniały i tylko tam powinny się odbywać mecze reprezentacji Polski” – mówimy nie. Bo Stadion Śląski jest równie wspaniały jak ten warszawski. I znowu, po latach, zasługuje na wielkie mecze reprezentacji Polski.

Czego państwu i sobie życzę.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.