Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Myślę, że dobrze przepracowaliśmy ten dość krótki okres przygotowawczy. Po rozegranych sparingach jestem optymistycznie nastawiony do tego, co przed nami. Nie wygraliśmy ich, ale graliśmy z mocnymi zespołami i zaprezentowaliśmy się naprawdę dobrze. Jestem podbudowany tym, co piłkarze pokazali w meczach z Hapoelem Beer Szewa, Fulham czy w pierwszej połowie spotkania z Sigmą Ołomuniec. To jest coś, o co nam w tej grze chodzi. Mieliśmy lepsze i słabsze momenty, ale w tym sporcie tak to już jest. Generalnie chcemy się utrzymywać przy piłce, stwarzać sytuacje, przejmować kontrolę nad meczem poprzez „małą grę” na połowie przeciwnika. Mamy dużo zawodników o olbrzymim potencjale właśnie do takiej gry i próbujemy to wykorzystać – mówi szkoleniowiec.

Bolesne wspomnienie

Poprzedni sezon Piast również rozpoczął meczem z Cracovią. To bolesne wspomnienie, gdyż gliwiczanie przegrali aż 1:5. – Obojętnie, czy wygralibyśmy pięć meczów sparingowych, to pierwsze spotkanie w lidze jest znakiem zapytania. Mogę czuć, że zrobiliśmy wszystko jak należy oraz że drużyna gra tak, jak tego oczekuję, ale do końca panuje niewiadoma – dodaje.

W Krakowie latem zmienił się przede wszystkim trener. Jacka Zielińskiego zastąpił Michał Probierz. – Nowy trener trochę przebudował tę drużynę. Kilku zawodników odeszło, kilku przyszło, ale nie mamy kogo się obawiać. Do Krakowa jedziemy z wiarą, że do Gliwic wrócimy z trzema punktami. Postaramy się zaburzyć plan przygotowany przez Michała Probierza, jakikolwiek by on nie był. Skoncentrujmy się na naszej grze i tym, co mamy robić na boisku, bo to jest najważniejsze. Istotne jest, aby dobrze wejść w sezon i rozpocząć go zdobyciem trzech punktów. Nie ma nic lepszego od wygrywania meczów. Do Krakowa jedziemy z myślą o zwycięstwie – zaznacza.

Sposób na Kostię

W drużynie z Gliwic Probierz spotka swojego podopiecznego z Białegostoku, czyli Konstantina Vassiljeva. – Zdaję sobie sprawę z tego, że Michał Probierz bardzo dobrze zna Kostię, ale mamy też innych zawodników, którzy potrafią grać w piłkę. W środku pola jest przecież Gerard Badia, Sasa Zivec, Martin Bukata, Patryk Dziczek i Radek Murawski... To są piłkarze, którzy spokojnie dawali sobie radę i myślę, że tak będzie również w tym sezonie. Nie będziemy opierali założeń na jednym zawodniku. Przeciwnicy wyłączą go z gry i maszyna przestaje funkcjonować? Nie, to byłoby za proste – mówi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.