Eksperyment z trenerem Krzysztofem Warzychą na razie nie wypalił. Warzycha to poczciwy i ambitny synek ze Śląska. Wygląda jednak, że wysłano w Himalaje człowieka, który dotąd wspinał się po skałkach na Jurze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mija dziesięć lat od powrotu Ruchu Chorzów do ekstraklasy. W tej dekadzie z ligą żegnały się wszystkie drużyny, które w tym czasie rywalizowały z niebieskimi. Spadały więc Górnik Zabrze, Odra Wodzisław, Polonia Bytom, Zagłębie Sosnowiec, Piast Gliwice, Podbeskidzie Bielsko-Biała... Wiele wskazuje na to, że na koniec tego dziesięciolecia do pierwszej ligi trafi i Ruch.

Eksperyment z trenerem Krzysztofem Warzychą na razie nie wypalił. Warzycha to poczciwy i ambitny synek ze Śląska. Wygląda jednak na to, że wysłano w Himalaje człowieka, który dotąd wspinał się po skałkach na Jurze. Tymczasem utrzymanie Ruchu w lidzie to było i wciąż jest zadanie warte zimowego wejścia na K2.

Nie twierdzę z Waldemarem Fornalikiem na pewno by się udało. Szanse na to na pewno byłyby jednak większe. Tak jak większe jest doświadczenie byłego selekcjonera i ludzi, którzy z nim współpracowali.

Ktoś powie, że Fornalik odszedł przecież sam. Zostawił Ruch w potrzebie. To prawda, ale wcześniej udało się też podkopać jego autorytet w drużynie i wątpić w jego pracę. Fornalik to trener, który lubi czuć wsparcie osób zarządzających klubem. Od chwili, gdy władzę przejął tymczasowo Aleksander Kurczyk, takiego wsparcia już nie miał.

Nie dla Buli piwo

Ruch ma za sobą cztery mecze w grupie spadkowej. Dwa zremisował, dwa sromotnie przegrał. Po zremisowanych spotkaniach z Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock trener Warzycha mówił, że teraz powinno być łatwiej, bo przecież za niebieskimi dwa najtrudniejsze spotkania.

Było tymczasem zupełnie na odwrót. To właśnie te syte drużyny. Drużyny rozczarowane tym, że na ostatniej prostej przegrały walkę o mistrzowską ósemkę, były rywalami najłatwiejszymi. Teraz, gdy są już pewne utrzymania, to gra z nimi będzie jeszcze większą przyjemnością.

W kolejnych meczach Ruch skompromitował się we Wrocławiu (0:6) i dostał lanie na Cichej od Piasta Gliwice (0:3). Znamienne jest też to, że w dwóch pierwszych meczach Ruch grał jeszcze według taktyki i pomysłów kadrowych Fornalika. W kolejnych spotkaniach niebiescy zaczęli się już zmieniać. Zmienił się też sposób przygotowań do meczów. Obciążenia fizyczne. To była odważna operacja na żywym organizmie. Pacjent jej nie przeżył. Do tego dochodzą problemy finansowe. Wykłócanie się z zawodnikami o to, czy należą im się premie, czy nie, gdy ci siedzą już w autobusie na mecz do Wrocławia. To nie mogło skończyć się niczym dobrym.

Stary kibic Ruchu opowiedział mi, jak to w starych dobrych czasach piłkarze z Cichej przeżywali porażki i odczuwali presję kibiców. Gdy Bronisław Bula, znakomity napastnik niebieskich, zmarnował w meczu dobrą okazję, to nie miał potem prawa pokazywać się na chorzowskiej ulicy. Raz wybrał się do baru na piwo, to go ludzie za drzwi wyrzucili. Bula płakał na ulicy, a w kolejnym spotkaniu był najlepszy na boisku.

Czy dziś taka sytuacja mogłaby się powtórzyć? Czy jakiś piłkarz zapłacze po spadku Ruchu? W tym wszystkim fason trzymają tylko kibice. Gdyby ktoś zagubiony zajrzał na Cichą podczas spotkania z Piastem, to mógłby pomyśleć, że Ruch gra właśnie mecz o mistrzostwo Polski. Bo taki to był doping.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Synecek tys fajny c.i.u.l . """Heehee
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Ruch to patologiczny klub pod każdym względem,począwszy od zarządu a kończąc na kibicach. Śląsk się cieszy że patologia spod znaku R-ki pogrąża się w własnym szambie,nikt śmierdziele za wami płakać nie będzie :)
    @synecek szukaj flagi , szukaj dziurosynu! Szukaj ,no szukaj cyganku. A potem na policję zdać sprawozdanie . No już parchaty śmieciu.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0