Fatalna gra w drugiej połowie meczu z Piastem oddaliła piłkarzy Ruchu Chorzów od utrzymania. Za to zasłużona radość w Gliwicach
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mecz był niezwykle ważny dla obu drużyn, a w pierwszej połowie było niestety nudno. Konkretnych akcji w zasadzie nie było, piłkarze rzadko stwarzali jakiekolwiek zagrożenie pod bramkami Libora Hrdlicki i Jakuba Szmatuły. Do takich przebłysków zaliczyć można doskonałą piłkę za obrońców graną przez Rafała Murawskiego do Macieja Jankowskiego w 9. minucie, którą jednak bardzo źle przyjął były piłkarz Ruchu Chorzów. Niebiescy najlepszą sytuację w pierwszej połowie mieli w 20. minucie, ale dobrego podania Martina Konczkowskiego nie sięgnął głową Bartosz Nowak.

Ciekawie było też chwilę przed gwizdkiem sędziego Pawła Gila na przerwę. Najpierw dobrego podania Gerarda Badii z lewej strony nie wykorzystał Jankowski, a chwilę później w boczną siatkę trafił z dystansu Łukasz Moneta.

Po przerwie goście wyszli ofensywnie, na boisko wszedł Denis Gojko i dało to efekt. Gliwiczanie kompletnie zdominowali Ruch i można było odnieść wrażenie, że w zasadzie to oni ciągle są przy piłce. Chorzowianie grali natomiast fatalnie. „Niebiescy” gubili piłkę pod nogami i mieli problemy z piłkarskim elementarzem: przyjęciem i celnym zagraniem piłki do partnera z drużyny. Ich ataki często kończyły się stratami po długim holowaniu piłki albo niedokładnym podaniu.

Przewaga gości dała im w końcu gole. W 73. minucie mocną piłkę z lewej strony w pole karne zagrał Patrik Mraz. Walczący z Gojko o dobiegnięcie do niej Paweł Oleksy niefortunnie wpakował piłkę do własnej siatki. Gliwiczanie już 60 sekund później strzelili drugiego gola. Z prawej strony do środka na wbiegającego Badię zagrał wprowadzony chwilę wcześniej Łukasz Sekulski, a Hiszpan świetnym strzałem w prawy, dolny róg bramki pokonał Hrdliczkę.

W 87. minucie, „kropkę na i” postawić mógł Sekulski, ale zmarnował świetną okazję. Co nie udało się napastnikowi Piasta, udało się jego obrońcy. Minutę później, z lewej strony na głowę Heberta zagrał Gojko, a znany ze swych świetnych warunków stoper gliwiczan, głową wpakował piłkę do siatki, dobijając rywala zza miedzy.

Ruch Chorzów – Piast Gliwice 0:3 (0:0)

Bramki: 0:1 Oleksy (73., samobójcza), 0:2 Badia (74.), 0:3 Hebert (88.)

Ruch: Hrdlicka – Konczkowski, Grodzicki, Kowalczyk, Oleksy Ż – Nowak (79. Visnakovs), Walski (63. Przybecki), Urbańczyk, Trojak. Moneta – Arak (68. Niezgoda)

Piast: Szmatuła – Pietrowski, Sedlar Ż, Hebert, Mójta (31. Mraz) – Korun (46. Gojko), Murawski – Badia, Zivec, Jankowski – Papadopulos (73. Sekulski) sędziował: Paweł Gil (Lublin) widzów: 6437

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem