Piast Gliwice wyszarpał punkt Arce Gdynia (1:1). Po meczu w lepszym nastroju był trener Piasta Dariusz Wdowczyk.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Myślę, że z przebiegu ten jeden punkt nam się należał. Nawet grając w dziesiątkę [po drugiej żółtej kartce dla Sedlara – przyp.red.] potrafiliśmy przycisnąć Arkę. Walczyliśmy do końca. Za to dziękuję zespołowi, jak również za to, że nie załamaliśmy się po stracie zawodnika. Byliśmy z piłką na połowie Arki, może nie mieliśmy wielu sytuacji, ale potrafiliśmy zdobyć bramkę. Jestem zadowolony, że nie wracamy do Gliwic z pustym kontem – mówił trener Wdowczyk.

– Nie jest to dla nas dobry wieczór. Mieliśmy wygraną na wyciągnięcie ręki. Mieliśmy jednego zawodnika więcej, ale nie było to widoczne. Piłka jest brutalna, znów doświadczyliśmy tej brutalności. Mieliśmy wcześniej kontrę, mogliśmy wycofać piłkę i rozgrywać od tyłu. Straciliśmy piłkę, Piast zaatakował i miał rzut wolny, po którym padł gol. Nie wiem za jakie grzechy nas to spotyka. Te punkty nam uciekają – przyznał Leszek Ojrzyński, trener Arki.

– Widowisko nie zachwyciło. Mówiłem zawodnikom, że walczymy o życie. Już w pierwszej połowie nie wyglądało to dobrze fizycznie. Niektórzy zawodnicy biegali mniej niż z Wisłą Płock. Dopiero poznaję drużynę. Można było to lepiej rozegrać piłkarsko i biegowo. Chłopcy się starali, ich też to boli. Teraz gramy już we wtorek, mamy mniej odpoczynku niż inne drużyny, ale będziemy się przygotowywać do kolejnych spotkań, by Ekstraklasa została w Gdyni – dodał.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem