Pierwsze co powiedziałem trenerowi Wdowczykowi po mianowaniu mnie na stanowisko dyrektora, to że nie wyobrażam sobie bym w jakikolwiek sposób mieszał się do codziennego zarządzania pierwszą drużyną. Nie ma takiej możliwości. Moje zadania są inne - mówi Łukasz Piworowicz, który został dyrektorem sportowym Piasta Gliwice.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nowy dyrektor będzie odpowiadał za trzy obszary: kadra młodzieżowa, skauting i analizę drużyn. Podstawą będzie współpraca z trenerem Dariuszem Wdowczykiem. Dyrektor ma być równorzędny w klubowej strukturze z trenerem pierwszego zespołu.

Paweł Czado: Jaki model futbolu pan preferuje? Wiadomo, że liczy się wynik, ale czy także styl gry?

Łukasz Piworowicz: – Moim marzeniem byłoby gdyby Piast w najbliższych latach wypracował własne sportowe DNA, wizję dotyczącą tego w jaki sposób gra się w piłkę nożną w Piaście Gliwice. Jeżeli komukolwiek na świecie powiemy, że przyjeżdża Barcelona każdy będzie wiedział czego może oczekiwać. Jeśli w Polsce powiemy, że przyjeżdża zespół Michała Probierza to wielu ludzi będzie wiedzieć jak ten zespół zagra. Chodzi właśnie o coś takiego: o spójny pomysł na to jak klub będzie prowadzony w perspektywie wielu lat. Oczywiście takie założenie wymaga pracy wszystkich ludzi w klubie. Pod taki model funkcjonowania chcielibyśmy w przyszłości ułożyć również całe szkolenie młodzieży oraz proces rekrutacji zawodników.

Nie chcemy sytuacji w której po zmianie trenera o 180 stopni odwraca się model i sposób gry a zawodnicy, których pozyskiwaliśmy z trudem przez dwa-trzy sezony nagle okazują się nieprzydatni do nowego sposobu i systemu gry preferowanych przez nowo zatrudnionego szkoleniowca.

Najtrudniejsze w tym jest uzyskanie wspólnej wizji aprobowanej przez wszystkich w klubie. Własną wizję oczywiście mam, ale nie mam zamiaru jej narzucać klubowi. Musi obowiązywać wspólnie wypracowana idea. Nie rozpoczęliśmy jeszcze wewnątrz klubu dyskusji na ten temat więc nie będę zdradzał szczegółów. Uważam, że to nie jest żadna mrzonka, ale konieczność.

Sportowe DNA nie będzie wchodziło w takie szczegóły jak ustawienie formacji albo system gry. Bardziej chodzi o ogólne podejście: o to czy jako klub preferujemy grę ofensywną czy raczej defensywną, o to czy preferujemy zawodników, którzy są dobrzy technicznie, czy raczej takich, którzy opierają się na sile, dynamice i motoryce. Wizja ma odpowiadać na tego typu pytania. W moim przekonaniu nie może być bardziej szczegółowa, dlatego że wtedy ograniczalibyśmy w jakiś sposób rolę trenera pierwszej drużyny albo drużyn młodzieżowych a szkoleniowcy muszą mieć możliwość wykazania się.

Czym konkretnie będzie się pan zajmował?

– Nadzorem na poszczególnymi działami – skautingu, analiz i kadry młodzieżowej. Do podstawowych obowiązków dyrektora sportowego będzie należało branie udziału w procesie rekrutacji nowych zawodników: same negocjacje, negocjowanie umów transferowych, warunków transferu, wszelkie decyzje personalne, opcje przedłużania umów – wszystko to będzie w moich kompetencjach

Moim priorytetem jest zacieśnienie współpracy ze sztabem szkoleniowym. Powtarzam: chcemy zbudować w Piaście taki model funkcjonowania, w którym wszyscy w klubie idziemy w jednym kierunku, mamy wspólną strategię i wytyczone cele działania. Wszystkie wysiłki powinny się łączyć w jeden nurt, który jest spójny.

Jak będzie wyglądała współpraca z trenerem Dariuszem Wdowczykiem przy założeniu, że wasze stanowiska w klubie mają równorzędne?

– Chcemy wprowadzić model, w którym współpracować będziemy bardzo ściśle. Dział skautingu działa w klubie dłuższy okres, efekty jego pracy są widoczne. Trener będzie na bieżąco z postępem prac tego działu. Regularne spotkania z trenerem Wdowczykiem wyłączają możliwość jakichkolwiek większych rozbieżności odnośnie zawodników, którzy mieliby przyjść gdyż to będzie ciągły proces. To nie będzie tak, że spotkamy się w pierwszym dniu okienka transferowego i zdecydujemy kogo skreślamy a kogo nie. Nad transferami letnimi pracujemy przez cały okres trwania rundy wiosennej a docelowo chciałbym żebyśmy pracowali nad nimi już w trakcie trwania rundy jesiennej – po to żeby wykorzystać możliwość kontraktowania zawodników na pół roku przed wygaśnięciem ich kontraktów w poprzednim klubie.

Spotkał się pan już z trenerem Wdowczykiem?

– Jesteśmy już po kilku spotkaniach. Pracowałem w klubie zanim zostałem dyrektorem więc kontakt z trenerem miałem już wcześniej. Brałem udział choćby w komponowaniu składu sztabu szkoleniowego trenera.

Pierwsze co powiedziałem trenerowi Wdowczykowi po mianowaniu mnie na stanowisko dyrektora, to że nie wyobrażam sobie bym w jakikolwiek sposób mieszał się do codziennego zarządzania pierwszą drużyną. Nie ma takiej możliwości. Moje zadania są inne.

Chcę zbudować relację z trenerem na zasadzie współpracy. Z moich wcześniejszych doświadczeń wynika, że w żaden sposób nie sprawdzają się transfery zawodników, których trenerzy sobie nie życzą w drużynie. Nawet dobry zawodnik sprowadzony do klubu, którego trener nie widzi w składzie nie rozwinie skrzydeł i „nie sprzeda się” w tym klubie. Piłkarze to przecież ludzie i muszą czuć poparcie trenera – osoby, która decyduje o ich roli w klubie i ich przyszłości. Jestem daleki od tego żeby robić transfery na przekór trenerowi. Nie chodzi o to, że nie jestem w stanie tego przeprowadzić, ale o to, że to mija się z celem.

Jeżeli trener będzie życzył sobie sprowadzić do klubu jakiegoś zawodnika, to my taką informację dostaniemy znacznie wcześniej i będziemy mieli czas żeby wdrożyć proces analizy przedrekrutacyjnej. Na tej podstawie będziemy wspólnie podejmować decyzje czy zawodnik jest wystarczająco dobry, czy jest potrzebny.

Znam priorytety transferowe, mamy już sprecyzowane na jakie pozycje będziemy szukać zawodników, mamy także ustalone ramy finansowe w jakich możemy się poruszać. Grupa zawodników wstępnie wyselekcjonowana także już jest, przyglądamy się jej.

Co z kontraktami zawodników, którym latem kończą się kontrakty – Badii, Heberta, Pietrowskiego, Mraza...

– W niektórych przypadkach mamy możliwość dość łatwego rozwiązania problemu ze względu na zawarte opcje [na przykład przedłużenia umowy, przyp.aut.] w tych kontraktach. Z zawodnikami, którym kontrakty kończą się w czerwcu a tych opcji nie ma – podjęliśmy już rozmowy.

Zostałem powołany na stanowisko dyrektora w zeszłym tygodniu więc z czysto organizacyjnych względów za mało było czasu żeby te problemy już rozwiązań, ale każdy z tych tematów jest już w trakcie rozwiązywania. Myślę, że zmierzamy w dobrym kierunku.

Jakie są pańskie dotychczasowe doświadczenia?

– Przed przyjście do gliwickiego klubu współpracowałem z Rozwojem Katowice gdzie moją rolą było koordynowanie spraw transferowych. Potem pracowałem w dziale skautingu w Piaście. Mamy za sobą dobry rok, zrobiliśmy niezłą robotę. Przykład? Na przełomie roku pojawiła się informacja o zainteresowaniu Piasta Vamara Sanogo z Zagłębia Sosnowiec. Rzeczywiście interesowaliśmy się tym piłkarzem, obserwowaliśmy go zaraz po tym jak pojawił się w I lidze. Z tego co wiem byliśmy pierwszym klubem ekstraklasy, który zgłosił się do Zagłębia z zapytaniem o możliwość pozyskania tego gracza, było to jeszcze w listopadzie. Później śledziliśmy jego losy i przygotowywaliśmy się do złożenia konkretnej oferty.

To dobry przykład zademonstrowania jak dział skautingu funkcjonuje w Piaście: w wielu zachodnich klubach funkcjonuje stanowisko recruitment analyst. To osoba odpowiedzialna za pozyskiwanie informacji z rynku transferowego, wszelkich możliwych danych ze wszelkich możliwych źródeł.

W przypadku Sanogo zrobiliśmy szczegółowy proces analizy, opierający się o obserwację na żywo, zbieraliśmy dane z jego występów jeszcze w drużynach młodzieżowych we Francji i występów w tamtejszej trzeciej lidze i na wypożyczeniu w szóstej lidze w Anglii. Mieliśmy komplet informacji dotyczących jego problemów ze zdrowie łącznie z tym, że wiedzieliśmy jaką kontuzję miał we Fleetwood Town. Dotarliśmy do ludzi, którzy współpracowali z nim w tym klubie i wiedzieliśmy jakie jest podejście zawodnika do problemów podczas kontuzji jakie jest podejście do pracy w trakcie rehabilitacji. Sprawdziliśmy informacje prasowe. W efekcie doszliśmy do wniosku, że jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że Sanogo gra z kontuzją. W związku z tym nasza propozycja dla Zagłębia to było wypożyczenie piłkarza z opcją wykupu. Do tego nie doszło, były kluby, które mogły wydać znacznie więcej niż Piast Gliwice, ostatecznie Legia się zdecydowała, ale wydaje mi się, że byliśmy jedynym klubem, który tak poważnie i dokładnie podszedł do analizy przedrekrutacyjnej. To pokazuje sposób pracy jaki mam i jaki przynosiłem do Piasta.

Dział skautingu odpowiada za sprowadzenie takich zawodników jak Pietrowski, Korun, Barisić, Mak czy Leszczyński oraz paru młodych zawodników. Wszyscy oni trafili do Piasta ze wskazania skautów.

Oczywiście nie w każdym okienku transferowym można trafić w stu procentach, ale uważam, że jakość pracy skautingu jest w Piaście – jak na polskie warunki – na naprawdę niezłym poziomie.

Jakie rynki obserwujecie?

– Trzeba pamiętać, że są dwa ograniczenia. Pierwsze – finansowe. Trzeba mieć świadomość, że polscy zawodnicy nie są tani. Jeśli chodzi o budżet w porównaniu do innych zespołów ekstraklasy plasujemy się w dolnej ósemce. Siłą rzeczy mamy problem jeśli chodzi o konkurowanie w kwestii pozyskiwania młodych obiecujących polskich zawodników jeśli mają na nich chęć zespoły z pierwszej ósemki. Musimy zdawać sobie z tego sprawę. Drugie nasze ograniczenie to limit obcokrajowców spoza Unii Europejskiej, którzy mogą występować na boiskach ekstraklasy. Na dziś ten limit wynosi dwa, my mamy już trzech zawodników spoza unii. Dlatego wszystkie kraje nie należące do unii na dzień dzisiejszy są poza naszą uwagą, nie są celem naszych obserwacji. Zawężamy się do piłkarzy, którzy mają paszport Unii Europejskiej. Pomysły na dobrych zawodników musimy gdzieś szukać. Oglądamy wszystkie ligi centralne w Polsce, rozgrywki juniorów, śledzimy uważnie ligę czeską, słowacką, węgierską, niektóre ligi bałkańskie.

Oczywiście jesteśmy klubem, który musi korzystać z okazji rynkowych. W takich przypadkach zawsze dokładnie będziemy analizowali czy zawodnik wart jest starań i zatrudnienia. Dysponujemy dostępem do programu, który daje nam możliwość obejrzenia meczów właściwie ze wszystkich lig świata z ostatnich dwóch lat. Dlatego jeśli dostaniemy jakąkolwiek propozycje od menedżera, jesteśmy w stanie zweryfikować jego słowa i dokładnie prześledzić ostatnie dwa lata kariery konkretnego zawodnika. Jeśli uznamy, że potrzebujemy więcej materiałów – możemy je sobie ściągnąć. Nigdy nie zdarzy się sytuacja, że podpiszemy kontrakt z zawodnikiem, którego dokonania widzieliśmy tylko na płytce otrzymanej od menedżera albo na you tube. Ale nie zamykam się wcale na propozycje menedżerów. Miałem już sytuacje, że wśród setek propozycji od menedżerów kilka nazwisk zasługiwało na uwagę.

Poszukujecie ciągle napastników?

– Biorąc pod uwagę, że trener Wdowczyk będzie raczej preferował grę jednym napastnikiem i mając w składzie Papadopulosa i Jankowskiego, że latem w wypożyczenia wraca Barisić, że mamy jeszcze Angielskiego, który wypożyczony pięknie strzela w I lidze i Musiolika, który odżywa w ROW-ie Rybnik, gra całkiem nieźle – spodziewamy się, że dołączy do nas raczej któryś z piłkarzy będących właśnie na wypożyczeniu. Piast ma wielu wypożyczonych zawodników, których dział skautingu obserwuje. Będziemy starali włączać się do drużyny młodych zawodników.

Co z działem analiz?

Jednym z projektów, które chciałbym zbudować w najbliższych miesiącach to dział analiz, który będzie współpracował ze sztabem trenerskim i działem skautingu. Dział analiz będzie składał się z dwóch-trzech osób odpowiedzialnych za analizy taktyczne używanych również do analizowania procesu rozwoju poszczególnych zawodników w klubie aby był on również monitorowany. Chodzi o objęcie zawodników programami indywidualnymi, które pozwolą im wykrzesać maksimum możliwości podczas obecności w Piaście Gliwice.

Chcemy opracować modele matematyczne, które będą nam pozwalały segregować zawodników spoza obszaru zainteresowań naszej siatki skautingu. Tak żeby wyłuskiwać zawodników, którzy mogą być interesujący dla Piasta Gliwice i obserwować ich.

Nie będę osobiście angażował się w analizy, będę raczej nadzorował ich przygotowanie na potrzeby sztabu szkoleniowego tak żeby były przygotowane zgodnie z wytycznymi trenera. Będę kontrolował czy to co robi dział analiz jest robione we właściwy sposób. Zobaczymy czy warto będzie ten dział powiększać. Jeśli jego działania będą klubowi przynosić korzyści klubowi to pewnie ten dział będziemy rozwijali.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    No mam wątpliwości czy to dobry pomysł żeby nastawiac zespół na konkretny styl gry. A co madralo jak to będzie błędny kierunek jak i latala? Już dawno mówiłem dlaczego Badia grzeje ławę i tego czechoslowaka, marnowal potencjał najlepszego gracza zespołu. Uważam że mi się należy ta Twoja funkcja znam się lepiej na funkcjonowaniu klubu niż ty.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Rzeczywiście, DNO coraz bliżej. Nie ma to jak gra słów w tytule.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0