Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mecz przy Okrzei w drugiej połowie obfitował w niecodzienne emocje. Do przerwy, gliwiczanie prowadzili 1:0, żeby w 20 minut drugiej połowy, przegrywać 1:2. Ostatecznie, gole Macieja Jankowskiego i Gerarda Badii z rzutu wolnego w drugiej połowie, pozwoliły gliwiczanom zwyciężyć

– Graliśmy trochę radosny futbol. Odkąd trener Wdowczyk jest z nami, wpaja nam, że trzeba atakować, strzelać na bramkę i to przynosi pozytywne skutki. Mamy 6 punktów w dwóch ostatnich meczach, więc wrescie jest się z czego cieszyć – mówił na gorąco po meczu Bartosz Szeliga, obrońca Piasta Gliwice. – Jest nad czym pracować, bo tracimy bramki, ale najważniejsze dzisiaj jest to, że strzeliliśmy o jedną więcej. Pokazaliśmy dzisiaj jaja, walczyliśmy do końca i mamy nadzieję, że kibice będą teraz przychodzili na stadion, bo zaczyna dobrze to wyglądać – stwierdził Szeliga.

W równie dobrym nastroju był strzelec wyrównującego gola dla Piasta, Maciej Jankowski. – Badia mnie trafił tą piłką – powiedział Jankowski, który gola strzelił pierwszy raz dotykając piłki po wjeściu na boisko jako rezerwowy. – Najważniejsze jest dla nas zwycięstwo, popracowaliśmy fajnie jako zespół i te trzy punkty to zasługa całej drużyny. Musimy podtrzymać dobrą grę i pracować nad tym, aby nie tracić bramek – stwierdził.

– Każdy mecz jest trudny i każdy mecz trzeba wybiegać, ale myślę, że nasza gra napawa optymizmem, bo coraz fajniej to wygląda i milej się na to patrzy. Nasza gra nie jest już taka pchana, na siłę. To jest milsze dla oka – zakończył Maciej Jankowski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.