Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gliwiczanie grali początkowo bardzo niemrawo, popełniali wiele prostych błędów i nie mieli zbyt wielu dobrych pomysłów w ofensywie. Dopiero po 16 minutach gry Sasa Zivec oddał pierwszy celny strzał na bramkę Konrada Jałochy. Arka nie zamierzała odpuszczać: w 26. minucie piłka po strzale Mateusza Szwocha minimalnie minęła krótki słupek bramki Jakuba Szmatuły.

Piast ruszył do ataku. Najpierw, po zespołowej akcji z Martinem Bukatą, zza „szesnastki” w słupek trafił Zivec. Po półgodzinie gry gliwiczanie dopięli swego. Z lewej strony dośrodkowywał Stojan Vranjes, a w polu karnym niefrasobliwie zachował się Adam Marciniak, wybijając piłkę pod nogi Bukaty. Słowak łatwo ograł jednego z obrońców Arki i pewnie trafił do bramki Jałochy.

Piast po zdobyciu gola nadal nacierał, ale aktywność Zivca czy Badii nie przynosiła goli. Końcówka pierwszej połowy należała do gości z Gdyni. W tym okresie nie zdołali strzelić jednak bramki i duża zasługa w tym Szmatuły, który nie był przywiązany do linii bramkowej i kilka razy dobrze wypiąstkował piłkę z własnego pola karnego.

Prawdziwy mecz oglądaliśmy w drugiej połowie. Świetnie rozpoczęli ją piłkarze Grzegorza Nicińskiego. Dobrze wyprowadzona kontra Michala Papadopulosa skończyła się złym podaniem do Zivca i szybkim atakiem Arki, którego efektem był faul Urosa Koruna na Rafale Siemaszce w polu karnym. W 53. minucie sędzia Paweł Raczowski podjął dyskusyjną decyzję i wskazał na wapno, a minutę później karnego na bramkę zamienił Szwoch.

Podrażniony Piast znów ruszył do ataku. Dobrze prezentował się Zivec, który ciągle był pod grą, ale jego świetny strzał w krótki róg pięknie wyciągnął Jałocha. Mecz stał się bardzo intensywny, cios za cios. W 64. minucie precyzyjną wrzutkę z prawej strony Dariusza Formelli efektownie wykończył głową Rafał Siemaszko.

Jak jednak szybko gdynianie wyszli na prowadzenie, tak gospodarze doprowadzili do remisu. 5 minut po golu Siemaszki w pole karne mocno i precyzyjnie dośrodkował Badia, a w polu karnym odnalazł się wprowadzony minutę wcześniej Maciej Jankowski. To było piękna główka i prawdziwe wejście smoka! Były piłkarz min. Ruchu Chorzów i Wisły Kraków wniósł do gry swojego zespołu wiele świeżości. Miał jeszcze szanse na strzelenie drugiego gola, ale zabrakło dokładności.

W 83. minucie bardzo gorąco było pod bramką gości. Najpierw piłkę pod nogi Jankowskiego głową wybił bramkarz Jałocha. Ten pociągnął z piłką w okolice narożnika „szesnastki” i został sfaulowany przez Marcina Warcholaka, za co obrońca Arki zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Do wolnego podszedł Badia. Najlepszy w tym meczu piłkarz Piasta doskonale przymierzył nad murem i ustalił wynik meczu. Kibice zaczęli oczywiście skandować nazwisko hiszpańskiego pomocnika.

W końcówce gliwiczanie skutecznie wybili kilka razy piłkę z własnej połowy, a w doliczonym czasie gry w poprzeczkę z dystansu przywalił jeszcze Radosław Murawski (znów świetnie podał Badia).

Ostatecznie Piast w drugim meczu pod wodzą Dariusza Wdowczyka po raz drugi wygrał i wygrzebuje się ze strefy spadkowej.

Piast Gliwice – Arka Gdynia 3:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Bukata (30.), 1:1 Szwoch (k., 54.), 1:2 Siemaszko (64.), 2:2 Jankowski (69.), 3:2 Badia (84.)

Piast: Szmatuła – Szeliga, Korun Ż, Flis, Sedlar – Bukata (66. Masłowski), Murawski, Badia, Vranjes, Żivec Ż (68. Jankowski) – Papadopulos

Arka: Jałocha – Zbozień, Marcjanik, Stolc, Warcholak Ż, Ż, CZ – Da Silva (61. Bożok), Kakoko, Marciniak (46. Trytko), Szwoch, Formella Ż – Siemaszko (77. Nalepa) Ż

sędziował: Paweł Raczkowski

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.